Sondaż wśród pracowników TP SA zorganizowały związki zawodowe, gdy dowiedziały się o zamiarach zarządu spółki dotyczących masowych zwolnień. O tym, czy strajk będzie, ostatecznie zdecydują związki zawodowe w najbliższy piątek. - Referendum dotyczyło także innych zagadnień - informuje Stefan Kopeć, przewodniczący Głównej Komisji Referendalnej w Telekomunikacji Polskiej SA. - Jednak za udziałem w akcji strajkowej opowiedziało się 91,6 procent wypowiadających się.
Głównym powodem niezadowolenia wśród załogi TP SA jest zapowiedź zwolnienia 3,5 tysiąca zatrudnionych. Informację o zamiarze zredukowania załogi o taką liczbę zarząd spółki rozesłał do 20 organizacji związkowych. W zawiadomieniu podano kilka powodów. Jeden z nich to spadek przychodów spółki ze sprzedaży usług, zwłaszcza wpływów za rozmowy telefoniczne. Związkowcy twierdzą jednak, że zwolnienia tak naprawdę dotkną prawie 4 tys. osób. Na Pomorzu pracę może stracić ok. 250 osób. Nie ma więc zgodności między władzami spółki i związkowcami odnośnie liczby osób, które stracą pracę.
- W tym roku planowane są grupowe zwolnienia, ale także wydzielenia kolejnych grup pracowniczych poza TP SA do spółek zależnych, które nie dają gwarancji utrzymania pracy. W konsekwencji pracę w firmie ma stracić około 4 tysięcy osób - twierdzą związkowcy. - W piątek przed południem spotykamy się z zarządem naszego przedsiębiorstwa - mówi Dariusz Majewski, wiceprzewodniczący Sekcji Krajowej NSZZ "Solidarność" Pracowników Telekomunikacji. - Po zakończeniu rozmów podejmiemy decyzję, co dalej robić. Jeżeli spółka nie popuści, nie odstąpi od tak potężnych zwolnień, na pewno zorganizujemy protest. Bardzo możliwe, że dojdzie nawet do przerwania łączności telefonicznej.
- Wszystkie formy protestu brane są pod uwagę - mówi przewodniczący Dariusz Majewski. - Załoga jest zdeterminowana. Przez 5 lat, od chwili gdy zakład został przyjęty przez zagranicznego inwestora, zwolniono ponad 40 tysięcy pracowników. Ludziom jest obojętne, czy będą musieli odejść za udział w strajku, czy też w wyniku zwolnień grupowych. W TP SA zatrudnionych jest prawie 30 400 osób. W referendum uczestniczyło ponad 17 tysięcy pracowników.
Dziennik Bałtycki
Kazimierz Netka




























































