Rzecznik Finansowy ma zastrzeżenia do rynku ubezpieczeń szkolnych

Niskie składki skutkujące niskimi świadczeniami czy skomplikowana konstrukcja - to główny zarzut Rzecznika Finansowego do ubezpieczeń szkolnych. Eksperci tej instytucji opublikowali raport na temat takich usług.

Rzecznik Finansowy ma zastrzeżenia do rynku ubezpieczeń szkolnych
Rzecznik Finansowy ma zastrzeżenia do rynku ubezpieczeń szkolnych (fot. Daniel Dmitriew / FORUM)

Przedstawiciel Polskiej Izby Ubezpieczeń Marcin Tarczyński powiedział Polskiemu Radiu, że zdaniem firm ubezpieczeniowych rodzice uczniów przy wyborze ubezpieczenia najczęściej kierują się wysokością składki. Według części ubezpieczycieli najwyższa składka, jaką są w stanie zapłacić rodzice uczniów, sięga 40 do 50 złotych. Jak mówi Marcin Tarczyński z PIU, instytucje mogą stworzyć produkt, którego suma ubezpieczenia wyniesie 50 czy 100 tysięcy złotych, ale prognozuje on, że składka byłaby tak wysoka, że nie cieszyłby się on zainteresowaniem rodziców.

Powszechność stosowania obowiązku wykupienia takiej polisy przez uczniów placówek oświatowych przypisała takim umowom rangę niemal ubezpieczeń obowiązkowych w świadomości rodziców. Takie przekonanie wynika z tego, że ubezpieczenie NNW dzieci, młodzieży szkolnej i akademickiej to najbardziej masowe ubezpieczenie osobowe w Polsce od lat.

Marcin Tarczyński wyjaśnia, że rodzice mogą dopasować ubezpieczenie do indywidualnych potrzeb. Przypomniał też, że szkolne NNW nie jest obowiązkowe, a rodzice mogą skorzystać innych ofert. Szkoła nie może zmusić rodzica do wykupienia polisy, którą sama proponuje - może też nie wykupować jej wcale.

Niekorzystne umowy ubezpieczenia szkolnego NNW

W raporcie Rzecznika Finansowego wytknięte są ubezpieczycielom m.in. niejednoznaczne zapisy, które później przesądzają o niewypłaceniu świadczenia z tytułu umowy ubezpieczenia, zbyt niskie sumy ubezpieczenia i zbyt powszechne stosowanie franszyzy - nie dość, że suma ubezpieczenia jest niska, to w warunkach ubezpieczenia uszczerbki na zdrowiu, które są wyceniane na 5-10% tej sumy, są wyłączone spod ochrony.

Największy zarzut pada jednak w kierunku konstrukcji - umowy szkolnego NNW zawierane są najczęściej na czas trwania roku szkolnego, a każdy kolejny rok (nawet w tej samej szkole i u tego samego ubezpieczyciela) objęty jest nową, a nie przedłużaną umową. RF wskazuje tu na takie sytuacje, kiedy uszczerbek na zdrowiu powstaje pod koniec jednego roku szkolnego, ale ze względu na termin ustalony przez publiczną służbę zdrowia, operacja mająca na celu jego usunięcie zostaje przeprowadzona dopiero w kolejnym roku (już pod rządem nowej umowy ubezpieczenia). Brak ciągłości skutkuje odmową realizacji roszczenia klienta. Rzecznik Finansowy ocenia, że w takich sprawach należy się zastanowić, czy tego typu zapisy nie powinny zostać uznane jako klauzule abuzywne. - Nie sposób bowiem uznać, iż tego rodzaju postanowienia spełniają kryteria kształtowania praw i obowiązków osób ubezpieczonych w sposób zgodny z dobrymi obyczajami, nie prowadząc przy tym do naruszenia ich interesów - czytamy w raporcie Rzecznika Finansowego.

