Z planowanych 52 poprawek do statutu największe konsekwencje będą miały dwa zapisy, które w praktyce oddają spółkę pod bezpośrednią kuratelę ministra skarbu. W przypadku spółki publicznej podobne zapisy mogą godzić w interes akcjonariuszy mniejszościowych i przywołują w pamięci wcześniejsze spekulacje na temat renacjonalizacji PGNiG. Rząd zresztą posiadając 85 proc. akcji spółki i tak przecież zachowuje nad nią kontrolę, chce jednak jeszcze wprowadzenia dodatkowych specjalnych uprawnień dla „ochrony interesu państwa”.
W przypadku spółek publicznych, których akcje są w publicznym obrocie zmiana statusu działalności oraz zepchnięcie na plan dalszy celów ekonomicznych powoduje, że pod znakiem zapytania staje się sens rozwoju rynku kapitałowego. Wprowadzanie zapisów umożliwiających podejmowanie decyzji ze szkodą dla efektywności ekonomicznej spółki jest niespotykanym precedensem i zaprzeczeniem istoty gospodarki rynkowej.
Można również uznać, że jest to działanie niezgodne z zasadami kodeksu spółek handlowych, który przecież generalnie zastrzega, że organy spółki nie mogą działać na jej szkodę. Zdaniem częsci specjalistów narzucanie takich rozwiązań spółce publicznej powinno wiązać się z odkupieniem akcji od udziałowców mniejszościowych za odpowiednim odszkodowaniem i wycofaniem spółki z giełdy.
Na podstawie: „Gazeta Wyborcza”
A. Kublik, „Rząd będzie mógł puścić PGNiG z torbami?”



























































