REKLAMA
Weekend z Bankier.pl

Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 28.05.2022 r.

2022-05-29 07:00
publikacja
2022-05-29 07:00
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 28.05.2022 r.
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 28.05.2022 r.
fot. Fabian Berg / / ddp images

Sobota, 28 maja, był dziewięćdziesiątym czwartym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. 

» Relację z piątku, 27 maja, zapisaliśmy tutaj.

Władze obwodu odeskiego: otrzymaliśmy już tyle pocisków, że możemy zatopić całą Flotę Czarnomorską

Otrzymaliśmy już tyle amerykańskich pocisków przeciwokrętowych Harpoon, że możemy zatopić całą rosyjską Flotę Czarnomorską - oświadczył w sobotę na Telegramie rzecznik władz obwodu odeskiego Serhij Bratczuk. W piątek minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow zapowiedział wzmocnienie tymi pociskami sił obrony wybrzeża.

"Skuteczność Harpoonów została już zademonstrowana (w różnych częściach świata - PAP) zarówno podczas manewrów, jak też w walce. Po starcie ta rakieta obniża wysokość lotu do 15 metrów nad poziomem morza, a na koniec opada do wysokości dwóch metrów i trafia w cel. Według ocen amerykańskich ekspertów zniszczenie lotniskowca będzie wymagało pięciu pocisków Harpoon, krążownika - czterech, a niszczyciela - dwóch. Jedna rakieta może znacząco uszkodzić niewielki okręt lub łódź" - wyjaśnił Bratczuk (https://t.me/Bratchuk_Sergey/12929).

Wcześniej, w piątek, minister Reznikow ocenił, że dostawa rakiet manewrujących Harpoon przyczyni się do znaczącej poprawy sytuacji Ukrainy w akwenie Morza Czarnego. "Jestem przekonany, że wojskowe braterstwo Harpoonów i naszych Neptunów pomoże nam wyzwolić Morze Czarne i uczynić je znów bezpiecznym, jak również solidnie chronić Odessę" – powiedział szef resortu obrony.

14 kwietnia ukraińskie wojska użyły rakiet manewrujących własnej produkcji typu Neptun do zatopienia krążownika Moskwa, flagowego okrętu Floty Czarnomorskiej. Zniszczenie rosyjskiej jednostki w wyniku trafienia takimi pociskami zostało potwierdzone przez USA.

Sztab generalny: siły ukraińskie atakują w obwodzie chersońskim

Siły ukraińskie zaczęły ofensywę w obwodzie chersońskim na południu kraju, zadając przeciwnikowi straty i zmuszając do przejścia na mniej wygodne pozycje – poinformował w sobotę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy na Facebooku.

Według sztabu wróg wzmacnia w obwodzie chersońskim obronę przeciwlotniczą przy pomocy systemów rakietowych S-300.

Na kierunku słowiańskim siły rosyjskie podejmują działania, by wznowić ofensywę. Przeciwnik nadal przerzuca koleją broń i sprzęt wojskowy oraz inne zasoby z terytorium Rosji w okolice Kupiańska w obwodzie charkowskim. Wróg ostrzelał z samolotów bezzałogowych pozycje ukraińskie w kilku miejscach, a także przeprowadził atak lotniczy w okolicach wsi Dowheńke.

Na kierunku donieckim wojska rosyjskie prowadzą intensywne działania bojowe w stronę Łymanu, Siewierodoniecka, Bachmutu i Awdijiwki z zamiarem otoczenia Lisiczańska i Siewierodoniecka oraz zajęcia całego obwodu ługańskiego w jego administracyjnych granicach. Siły rosyjskie umacniają się w okolicach Łymanu.

Na kierunku siewierodonieckim wróg prowadził przy wsparciu artylerii natarcie w stronę miejscowości Boriwske w obwodzie ługańskim, ale poniósł straty i wycofał się na wcześniej zajmowane pozycje.

Na kierunku awdijiwskim przeciwnik prowadził intensywny ostrzał artyleryjski wzdłuż całej linii frontu; działania bojowe nadal trwają.

Siły rosyjskie prowadzą na kierunku siewierskim szturm na odcinku granicy rosyjsko-ukraińskiej przylegającym do obwodu briańskiego i kurskiego, by nie dopuścić do przerzucenia wojsk rosyjskich w inne miejsca. https://tinyurl.com/46nx85jd

Doradca mera Mariupola: do miasta przybyli kadyrowcy; nie będzie żadnej odbudowy, tylko grabież i terror

W piątek wieczorem do Mariupola przybyła duża grupa kadyrowców, czyli czeczeńskich żołnierzy z rosyjskiej Gwardii Narodowej; jest to potwierdzenie, że nie będzie żadnej "odbudowy" miasta, tylko wyłącznie grabież i terror - poinformował w sobotę na Telegramie doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

"Rosyjscy okupanci oddali miasto kadyrowcom. (...) Z pomocą czeczeńskich wojskowych najeźdźcy znaleźli miejscowych specjalistów do pracy w porcie w Mariupolu (załadunku wyrobów metalowych na statki - PAP)" - przekazał doradca mera (https://t.me/andriyshTime/1128).

Wcześniej, w czwartek, Radio Swoboda poinformowało, że rosyjska okupacyjna administracja planuje wywieźć z portu w zajętym Mariupolu ukraińskie wyroby metalowe i zboże, wykorzystując w tym celu statki zarejestrowane w innych państwach.

W ocenie dyrektora Mariupolskiego Morskiego Portu Handlowego Ihora Barskiego, wartość tych produktów metalowych wynosi około 170 mln dolarów. Z kolei kolaboracyjny "mer" Mariupola Kostiantyn Iwaszczenko potwierdził w środę w rozmowie z rosyjskim dziennikiem "Kommiersant", że pierwszy statek jest już przygotowywany do załadunku i ma przetransportować do Rostowa nad Donem około 3 tys. ton metalu.

