Jeszcze tydzień temu za baryłkę ropy marki Brent trzeba było zapłacić 78,5$. W piątek było to tylko 71,2$, czyli aż o 9,4% mniej. W poniedziałek o godzinie 14:40 czarny surowiec kosztował 72 dolary i był o 0,4% droższy niż przed weekendem.
„Wydaje się, że znaleźliśmy dno w okolicach 70$, a dzisiaj powinniśmy mieć spokojny handel” – powiedział Reutersowi Carsten Fritsch, analityk pracujący dla Commerzbanku.
Fritsch miał na myśli dzień wolny w Stanach Zjednoczonych. Pod nieobecność graczy z Nowego Jorku handel ropą powinien się odbywać w spokojnej atmosferze. Zabraknie także danych z amerykańskiej gospodarki, które w ostatnich tygodniach tak mocno przestraszyły inwestorów i wywołały wyprzedaż ryzykownych aktywów.
Teraz jedyną szansą dla inwestujących w ropę wydaje się stwarzać pogoda. Meteorolodzy oczekują wyjątkowo burzliwego sezonu tropikalnych sztormów. Synoptycy twierdzą, że w ciągu najbliższych dwóch dni istnieje 30-procentowa szansa na uformowanie się cyklonu w akwenie Zatoki Meksykańskiej. Stąd pochodzi dwie trzecie amerykańskiego wydobycia ropy.
K.K.




























