Wątpliwości budzą również praktyki reklamacyjne zakładów ubezpieczeń - zgodnie z prawem, jeśli reklamacja nie zostanie rozpatrzona z ustawowym terminie, przyjmowany jest "milczący akcept". W praktyce jednak klienci zgłaszali Rzecznikowi Finansowemu, że ubezpieczyciele wysyłali odmowne decyzje (choć były słuszne i zasadne) po terminie. Instytucja wskazuje, że nawet pomimo zasadności, ale niedotrzymania terminu, roszczenia powinny zostać zrealizowane.

Dwie strony medalu

W raporcie nie brakuje także opinii, że winni są również klienci. Przede wszystkim nie są świadomi tego, z jakich ubezpieczeń korzystają i jakie są warunki umów tych ubezpieczeń. Wskazywane są także przypadki "kreatywnego" opisu zdarzenia w taki sposób,  żeby wyłudzić wypłatę świadczenia, co kwalifikuje się już do kategorii oszustwa ubezpieczeniowego. 

Często dochodzi również do słusznych rozstrzygnięć odmownych w wyniku nie przedstawienia wymaganej dokumentacji medycznej potwierdzającej urazy lub powstania urazów wskutek przemęczenia organizmu lub stanów chorobowych, które w sposób jednoznaczny są wyłączone z ochrony polisy NNW. Jako spektakularny przypadek Rzecznik Finansowy wskazuje jedno ze zgłoszeń, w którym ubezpieczony doznał złamania dwóch żeber - uszczerbek powstał jednak w nocy, wskutek silnego kaszlu wywołanego stanem chorobowym nieujętym w umowie ubezpieczeniowej.

Rzecznik Finansowy Aleksandra Wiktorow zaapelowała do branży o przegląd ofert i skonstruowanie nowych i bardziej przyjaznych dla uczniów oraz rodziców ubezpieczeń szkolnych.

Szacunki Ministerstwa Edukacji pokazują, że podczas poprzedniego roku szkolnego w placówkach oświatowych odnotowano ponad 65 tysięcy mniej lub bardziej poważnych wypadków.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR) Karol Tokarczyk/dyd/Bankier.pl/Mateusz Gawin

Źródło: Bankier24

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 ~Centrum_Księg_PZU_S

Pracowałem w PZU SA i mam ogromną wiedzę na temat ubezpieczeń NNW szkół (dzieci).
Ogólnie wygląda to tak, że Dyrektor danej szkoły ma podpisaną cichą umowę z PZU SA i otrzymuje wysoką prowizję za zwerbowanie (najlepiej) wszystkich uczniów do ubezpieczenia NNW. Szkoła sama zbiera pieniądze od uczniów i wpłaca PZU SA. Szkoła przedstawia wszystkim sprawę ubezpieczenia NNW dzieci jako obowiązkowe ubezpieczenie do którego uczniowie muszą przystąpić płacąc składki. Szantażują uczniów i rodziców - z oczywistych względów mają --bezinteresownie tego nie robią, bo otrzymują za to od PZU SA duże wynagrodzenie imiennie. ...Taki klimat w Polsce !

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~NNW

PZU SA Ubezpieczenie NNW szkół (uczniów -dzieci) jest ubezpieczeniem DOBROWOLNYM. Gdyby rodzice o tym wiedzieli nie płaciliby. Dyrektorzy szkół mają duże pieniądze za zwerbowanie uczniów do ubezpieczenia -otrzymują imienne przelewy .. dlatego szkoła kładzie taki nacisk na uczniów i ich rodziców.... Taki klimat panie Rzeczniku trwa od zawsze w PZU SA

czy to są dozwolone praktyki ?

szkolne NNW nie jest obowiązkowe

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 martape79 odpowiada ~NNW

Oczywiście, że ubezpieczenie jest dobrowolne ale do głowy by mi nie przyszło, żeby nie płacić. W naszej szkole już od lat nie ma PZU jest Nauczycielska agencja ubezpieczeniowa i raczej nikt nie narzeka.

