„Objęcie przez PGNiG udziałów w konsorcjum daje spółce prawo współdecydowania we wszystkich jego sprawach, prawo do decyzji w zakresie rezerwowania przepustowości i dostępu do całości dokumentacji projektu" - poinformowała spółka w komunikacie. Szacuje się, że Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo będzie musiało wyłożyć na ten cel ok. 500 mln zł. Wartość wszystkich inwestycji, jakie firma zamierza przeprowadzić w ciągu najbliższych kilku lat, sięga 9 mld zł” – napisała „Rzeczpospolita”.
„Budowa gazociągu z Norwegii do Szwecji i Danii jest jedną z dwóch części projektu sprowadzania do Polski gazu ze Skandynawii. Bez możliwości dostarczenia surowca do kraju inwestycja nie ma dla PGNiG uzasadnienia. Dlatego równolegle z negocjacjami w sprawie budowy Skanledu polska spółka negocjuje warunki powstania podmorskiego gazociągu Baltic Pipe, który miałby transportować surowiec z Danii na polskie Wybrzeże. PGNiG chce go zbudować razem z duńskim partnerem Energinet.dk. Ta państwowa spółka odpowiada w Danii za sieć gazową i energetyczną. - Obydwa projekty traktujemy łącznie, ponieważ nawzajem się uzupełniają - podkreśla rzecznik PGNiG Tomasz Fill.Wstępne porozumienie w sprawie budowy Baltic Pipe podpisano na początku maja tego roku, do rozpoczęcia inwestycji jest jednak jeszcze daleko. [...] Co, jeśli nie uda się osiągnąć ostatecznego porozumienia i gazociąg z Danii do Polski nie powstanie? - Nie chciałbym wchodzić w spekulacje. Nie przewidujemy dziś takiego scenariusza - odpowiada Tomasz Fill – dalej w „Rzeczpospolitej”.
„Na razie nie wiadomo np., ile gazu mogłoby popłynąć z Danii do Polski. - Wielkość dostaw będzie zależała bezpośrednio od przepustowości gazociągu, a jest jeszcze za wcześnie, żeby próbować ją szacować - wyjaśniono nam w PGNiG. [...] Minister gospodarki Piotr Woźniak nie odpowiedział wczoraj na pytanie, kiedy skandynawski gaz trafi do Polski. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nie nastąpi to wcześniej niż na przełomie 2011 i 2012 roku” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Polska rocznie zużywa ponad 13 mld metrów sześciennych gazu. Jedna trzecia pochodzi ze źródeł krajowych, reszta zaś jest importowana. Najwięcej dostarcza nam Gazprom, zarówno bezpośrednio, jak i poprzez kontrolowaną przez siebie spółkę szwajcarską RosUkrEnergo (otrzymujemy od niej tańszy gaz z Azji Środkowej, płacąc za niego nieco mniej w porównaniu z rosyjskim). Niecałe 10 procent kupujemy w Norwegii i Niemczech. Śladowe ilości z kolei są Polsce dostarczane przez Czechy (jednak jest to również gaz rosyjski) oraz z Ukrainy.
Dotychczasowe próby dywersyfikacji źródeł gazu nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Więcej w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej” w artykule autorstwa Andrzeja Krakowiaka pt. „Ta umowa może uniezależnić Polskę od Rosji”

























































