W zakończonym 30 września roku fiskalnym dług publiczny Stanów Zjednoczonych powiększył się 1,27 biliona dolarów, osiągając nienotowane wcześniej poziomy w ujęciu nominalnym. I nic nie wskazuje na to, aby Biały Dom miał się opamiętać.
21 516 058 183 180,23 dolarów amerykańskich. Dokładnie tyle wyniosło zadłużenie rządu Stanów Zjednoczonych 28.09.2018 r. – czyli ostatni dzień roboczy roku fiskalnego 2017/18. To dokładnie o 1 271 158 167 127 dolarów (ponad 1,27 bln USD) więcej niż rok wcześniej, gdy pisaliśmy o przekroczeniu przez amerykański dług bariery 20 bilionów dolarów.
Warto pamiętać, że według tzw. skali krótkiej, stosowanej m.in. w USA, dług wynosi ponad 21,5 trylionów dolarów i z taką nazwą spotkają się państwo w przekazach amerykańskich mediów.
Galopada amerykańskiego długu w najbliższym czasie raczej nie spowolni. Już pierwszego dnia października Departament Skarbu zaraportował zwiększenie długu o kolejne 90,89 mld dolarów! Według ostatnich dostępnych danych dług publiczny USA sięga więc 21,607 bln USD.
Tylko dzięki wzrostowi nominalnego produktu krajowego brutto relacja federalnego długu do PKB utrzymuje się na stabilnym poziomie ok. 105%. To wskaźnik w przeszłości obserwowany jedynie w czasie II wojny światowej. Teraz amerykański dług został napompowany do monstrualnych rozmiarów warunkach (przynajmniej teoretycznego) pokoju i (przynajmniej pozornej) prosperity gospodarczej.
Aż strach pomyśleć, co się stanie z finansami Białego Domu, gdy Ameryka wpadnie w kolejną cykliczną recesję. Podczas poprzedniej relacja długu do PKB podskoczyła z 63% do 82% i rosła aż do końca 2016 roku. Redukcja długu publicznego nie należy też do priorytetów prezydenta Donalda Trumpa, który w ostatnich miesiącach wręcz przyspieszył narastanie długu, obniżając podatki bez adekwatnych cięć w wydatkach federalnych.
Już w marcu 2017 roku przed fiskalną katastrofą oficjalnie ostrzegało Biuro Budżetowe Kongresu. „Jeśli obecne prawa pozostaną zasadniczo niezmienione, to Kongresowe Biuro Budżetowe prognozuje, że rosnące deficyty budżetowe gwałtownie zwiększą dług publiczny w ciągu następnych 30 lat; może on osiągnąć 150% PKB w roku 2047. Perspektywa tak dużego i rosnącego długu stwarza znaczące ryzyko dla narodu i stawia polityków przed istotnym wyzwaniem” – tak brzmiał pierwszy akapit opracowania sporządzonego przez niepowiązane z partyjnymi koteriami biuro Kongresu.
Obecnie Stany Zjednoczone znajdują się w grupie najmocniej zadłużonych państw rozwiniętych. Wśród dużych gospodarek mocniej obarczone długiem są jedynie Japonia (253%, ale tam jedna trzecia długu znajduje się w rękach Banku Japonii), Włochy (132%), Portugalia (126%) i Singapur (110%). Fiskalna kondycja USA prezentuje się nawet gorzej niż Francji (97% długu w relacji do PKB) czy Hiszpanii (98%). Różnica jest jednak taka, że Waszyngton dysponuje przywilejem nieograniczonej kreacji waluty, w której jest zadłużony. I to w dodatku będącej globalną walutą rezerwową.
Krzysztof Kolany



























