W mieście nad Morzem Azowskim, zajętym przez wojska Rosji, panuje dramatyczna sytuacja humanitarna. W ocenie Andriuszczenki w ciągu trzech miesięcy rosyjskiej inwazji zginęło co najmniej 22 tys. mieszkańców Mariupola.

"NYT": prezydent Biden zatwierdził wysłanie na Ukrainę systemów rakietowych dalekiego zasięgu

Prezydent USA Joe Biden zatwierdził przekazanie Ukrainie systemów rakietowych dalekiego zasięgu - poinformował w piątek "New York Times". Według źródeł dziennika decyzja w tej sprawie zostanie ogłoszona przez Waszyngton w przyszłym tygodniu.

W nowym pakiecie uzbrojenia dla Ukrainy znajdą się mobilne wyrzutnie rakietowe, które mogą razić znacznie bardziej oddalone cele, niż systemy używane obecnie przez ten kraj - przekazał rozmówca "New York Timesa" z kręgów bliskich władzom USA.

Dziennik nie potwierdził, jakie dokładnie wyrzutnie zostaną przekazane przez Waszyngton, lecz zasugerował, że prawdopodobnie będzie to M31 GMLRS - precyzyjna broń nakierowywana drogą satelitarną, przenosząca materiały wybuchowe o mocy porównywalnej z 225-kilogramową bombą lotniczą i zdolna do ostrzeliwania celów znajdujących się w odległości około 65 km.

"Są to parametry, które znacznie przekraczają zasięgi systemów wykorzystywanych dzisiaj przez Kijów" - podkreślono na łamach "New York Timesa".

Według źródeł dziennika, jest również możliwe, że w kolejnym pakiecie uzbrojenia znajdą się lekkie wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet HIMARS, o które apeluje strona ukraińska.

Jak zaznaczyło źródło cytowane przez dziennik, "władze USA chcą przedstawić przekonujące argumenty, że nie dostarczają Ukrainie broni zdolnej do rażenia celów na terytorium Rosji". Wcześniej, w piątek, stacja CNN poinformowała, że administracja w Waszyngtonie od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę (24 lutego - PAP) obawia się, czy przekazywanie Ukraińcom coraz cięższego uzbrojenia nie zostanie odebrane przez Kreml jako prowokacja, która mogłaby wywołać odwet przeciwko USA.

Rzecznik Pentagonu John Kirby nie potwierdził doniesień "New York Timesa".

Ministerstwo obrony zdementowało doniesienia o możliwym powtórnym rosyjskim natarciu na Kijów

Nie widzimy żadnych oznak, które mogłyby świadczyć o przygotowaniach Rosji do powtórnego szturmu na Kijów - poinformowała w sobotę wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar, cytowana przez gazetę internetową Ukrainska Prawda. Polityk dodała, że pogłoski o nowym ataku mogą być rozpowszechniane przez wroga w celu wywołania paniki.

"Wśród kijowian wybuchła naprawdę duża panika. Poprzedniego wieczora odebrałam mnóstwo telefonów (w sprawie możliwego rosyjskiego natarcia na stolicę Ukrainy - PAP), a potem przez całą noc pozostawałam w kontakcie z naczelnym dowódcą armii generałem Walerijem Załużnym oraz szefem wywiadu wojskowego Kyryło Budanowem" - powiedziała Malar.

Jak podkreśliła wiceszefowa resortu obrony, pojawiły się pogłoski, jakoby najeźdźcy mieli przypuścić ponowny szturm na Kijów w sobotę o godz. 4 nad ranem. "Wróg może wywoływać takie fale paniki. Początkowo ta +informacja+ pojawiła się w rosyjskich sieciach społecznościowych, a dopiero potem przeniknęła do naszego kraju" - dodała ukraińska polityk.

Wcześniej, w piątek, niezależny rosyjski serwis Meduza przekazał doniesienia, że Kreml po raz kolejny rozważa możliwość ataku na Kijów i wciąż liczy na pełne zwycięstwo w wojnie z Ukrainą. Według Meduzy w administracji prezydenckiej w Moskwie, na tle natarcia wojsk rosyjskich w Donbasie, znów pojawiła się nadzieja na "wygranie wojny w ciągu kilku miesięcy". Plan maksimum Kremla miałby natomiast zakładać opanowanie ukraińskiej stolicy.

Po nieudanym szturmie na Kijów pod koniec lutego i w marcu, siły agresora zostały wyparte z obwodów kijowskiego, czernihowskiego, sumskiego i żytomierskiego na początku kwietnia.

Doradca mera Mariupola: rosyjskie obietnice odszkodowań za utracone mienie okazały się oszustwem

Obiecywane przez okupacyjne rosyjskie władze odszkodowania za zniszczone w Mariupolu domy i mieszkania okazały się oszustwem; warunki otrzymania kompensaty są niemożliwe do spełnienia - poinformował w sobotę na Telegramie doradca mera tego miasta Petro Andriuszczenko.

"Ministerstwo budownictwa Donieckiej Republiki Ludowej (samozwańczej parapaństwowej struktury kontrolowanej przez Moskwę - PAP) wyjaśniło, że w celu otrzymania odszkodowania posiadacze zniszczonych nieruchomości muszą przedstawić oryginały dokumentów potwierdzających prawo własności. Nietrudno się domyślić, że wszystkie takie dokumenty obróciły się w popiół lub zostały pogrzebane na wieczne czasy pod gruzami" - napisał polityk (https://t.me/andriyshTime/1124).

Andriuszczenko dodał, że okupacyjne władze zrzucają z siebie odpowiedzialność i nie próbują wyjaśniać sytuacji. "Administracja Mariupola wzrusza ramionami i kieruje do władz Donieckiej Republiki Ludowej. (Oni) też wzruszają ramionami i mówią, że to decyzja Rosji. Koło się zamyka" - podkreślił doradca mera.