! Odpowiedz
0 1 ~kolobolo

Rynek ubezpieczeń to nie posadka takiego Rzecznika. Dużo pieniędzy za mało roboty.

! Odpowiedz
1 1 ~klient

złodzieje z ubezpieczalni nawet dzieci okradają !!! Chamstwo jazda z tym !!! To samo ING BANK ŚLĄSKI nie podaje kwoty prowizji przy realizacji przelewu a po paru dniach cichaczem pobiera z konta 9 zł za przelew - tak jest przy koncie oszczędnościowym. Nie polecam tego banku !

! Odpowiedz
1 9 ~lordb

Rodzice ubezpieczają a dyrektorka leci na Mauritius jak wykon będzie :-)

! Odpowiedz
0 18 ~Brylant

Jeśli masz dzieci w wieku szkolnym to pewnie nie uszło Twojej uwadze, że zaczęli naganiać na ubezpieczenia poprzez wychowawców klas.
Ale to działa! W klasie mojego dziecka we wrześniu byłem jedynym rodzicem który nie wykupił ubezpieczenia. Skoro wychowawca prosi o 48 zł, to znaczy że trzeba płacić. Metodą na dziecko w klasie.
Jak zapytałem się, czy ubezpieczenie jest obowiązkowe, wychowawca nie potrafił odpowiedzieć.
W sekretariacie dowiedziałem się, że nie jest obowiązkowe - a tylko jest to propozycja komercyjna innego podmiotu. Zapytałem czy szkoła ubezpiecza dzieci - tak, szkoła ma obowiązkowe ubezpieczenie - a to jest tylko dodatkowe.

W większości szkół zakazano sprzedaży jedzenia i napojów - natomiast nie zakazano brudnej akwizycji ubezpieczycieli - Metodą na Dziecko.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 ~iwona

Masz rację. Ja też nie ubezpieczałam dzieci, bo po co? Jak złamie rękę to i tak gips na NFZ. I co mi z tych kliku stów, które może dostanę. Z naciskiem na słowo - może. Ale nagonka jest i nie jest łatwo wyłamać się. Podejrzewają cie wtedy o biedę w rodzinie nawet. I to wszystko metodą na dziecko.

! Odpowiedz
1 15 ~nc

Cholera jasna "W raporcie nie brakuje także opinii, że winni są również klienci." - bzdura !
Klient nie musi być doktorem prawa, chemii, matematyki, fizyki, lekarzem etc... od tego jest to pieprzone państwo z opłacanymi przez nas instytucjami aby badać rynek i reagować na oszustów.

Jasne zdrowy rozsądek przede wszystkim ale wykorzystanie języka prawniczego albo powoływanie się na ustawy powinno wymuszać obowiązek posiadania potwierdzenia, że umowa jest zgodna z prawem.

Po co nam rzecznicy, KNFy i pozostałe podmioty opłacane z naszych kieszeni skoro właściwie każdy może założyć instytucje finansową posiadając wyłącznie odpowiedni kapitał albo kłamiąc, że go posiada ?

Po tylu wtopach które w ostatnich latach miały miejsce te organy powinny zostać wycięte i zastąpione nowymi bo nie działają tak jak powinny, a umowy - wszelakie - powinny mieścić wszystkie zapisy na maksymalnie dwóch stronach kartki A4 zapisanej czcionką 12 punktów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~mścisław_gniewko

Niestety na tym właśnie żerują ubezpieczalnie, że ściągają składki i nie wypłacają odszkodowań.
Innymi słowy dopuszczają się oszustwa. Niestety w ten sposób działa również wielu innych przedsiębiorców. Chwała zatem UOKIK-owi, rzecznikom praw konsumentów i Sądowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów, które cywilizują rynek.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne