Rumuński parlament udzielił we wtorek wotum zaufania rządowi sformowanemu przez Lucę Niculescu, kończąc tym samym trwający od maja kryzys polityczny w kraju.


Jak poinformował portal Digi24, gabinet Niculescu uzyskał poparcie 280 z 338 głosujących parlamentarzystów. Przeciw było 58 deputowanych i senatorów. Do zatwierdzenia nowego rządu wymagane były co najmniej 233 głosy.
Według portalu Euronews Romania rząd został poparty przez:
- Partię Socjaldemokratyczną (PSD),
- Partię Narodowo-Liberalną (PNL),
- Demokratyczny Związek Węgrów w Rumunii (UDMR).
PNL i UDMR zapowiedziały jednak, że nie wejdą w skład nowego gabinetu.
55-letni Niculescu jest byłym dziennikarzem i dyplomatą niezwiązanym z żadną partią polityczną. Od 2022 r. pełni funkcję sekretarza stanu w ministerstwie spraw zagranicznych oraz koordynuje proces przystąpienia Rumunii do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Powierzenie Niculescu misji utworzenia rządu było czwartą próbą zakończenia trwającego od maja impasu politycznego w Rumunii. Wówczas w wyniku głosowania w sprawie wotum nieufności upadła szeroka proeuropejska koalicja rządowa premiera Ilie Bolojana. Żaden z wcześniej desygnowanych przez prezydenta Nicusora Dana kandydatów na premiera — Eugen Tomac, Adrian Vestea i Siegfried Muresan — nie zdołał stworzyć koalicji rządowej, która mogłaby uzyskać parlamentarną większość.
Zgodnie z rumuńskim prawem prezydent może rozwiązać parlament i zarządzić przedterminowe wybory, jeśli dwaj kandydaci na stanowisko premiera nie uzyskają poparcia parlamentu w ciągu 60 dni.
Przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiadał się jednak prezydent Dan, który argumentował, że mogłoby ono jedynie przedłużyć kryzys polityczny.
Przyspieszonych wyborów domagała się skrajnie prawicowa partia Sojusz na rzecz Jedności Rumunów (AUR), który prowadzi w sondażach z poparciem na poziomie ponad 35 proc. Ugrupowanie zapowiadało blokowanie wszystkich kandydatur na premiera. (PAP)
ek/ kj/































