Wcześniej, 16 maja, Andriuszczenko powiadomił, że mieszkańcy Mariupola są zmuszani do podpisywania oświadczeń, że "zniszczeń (miasta) dokonały wojska ukraińskie" w zamian za obietnicę odszkodowania od Rosji za zrujnowane domy lub śmierć bliskich. W związku z tym w Mariupolu ogłoszono rejestrację w celu otrzymania odszkodowań. Za utracone mieszkanie Rosjanie mieli obiecywać 500 tys. rubli (ok. 6 tys. dolarów), a za śmierć bliskiej osoby – 3 mln rubli (ok. 33 tys. dol.).

Już w połowie maja doradca mera przewidywał, że kompensaty nie zostaną wypłacone. "Tylko na realizację swoich obietnic wobec mieszkańców Mariupola Rosja musiałaby wydać nie mniej, niż 2,5 mld dolarów" - zauważył wówczas Andriuszczenko.

W nocy z wtorku na środę polityk poinformował w rozmowie ze stacją CNN, że rosyjskie wojska zamordowały w Mariupolu co najmniej 22 tys. osób.

Na 15 lat więzienia za ujawnianie Rosjanom ukraińskich obiektów wojskowych skazano kolaboranta

Na 15 lat więzienia skazał sąd Ukraińca, który przekazywał rosyjskim okupantom informacje o rozmieszczeniu obiektów wojskowych w Charkowie, w wyniku czego zostały one ostrzelane ogniem artyleryjskim – podała w sobotę Prokuratura Generalna Ukrainy na Telegramie.

Mężczyzna – mieszkaniec obwodu donieckiego – został uznany na winnego zdrady stanu. Oprócz pozbawienia wolności skazano go też na konfiskatę mienia.

Prokuratura przekazała, że skazany próbował kontynuować swą działalność w Użhorodzie na zachodzie Ukrainy, ale został zatrzymany. https://t.me/pgo_gov_ua/4259

Rzeczniczka praw człowieka: ukraińscy jeńcy torturowani w rosyjskiej niewoli

Ukraińscy wojskowi w rosyjskiej niewoli byli rażeni prądem, podawano im nieznaną substancję, powodującą utratę przytomności, a kobiety zmuszano do aktów płciowych - informuje w sobotę ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa.

Zwolnieni z niewoli ukraińscy wojskowi, przebywający w jednej z placówek medycznych, poinformowali o faktach tortur ze strony okupantów - przekazuje Denisowa na Facebooku.

Większość ukraińskich wojskowych trafiła do niewoli pod Mariupolem. Początkowo byli przetrzymywani w piwnicach i budynkach gospodarczych - relacjonuje rzeczniczka. Następnie przeniesiono ich do wartowni, aresztu śledczego w Doniecku i kolonii karnej nr 120, znajdujących się na tymczasowo okupowanym terytorium ukraińskim. Później wojskowi trafili do aresztów śledczych w Taganrogu i Woroneżu w Rosji.

Denisowa pisze, że podczas przenoszenia do innego miejsca jeńcom zawiązywano oczy taśmą, na głowy wkładano im worki, a ręce związywano. Wojskowi byli torturowani w niewoli; grożono im śmiercią, bito ich i poniżano - informuje rzeczniczka.

Według relacji żołnierzy ze szczególnym okrucieństwem torturowano oficerów Sił Zbrojnych Ukrainy i członków specjalnego pododdziału Azow. Podczas przesłuchań ukraińscy wojskowi musieli klęczeć, byli bici kolbą od automatu w palce stóp i otwarte rany, stosowano wobec nich kombinerki, zarzucano im pętlę na szyję i duszono ich. Torturowano ich też prądem, bito młotkiem i kopano.

Ukraińscy wojskowi poinformowali też, że Rosjanie podawali im nieznaną substancję, której nazwa zaczynała się na literę "M". Po podaniu jej jeńcy tracili przytomność i pamięć.

Rosjanie także zmuszali Ukraińców do nauki wiersza "Wybaczcie, nasi Rosjanie", hymnu Rosji, historii herbu i flagi Rosji - mówili jeńcy. Jeśli wojskowi odmawiali nauki, stosowano wobec nich tortury.

Ukraińskie żołnierki, które trafiły do niewoli i były przetrzymywane w donieckim areszcie śledczym, opowiedziały, że w celach przeznaczonych dla 2-3 osób, przebywało co najmniej 17-20 ludzi. Zamiast toalety kobiety były zmuszone do korzystania z wiadra. Nie miały środków higienicznych, ani możliwości umycia się.

Wywierano wobec nich nacisk psychologiczny: na ich oczach brutalnie bito ukraińskich żołnierzy. Zmuszano je też do stosunków płciowych.

Ranni jeńcy nie otrzymywali koniecznej pomocy medycznej. Nie dostawali też wody - jedynie 1,5 litra na 30-40 osób, mieli też ograniczone racje żywnościowe - pisze Denisowa. W tzw. Donieckiej Republice Ludowej dzienna racja składała się z kromki chleba i kawałka słoniny. Czasami wydający żywność Rosjanie zastraszali Ukraińców, mówiąc, że to ludzkie mięso. 

Straż Graniczna zatrzymała Ukraińca z rosyjskim paszportem, który służył w armii Rosji

Straż Graniczna Ukrainy poinformowała w sobotę, że zatrzymała mężczyznę, który w 2009 roku uzyskał obywatelstwo Rosji i służył w jej siłach zbrojnych w służbie kontraktowej. Teraz, posługując się paszportem Ukrainy, próbował wjechać do kraju z Białorusi.

W oświadczeniu na serwisie Telegram służby graniczne poinformowały, że mężczyzna jest podejrzany o zdradę stanu.

