Zarząd Investment Friends Capital SE (IFC) ogłosił w oficjalnym komunikacie giełdowym (w systemie ESPI), że przygotowuje wniosek o ściganie urzędników z Komisji Nadzoru Finansowego w związku z tym, co określa jako „przestępcze zawieszenie notowań emitenta na warszawskiej giełdzie”.


Notowania spółki z siedzibą (od 2018 roku) w Estonii, w której dominującym akcjonariuszem (pośrednio) jest znany nad Wisłą inwestor Mariusz Patrowicz (jego syn, Damian jest prezesem emitenta), pozostają zawieszone na warszawskiej giełdzie od 20 września 2023 roku (to już trzecie zawieszenie od listopada 2021 roku). Spółka zapowiada także przygotowanie roszczeń odszkodowawczych wobec osób, które miały stać za decyzją o wstrzymaniu obrotu akcjami.
Zarzuty: brak dowodów i wprowadzenie w błąd
Oficjalną przyczyną zawieszenia notowań, wskazaną przez KNF, jest stwierdzenie, że „obrót akcjami spółki dokonywany jest w warunkach wskazujących na możliwość naruszenia interesów inwestorów”.
ReklamaZobacz także
Zarząd IFC stanowczo podważa tę podstawę. Emitent wskazuje, że pomimo upływu blisko czterech lat od podjęcia decyzji o zawieszeniu, Komisja Nadzoru Finansowego nie przedstawiła żadnych informacji, wyjaśnień ani dowodów wskazujących, w jaki sposób miało dojść do naruszenia interesów inwestorów, ani kto miałby być za nie odpowiedzialny. W ocenie emitenta, brak takich informacji budzi istotne wątpliwości co do zasadności i proporcjonalności decyzji.
W związku z poważnymi, stawianymi w komunikacie zarzutami wobec regulatora, zarząd IFC podjął działania zmierzające do ustalenia majątku osób zaangażowanych w bezprawne zawieszenie notowań, by przygotować ewentualne roszczenia odszkodowawcze. Spółka planuje również złożenie zawiadomienia do Najwyższej Izby Kontroli (NIK).
Manipulacja i nienaturalna wycena
KNF w swoich komunikatach wskazywała, że na akcjach emitenta doszło do manipulacji. Zarząd IFC nie wyklucza możliwości, że do manipulacji faktycznie doszło, ale podkreśla, że samo to nie świadczy o naruszeniu interesów inwestorów.
Emitent zauważa, że osoba rzekomo zaangażowana w domniemaną manipulację (wskazana w komunikatach KNF jako członek zarządu emitenta i innej spółki) nie usłyszała dotąd żadnych zarzutów karnych ze strony prokuratury, pomimo upływu blisko czterech lat od zawieszenia notowań. W związku z tym, zarząd IFC ocenia, że złożenie zawiadomienia o rzekomej manipulacji mogło nastąpić z naruszeniem prawa i wypełniać znamiona czynu określonego w art. 238 Kodeksu karnego (fałszywe zawiadomienie o przestępstwie).
Spółka odpiera również zarzuty dotyczące nienaturalnej wyceny. Zarząd podaje, że ostatni kurs notowań (0,252 PLN) dawał kapitalizację 26,5 mln PLN, co przy kapitale własnym 23,2 mln PLN (na 30.09.2023) oznacza wskaźnik C/WK na poziomie 1,14. Jest to poziom niższy niż średnie dla indeksów WIG (1,563) i SWIG80 (1,918), co sugeruje, że wycena nie jest ustalona w sposób nienaturalny.
Nierówne traktowanie w Polsce i za granicą
Zarząd emitenta krytykuje Urząd KNF za nierówne traktowanie podmiotów. Porównuje sprawę IFC do m.in:
- sprawy Atlantis (z 2012 roku): Wówczas KNF potrzebowała tylko 8 dni roboczych na opracowanie szczegółowego komunikatu o podejrzeniu manipulacji.
- sprawy Elektrociepłowni Będzin: KNF potrzebowała zaledwie kilkunastu dni, aby ustalić brak manipulacji w obrocie akcjami, podczas gdy postępowanie dotyczące IFC trwa od kilku lat bez jednoznacznych ustaleń.
Zarząd wskazał także na praktyki zagranicznych regulatorów. W przypadku niemieckiej spółki Wirecard notowania zawieszono tylko na kilka dni. Amerykański nadzór (SEC) nie zawiesił notowań spółki Super Micro Computer nawet na jeden dzień, mimo opóźnienia w publikacji raportu rocznego trwającego około sześciu miesięcy. Zarząd IFC sugeruje, że gdyby taka sytuacja miała miejsce w Polsce, KNF zawiesiłaby notowania.
Skutki dla akcjonariuszy mniejszościowych
Zarząd podkreśla, że to bezprecedensowo długie zawieszenie notowań szczególnie dotyka akcjonariuszy mniejszościowych. Dotkniętych ma być około 7 tysięcy inwestorów, co wraz z rodzinami dotyka prawie 15 tysięcy osób. Według komunikatu, do spółki docierały informacje o przypadkach poważnych problemów zdrowotnych, w tym depresji, a nawet samobójstw akcjonariuszy w wyniku blokady inwestycji. Jeden z akcjonariuszy, w liście przytoczonym przez zarząd, porównał działania KNF do stosowania zasady zbiorowej odpowiedzialności, gdzie za nieudowodnione zarzuty wobec jednostki karze się tysiące uczciwych akcjonariuszy.
W podsumowaniu, zarząd Investment Friends Capital SE wzywa Komisję Nadzoru Finansowego do niezwłocznego zakończenia „bezsensownego oraz bezprawnego” zawieszenia notowań i do bezzwłocznego wznowienia obrotu akcjami spółki na warszawskiej giełdzie.
Bankier.pl

























