Jak ustalono, w 2009 roku wyjechał on z Ukrainy do Rosji. Otrzymał obywatelstwo tego kraju. W latach 2013-14 przeszedł służbę zasadniczą w armii rosyjskiej, po czym w 2016 roku podpisał kontrakt z siłami zbrojnymi FR. "Według posiadanych informacji oddział, w którym służył mężczyzna brał udział w działaniach wojennych w Donbasie" - dodała Straż Graniczna.

Dodała, że zatrzymała mężczyznę wspólnie ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy. (http://t.me/DPSUkr/4446)

W przeszłości Rosja wymagała od obywateli Ukrainy, by zrzekli się paszportu ukraińskiego przyjmując jej obywatelstwo, ale w praktyce wymóg ten nie był przestrzegany. 

Wywiad wojskowy: wojska Rosji mają problemy z zaopatrywaniem swych oddziałów

Wojska rosyjskie mają problemy z zaopatrywaniem swoich oddziałów, bo w obawie przed utratą sprzętu dowódcy zabraniają wyjazdów aut wojskowych do ewakuowania rannych i dowożenia produktów i paliwa - ocenia w sobotę ukraiński wywiad wojskowy (HUR).

W komentarzu na serwisie Telegram wywiad podaje, że do tej pory rosyjskie oddziały zaopatrzenia zaangażowały 45 proc. posiadanych pojazdów. "Mimo to okazało się, że system logistyczny nie jest w stanie zapewnić potrzeb znacznej liczby wojsk w odległości ponad 100 km od granicy Rosji" - ocenia wywiad.

Jak dodaje, "aby uniknąć odpowiedzialności za utratę sprzętu, dowódcy oddziałów zaopatrzenia materiałowo-technicznego wojsk okupacyjnych zabraniają kierowcom ewakuowania rannych i dowożenia produktów i paliwa do oddziałów na linii frontu. Ponad 3 tysiące samochodów na tyłach armii agresora nadal stoi w punktach stałej dyslokacji".

W komunikacie wywiad podał także, że od początku rosyjskiej inwazji siły ukraińskie zniszczyły ponad 2200 samochodów i cystern wroga. (https://t.me/DIUkraine/549). 

Minister obrony: dzięki współpracy kilku państw otrzymaliśmy ulepszone haubice M109

Dzięki współpracy partnerów Ukraina otrzymała ulepszony wariant haubic samobieżnych M109, a także pociski przeciwokrętowe Harpoon i ponad 100 dronów; to jasno wskazuje, że Ukraina nie jest sama – ogłosił w sobotę minister obrony tego kraju Ołeksij Reznikow.

„Ukraina już otrzymała samobieżne haubice M109 w jednym ze zmodyfikowanych wariantów. To sprzęt bardzo wysokiej jakości. Jego dostawa była wynikiem współpracy pomiędzy kilkoma państwami” – napisał Reznikow na Facebooku.

Minister przypomniał, że na froncie sprawdzają się już trzy inne rodzaje artylerii kalibru 155 mm: haubice M777 i FH70 oraz haubice samobieżne CAESAR. „To było po prostu niemożliwe do wyobrażenia jeszcze w marcu. Ale dziś to jest już rzeczywistość, która zmaterializowała się dzięki wspaniałej pracy zespołowej pod przewodnictwem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego” – napisał.

Minister podkreślił, że strategiczna decyzja o przejściu na ciężkie uzbrojenie stosowane przez NATO nabrała konkretnego wymiaru. „Współpraca krajów partnerskich, które przekazują Ukrainie broń i sprzęt, już jest bezprecedensowa” – ocenił.

„To nie jest zwykła uprzejmość. To wyraźny znak, że Ukraina nie jest sama” – napisał, dziękując ministrom obrony państw partnerskich.

Reznikow podkreślił jednocześnie heroizm ukraińskich żołnierzy walczących na froncie. „Widzieliśmy przykłady, gdzie nowoczesna broń i sprzęt nie robiły różnicy, jeśli ludzie nie chcieli walczyć za swój kraj. Zamiast tego ukraińska armia pokazała masowe bohaterstwo połączony z dużym profesjonalizmem, a cały ukraiński naród okazał wybitną odporność” – zaznaczył.

Władze: Rosjanie ukradli z Mariupola trzy tysiące ton metalu

Z Mariupola do Rostowa nad Donem Rosjanie przewożą statkiem skradzione trzy tysiące ton wyrobów metalowych, poinformowała w sobotę w Telegramie komisarz Rady Najwyższe Ukrainy ds. praw człowieka Ludmiła Denisowa.

„Grabież raszystów na tymczasowo okupowanych terytoriach Ukrainy trwa nadal. Po kradzieży ukraińskiego zboża okupanci zaczęli kraść wyroby metalowe z Mariupola. Aby to zrobić, rozminowali część portu morskiego miasta – napisała Denisova.

Według niej, pierwszym statkiem z Mariupola do Rostowa nad Donem Rosjanie przewożą trzy tysiące ton wyrobów metalowych. Przed inwazją rosyjską na pełną skalę w porcie znajdowało się do 200 000 ton metalu i żeliwa o wartości 170 milionów dolarów.

„Swoimi działaniami okupant narusza IV Konwencję Genewską z 1949 r. o ochronie osób cywilnych w czasie wojny i art. 8 Statutu Rzymskiego Międzynarodowego Trybunału Karnego” – powiedział Denisova.

Rzecznik wezwała Komisję Śledczą ONZ ds. Naruszeń Praw Człowieka podczas inwazji wojskowej Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, aby wzięła pod uwagę te fakty dotyczące zbrodni wojennych i łamania praw człowieka.

Jak przypomina Ukrinform, 10 maja ukraiński wywiad poinformował, że Rosja masowo wywozi skradzioną żywność z tymczasowo okupowanych terytoriów Ukrainy. Oprócz zboża wróg wywozi z Ukrainy duże ilości skradzionych warzyw – buraków, ziemniaków, kapusty.

Doradca prezydenta Podolak: Umowy z Rosją nie są warte złamanego grosza

Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego ostrzegł w sobotę, że porozumienia z Federacją Rosyjską "nie są warte złamanego grosza" i że rozpętując wojnę z Ukrainą Rosja pokazała, że jest zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa.

W komentarzu na serwisie Telegram prezydencki doradca zauważył, że uzasadnienia ze strony Rosji o przyczynie wojny "są tylko grą słów".

"Rosja rozpętałą klasyczną wojnę najeźdźczą, w duchu średniowiecza: agresor słabo wykształcony, ale obwieszony pociskami manewrującymi postanowił zająć kraj bardziej nowoczesny i zniszczyć jego naród" - oświadczył Podolak.

Powołał się na słowa rosyjskiego negocjatora Władimira Miedinskiego, który - według Podolaka - powiedział, że celem Rosji jest "uratowanie" Ukrainy i "zachowanie jej dla rosyjskich dzieci". Podolak ocenił, że "w tłumaczeniu na język rosyjski (...) oznacza to: +chcemy zabić dzieci ukraińskie, zająć ich miasta i w ten sposób oczyścić teren dla naszych - rosyjskich dzieci".

Doradca Zełenskiego oskarżył Rosję, że "udowodniła, że jest krajem barbarzyńskim, zagrażającym bezpieczeństwu światowemu".

"Jeśli Zachód znów zadrży i pokaże po raz kolejny swój strach przed przerażającym światem rosyjskim, to Europę i świat czekają nowe krwawe przesunięcia granic, chaos, fale uchodźców, głód" - oświadczył Podolak. Ostrzegł, że Rosja "wywoła nowe konflikty terytorialne - dziesiątki i setki enklaw przestępczych", w których - według jego słów - "bandyci będą nakładać stroje +premierów+ i +ministrów+".

"Czy jeszcze są pytania, co właściwie chciał powiedzieć Miedinski na temat swoich dzieci, dla których trzeba zniszczyć inny kraj?" - dodał Podolak. (https://t.me/s/M_Podolyak/50).

Władze: w obwodzie ługańskim Rosjanie się cofnęli, atakują w obwodzie donieckim

Wojska rosyjskie cofnęły się w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy, zaś w obwodzie donieckim trwały aktywne działania bojowe - podał w sobotę portal Ukraińska Prawda, powołując się na komunikaty władz o sytuacji w regionach minionej nocy.

"94. noc wojny okazała się na Donbasie szczególnie ciężka. W obwodzie ługańskim po zaciętych walkach okupanci ponieśli znaczne straty i cofnęli się w rejonie Siewierodoniecka, Toszkiwki i Oskołoniwki. W obwodzie donieckim trwają aktywne działania bojowe" - wskazuje Ukraińska Prawda.

Wskazuje, że w obwodzie ługańskim Rosjanie, choć zmuszeni do odejścia na wcześniejsze pozycje, nie zaprzestają prób okrążenia oddziałów ukraińskich i odcięcia regionu. W ostrzałach Siewierodoniecka uszkodzonych zostało 14 wielopiętrowych domów mieszkalnych. Ostrzeliwane były także miejscowości: Synecki, Hirske, Zołote, Orichowe, Wrubiwka i Lisiczańsk.

W obwodzie donieckim trwają walki wzdłuż całej linii obrony. Co najmniej jedna osoba zginęła w mieście Łyman w ostrzale domów mieszkalnych. Nad ranem w sobotę ostrzelane zostały Marjinka i Krasnohoriwka. Wieczorem w piątek i w sobotę rano artyleria i lotnictwo atakowały Awdijiwkę.

W obwodzie charkowskim w ostrzale miejscowości Słatyne zginęła jedna osoba. W okupowanym obwodzie chersońskim sytuacja jest napięta, z całego regionu napłynęły doniesienia o ostrzałach i eksplozjach. 

Szef obwodu ługańskiego: wojska Rosji w regionie liczą około 10 tysięcy

W obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy wojska rosyjskie liczą około 10 tysięcy ludzi - ocenił w sobotę szef obwodu Serhij Hajdaj, wypowiadając się w ukraińskiej telewizji państwowej.

Hajdaj ocenił, że są to jednostki, które "są na stałe w regionie ługańskim". Oddziały te - dodał - podejmują próby atakowania i "starają się osiągnąć postępy we wszelkich możliwych kierunkach".

W innym oświadczeniu, na serwisie Telegram, szef obwodu poinformował, że uszkodzony został most między Siewierodonieckiem i Lisiczańskiem. Mimo to nadal istnieje połączenie drogowe między tymi miastami. Sam Siewierodonieck został ostrzelany i w niektórych miejscach rozpoczęły się w mieście walki uliczne.

Rosjanie po próbach ataku cofnęli się na wcześniejsze pozycje w niektórych rejonach w obwodzie ługańskim - poinformował Hajdaj. Nie zaprzestają przy tym prób wyjścia na tyły oddziałów ukraińskich i przerwania ich logistyki.

Wcześniej, w komunikacie w piątek wieczorem, szef obwodu przyznał, że wojska ukraińskie broniące obwodu ługańskiego być może będą musiały się wycofać, by uniknąć okrążenia. https://t.me/s/luhanskaVTSA.

Władze: rosyjskie miny zabijają zwierzęta i stwarzają groźbę pożaru lasu w Czarnobylu

Pozostawione przez Rosjan miny przeciwpiechotne zabijają dzikie zwierzęta i stwarzają zagrożenie pożarem lasu w strefie wykluczenia wokół elektrowni atomowej w Czarnobylu – podała w sobotę agencja Ukrinform, cytując ukraińskie ministerstwo ochrony środowiska.

„Poziom zagrożenia pożarem lasu w strefie wykluczenia znacznie wzrósł z powodu nadejścia suchej, wietrznej pogody, a także z powodu dużej liczby min i flar pozostawionych przez wojska okupacyjne” – zaalarmował resort w komunikacie.

„Liczne miny i pułapki są regularnie uruchamiane przez dzikie zwierzęta. W rezultacie zwierzęta są zabijane lub okaleczane, a jednocześnie może wybuchnąć pożar lasu” – przestrzegło ministerstwo ochrony środowiska i zasobów naturalnych Ukrainy.

W komunikacie podkreślono, że pożary w strefie wykluczenia mogą spowodować uwolnienie radioaktywnych substancji do atmosfery, a ich gaszenie jest dodatkowo utrudnione przez braki zasobów wywołane wojną oraz leżące w ziemi miny.

Ukrinform przypomina, że potwierdzono już ok. 1,5 tys. przypadków, w których środowisko naturalne ucierpiało w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę.(

Brytyjskie ministerstwo obrony: Łymań ważnym przyczółkiem Rosji w dalszej ofensywie

Zajęte przez rosyjskie siły miasto Łymań będzie dla nich ważnym przyczółkiem w kolejnej fazie ofensywy w Donbasie, kiedy prawdopodobnie będą nacierały na Słowiańsk i Kramatorsk - przekazało w sobotę brytyjskie ministerstwo obrony.

"Do 27 maja siły rosyjskie prawdopodobnie zajęły większą część miasta Łymań, na północy obwodu donieckiego, w operacji, która prawdopodobnie jest wstępem do kolejnego etapu rosyjskiej ofensywy w Donbasie. Łymań ma strategiczne znaczenie, ponieważ znajduje się tam duży węzeł kolejowy, a także daje dostęp do ważnych mostów kolejowych i drogowych na rzece Doniec Siewierski. W najbliższych dniach rosyjskie jednostki w tym rejonie będą prawdopodobnie traktować priorytetowo sforsowanie rzeki. Na razie główne wysiłki Rosji pozostają prawdopodobnie 40 km na wschód, wokół enklawy w Siewierodoniecku, ale przyczółek w pobliżu Łymania dałby jej przewagę w potencjalnej kolejnej fazie ofensywy w Donbasie, kiedy to prawdopodobnie będzie nacierała na kluczowe kontrolowane przez Ukraińców miasta w głębi obwodu donieckiego, Słowiańsk i Kramatorsk" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

"26 maja 2022 r. szef samozwańczej, wspieranej przez Rosję Donieckiej Republiki Ludowej Denis Puszylin powiedział rosyjskim mediom państwowym, że referendum zostanie przeprowadzone, jeśli Rosja zdobędzie całość ukraińskich obwodów donieckiego i ługańskiego. Gdyby Rosji udało się przejąć te obszary, najprawdopodobniej zostałoby to uznane przez Kreml za znaczące osiągnięcie polityczne i przedstawione Rosjanom jako uzasadnienie inwazji. Jednak Siły Zbrojne Ukrainy nadal prowadzą dobrze zorganizowaną obronę tego sektora i nadal zadają Rosji duże straty w ludziach" - dodano. 

Zełenski: Nasze miasta są zniszczone, nasze morze jest zablokowane, ale my pozostajemy wolni

Przemawiając w piątek za pośrednictwem łącza wideo do społeczności Uniwersytetu Stanforda Wołodymyr Zełenski rozpoczął od odpowiedzi na pytanie, na które zwyczajowo odpowiadają kandydaci na Stanford : „Co jest dla ciebie najważniejsze i dlaczego?”

„Na to pytanie, odpowiadam od dłuższego czasu, szczególnie przez ostatnie 93 dni, kiedy staram się dać mojemu krajowi wszystko, czego potrzebuje, abyśmy mogli przetrwać, obronić naszą wolność i zwyciężyć” – powiedział Zełenski.

Moja odpowiedź jest pragmatyczna, stwierdził prezydent, najważniejsze są: broń, która zniweluje techniczną i ilościową przewagę armii rosyjskiej, sankcje, które zatrzymają przepływ pieniędzy na rosyjski terror i finanse, które pozwolą Ukrainie zachować normalność podczas trwania wojny.

Zełenski dodał: „ Ważne jest objęcie sankcjami i konfiskata całego rosyjskiego mienia, które powinno zostać pzreznaczone na odbudowę wszystkiego, co zniszczyła armia rosyjska. Kolejnym celem jest powołanie sprawiedliwego trybunału dla osądzenia wszystkich przestępców, którzy zabijali, torturowali i gwałcili.Niezbędna jest budowa skutecznej architektury bezpieczeństwa, która zapobiegnie takim wojnom.To wszystko pozwoli przywrócić normalne, spokojne życie w naszym kraju”.

„24 lutego wybuchła wojna na pełną skalę i 18-letni rosyjscy chłopcy wkroczyli do naszego kraju, weszli do naszych domów, by zabijać, torturować, gwałcić. Dokładnie trzy miesiące później, 24 maja, 18-latek wszedł do szkoły w Teksasie i zabił 19 dzieci i dwoje dorosłych” /../ „Żyjemy w strasznych czasach, kiedy Amerykanie składają kondolencje Ukraińcom z powodu śmierci na wojnie, a Ukraińcy Amerykanom z powodu śmierci podczas pokoju. Przyjmijcie moje kondolencje” – powiedział prezydent Ukrainy.

„Nasze miasta są zniszczone, nasze morze jest zablokowane, ale my pozostajemy wolni” – podkreślił Zełenski. 

ISW: Wojska Rosji atakują Siewierodonieck

Wojska rosyjskie rozpoczęły atak na Siewierodonieck w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy z zamiarem okrążenia sił ukraińskich; siły rosyjskie prawdopodobnie nie będą zdolne do szybkich postępów w samym mieście - wskazują eksperci amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW).

W najnowszym raporcie, opublikowanym w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego, eksperci wskazują, że do tej pory w inwazji na Ukrainę wojska rosyjskie nie radziły sobie dobrze w operacjach na obszarach zabudowanych. Na terenach wokół Siewierodoniecka Rosjanie czynią stopniowe postępy, ale nie okrążyli całkowicie obrońców ukraińskich. ISW zastrzega przy tym, że zamknięcie okrążenia jest możliwe w najbliższych dniach.

Jednocześnie - dodają eksperci - armia ukraińska spowolniła natarcie Rosjan na większości kierunków. Operacja rosyjska w kierunku Iziumu zatrzymała się i wojska rosyjskie, jak się wydaje, nie będą w stanie przyspieszyć tempa natarcia.

Eksperci ISW oceniają, że wojska rosyjskie w zajętym niedawno Łymanie podejmują wysiłki w dwóch kierunkach. Na południowym zachodzie usiłują wesprzeć oddziały, które utknęły w rejonie Iziumu. Na południowym wschodzie zaś próbują postępów w kierunku Siwerska. Amerykański ośrodek nie spodziewa się, by oba te cele udało się osiągnąć Rosjanom w najbliższych dniach. Zdaniem ISW na terenie południowej Ukrainy wojska rosyjskie przygotowują się do długotrwałych operacji.

Sztab Generalny: Rosjanie próbują umocnić się w rejonie Łymanu

Wojska rosyjskie próbują umocnić pozycje w rejonie Łymanu, prowadziły ataki w rejonie Siewierodoniecka i Toszkiwki, w kierunku Bachmutu próbowały wyjść na tyły armii ukraińskiej i zakłócić jej połączenia logistyczne - podał w sobotę ukraiński Sztab Generalny.

W kierunku Łymanu Rosjanie prowadzili ostrzały z moździerzy i systemów rakietowych w rejonie miejscowości Ozerne i Dibrowa. W pobliżu tej ostatniej przeprowadzili także atak lotniczy - czytamy w komunikacie, opisującym sytuację na froncie w sobotę rano.

Sztab zapewnił, że szturm rosyjski w rejonie Siewierodoniecka i Toszkiwki nie powiódł się i Rosjanie "odeszli na wcześniej zajmowane pozycje".

"W kierunku Bachmutu wróg próbuje wyjść na tyły wojsk ukraińskich i zakłócićt trasy zaopatrzenia logistycznego" - relacjonuje sztab. Zapewnił, że niepowodzeniem zakończył się szturm rosyjski w rejonie miejscowości: Nahirne, Wasyliwka, Komyszuwacha i Widrodżennja.

Wojska rosyjskie ostrzeliwały ogniem artyleryjskim infrastrukturę cywilną w rejonach miejscowości: Nowobachmutiwka, Pisky, Wesełe, Krasnohoriwka, Awdijiwka. W rejonie Jakowliwki, Awdijiwki, Wesełego i Kamjanki Rosjanie prowadzili bombardowania lotnicze infrastruktury cywilnej.

Infrastrukturę cywilną Rosjanie ostrzeliwali też na innym odcinku frontu, na kierunkach: nowopawliwskim i zaporoskim, w rejonie miejscowości: Wremiwka, Połtawka, Czerwone, Hulajpole, Orichiw i Kamjanske.

W samej Rosji - według sztabu - trwa ukryta mobilizacja. Z punktów zaopatrzenia pobierana jest przestarzała broń i sprzęt. "Na terenie obwodu woroneskiego trwa przygotowanie rezerwistów" - dodał sztab. Obwód woroneski sąsiaduje z terytorium południowo-wschodniej Ukrainy. 

Meduza: Kreml nadal rozważa możliwość ataku na Kijów

Kreml po raz kolejny rozważa możliwość ataku na Kijów i wciąż liczy na pełne zwycięstwo w wojnie z Ukrainą - podał w piątek niezależny rosyjski portal Meduza. Jego zdaniem nie należy się jednak spodziewać powszechnej mobilizacji w Rosji.

Według Meduzy w rosyjskiej administracji prezydenckiej, na tle natarcia wojsk rosyjskich w Donbasie, znów pojawiła się nadzieja, że Moskwa może w ciągu kilku miesięcy "doprowadzić wojnę na Ukrainie do zwycięstwa".

Portal w swojej publikacji opiera się na dwóch źródłach zbliżonych do Kremla i jednego bezpośrednio powiązanego z rosyjską administracją prezydencką.

Meduza podkreśla, że Kreml uważa zajęcie całego terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego przez wojska rosyjskie za "plan minimum" na "deklarację zwycięstwa", która miałaby być ogłoszona w kolejnych dniach.

Według portalu Moskwa ma także cały czas "plan maksymalny", który zakłada przejęcie kontroli nad Kijowem. Według rozmówców Meduzy na Kremlu, najwyższe kierownictwo Rosji nie porzuciło tego celu.

"Nadal będziemy ich szarpać (Ukraińców). Najprawdopodobniej do jesieni wszystko się skończy" – podało jedno ze źródeł. Według rozmówców Meduzy takie nastroje panują nie tylko na Kremlu, ale także w kierownictwie rządzącej Rosją partii Jedna Rosja.

Rozmówcy Meduzy zwracają uwagę, że w osiągnięciu celu władze kraju mogą zdecydować się na masowe wysłanie poborowych do walki. "Do tej pory walczą głównie żołnierze na kontraktach. Ale jeśli mamy pójść do przodu szybciej, to możemy użyć poborowych. To wciąż armia" – mówi Meduzie jedno ze źródeł.

Dodaje jednak, że powszechnej mobilizacji w Rosji nie należy się spodziewać, bowiem Kreml obawia się takiego kroku, który mógłby uderzyć w notowania rządu i osobiście w prezydenta Rosji Władimira Putina.

Ponadto, według Meduzy, Kreml wątpi, że państwa zachodnie będą nadal wspierać Ukrainę na dużą skalę finansowo i zbrojeniowo, jeśli wojna się przeciągnie. "Prędzej czy później Europa zmęczy się pomaganiem. Bliżej jesieni będzie musiała uzgodnić (z Rosją) warunki zakupu gazu i ropy przed sezonem grzewczym" - cytuje Meduza jednego ze swoich rozmówców. 

Władze: Rosjanie nie zdołają w najbliższych dniach zająć obwodu ługańskiego

Na obrzeżach Siewierodoniecka trwają walki, ale miasto nie jest odcięte i mimo prognoz Rosjanie nie zdołają w najbliższych dniach zająć obwodu ługańskiego - oświadczył w piątek na Telegramie szef władz obwodowych Serhij Hajdaj.

Podkreślił, że wojska Ukrainy będą miały dość sił do obrony obwodu ługańskiego, ale niewykluczone, że aby nie zostać otoczonym - będą musiały się wycofać.

Sprostował także doniesienia separatystycznych mediów, rozpowszechniających informacje, że Siewierodonieck został rzekomo zablokowany i wyjaśnił, że Rosjanie wkroczyli jedynie na teren Hotelu "Mir" i dworca autobusowego.

Dodał, że autostrada Lisiczańsk - Bachmut jest całkowicie pod ostrzałem, ale dostawa amunicji i ewakuacja są nadal możliwe.

Schwytanym przez Rosjan dwóm Brytyjczykom i Marokańczykowi grozi wyrok śmierci

Dwóm obywatelom Wielkiej Brytanii i Marokańczykowi, którzy walczyli po stronie Ukrainy i zostali schwytani przez siły rosyjskie, może grozić kara śmierci - przekazali prorosyjscy separatyści, których za rosyjską agencją Interfax cytuje w piątek BBC.

Jak poinformował Wiktor Gawriłow, urzędnik prokuratury generalnej samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, dochodzenie karne "zostało zakończone" i - biorąc pod uwagę, że trwa wojna - oskarżeni mogą zostać skazani na karę śmierci. Wyjaśnił, że dwaj schwytani Brytyjczycy to Shaun Pinner i Andrew Hill, a obywatel Maroka to Sadun Brahim.

48-letni Pinner to jeden z dwóch Brytyjczyków, którzy z racji tego, że kilka lat temu związali swoje życie z Ukrainą, walczyli w regularnych siłach zbrojnych tego kraju, zaś 35-letni Hill najprawdopodobniej przyjechał po rozpoczęciu wojny i zaciągnął się do ukraińskiego Legionu Międzynarodowego. Z kolei schwytany przez Rosjan Marokańczyk przed rozpoczęciem wojny prawdopodobnie studiował w Kijowie.

Zełenski: Sytuacja na linii frontu jest niezwykle trudna

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w piątek wieczorem w nagraniu wideo, że sytuacja na linii frontu walki z Rosjanami jest niezwykle trudna, ale rosyjska armia daremnie liczy na zdobycie przyczółka w Łymanie czy Siewierodoniecku.

"Zgodnie z oczekiwaniami jest to bardzo, bardzo trudna sytuacja. Okupanci przez prawie 100 dni wojny starają się osiągnąć cele, które mieli nadzieję osiągnąć w pierwszych dniach po 24 lutym" - mówił Zełenski.

"Dlatego maksymalnie skoncentrowali artylerię i rezerwy w Donbasie. Tam mają miejsce ataki rakietowe i naloty lotnicze. Chronimy nasze państwo na tyle, na ile pozwalają na to dostępne zasoby obronne. Robimy wszystko, aby je wzmocnić i będziemy je wzmacniać" - podkreślił ukraiński prezydent.

Zapowiedział, że ukraińskie wojska nie oddadzą Łymana i Siewierodoniecka. "Jeśli okupanci myślą, że Łyman lub Siewierodonieck będą ich, to się mylą. Donbas będzie na Ukrainie! Bo to my, to nasza esencja! I nawet jeśli Rosja przyniesie tam zniszczenie i cierpienie, to i tak odbudujemy każde miasto i każdą społeczność, a nie ma i nie będzie tam realnej alternatywy dla ukraińskich flag" - powiedział.

Sztab Generalny: Białoruś skoncentrowała na granicy z Ukrainą do 7 batalionów

Białoruś przerzuciła na granicę z Ukrainą wojska w sile do siedmiu batalionów – poinformował w piątek rzecznik Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Sztupun, cytowany przez portal Suspilne.

Według Sztupuna siły te „kontynuują wykonywanie zadania wzmocnieni odcinka graicy ukraińsko-białoruskiej” na kierunkach wołyński i poleskim.

„Utrzymuje się zagrożenie ataków rakietowych i lotniczych z terytorium tego kraju” – zaznaczył.

Wcześniej w piątek sztab podawał w komunikacie, ze w obwodzie homelskim na Białorusi rozlokowano grupę manewrową walki radioelektronicznej białoruskich sił zbrojnych. Sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy ostrzegł wcześniej w tym tygodniu, że rośnie ryzyko ataków rakietowych i lotniczych z terytorium Białorusi.

Ukraińscy spadochroniarze zniszczyli rosyjski śmigłowiec w obwodzie charkowskim

Ukraińscy spadochroniarze zniszczyli rosyjski śmigłowiec w obwodzie charkowskim na wschodzie Ukrainy - poinformowały w piątek na Facebooku ukraińskie siły zbrojne. Podkreślono, że rosyjską maszynę zniszczono przy użyciu polskiego Pioruna.

"Ukraińscy żołnierze z batalionu artylerii przeciwlotniczej zestrzeliły kolejny śmigłowiec bojowy Ka-52 "Aligator" używany przez rosyjskich okupantów" - napisano w komunikacie (tinyurl.com/ms3hf3vn).

Śmigłowiec zniszczono przy użyciu polskiego przeciwlotniczego zestawu rakietowego Piorun.

Źródło:Bankier24
Tematy
Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Zyskaj aż 360 zł premii z kontem Millennium 360°

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki