Wtorkowe popołudnie przyniosło potężną przecenę ropy naftowej. To pokłosie poniedziałkowej aberracji na nowojorskiej giełdzie towarowej, gdy kurs wygasającego serii kontraktów osiągnął wartości głęboko ujemne.


Po południu najaktywniejsza seria kontraktów terminowych na ropę Brent była wyceniana na 19 USD za baryłkę, czyli o 26% niżej niż dzień wcześniej. Jednak chwilę przed południem kurs ropy Brent sięgał nawet 18,13 USD, osiągając najniższą wartość od 2001 roku.
Jeszcze mocniej spadały notowania amerykańskiej ropy WTI, której cena kształtowała się poniżej 12 USD za baryłkę. To spadek aż o 45% względem poniedziałkowego kursu odniesienia. Ogromna pozostaje też zmienność. Przed południem czerwcowy (czyli najaktywniejszy) kontrakt terminowy na ropę WTI wyceniany był na zaledwie 11,89 USD za baryłkę.
Cała sytuacja prawdopodobnie jest pokłosiem wydarzeń z poniedziałkowego wieczoru, gdy wygasający dziś majowy kontrakt na ropę WTI osiągnął ceny głęboko ujemne (nawet -40 USD za baryłkę). Wtedy posiadacze długich spekulacyjnych pozycji zdali sobie sprawę, że przy braku miejsca w magazynach mogą mieć trudności z rolowaniem kontraktu na kolejną serię. Niewyobrażalna wcześniej groźba zejścia cen najbliższego kontraktu do zera lub nawet poniżej mogła wywołać panikę i chęć do zamknięcia naftowych kontraktów za wszelką cenę.
W rezultacie sytuacja „super-contango” na rynku ropy uległa nasileniu. Czerwcowy (najaktywniejszy obecnie) kontrakt na ropę WTI notowany jest po niespełna 12 USD za baryłkę, kontrakt lipcowy po 21 USD, a sierpniowy po 24 USD. A wygasający dziś kontrakt majowy „chodzi” po cenie 4 USD.
Będą dalsze cięcia?
Rządy państw zainteresowanych wysokimi cenami ropy starają się reagować na sytuację. Minister finansów i gospodarki Francji Bruno le Maire ostrzegł we wtorek, że rekordowe spadki cen ropy są groźne dla globalnej gospodarki. Arabia Saudyjska rozważa kolejną obniżkę wydobycia surowca. Wcześniej zawarte porozumienie OPEC o cięciu wydobycia ma wejść w życie w maju, jednak zdaniem analityków jest zbyt małe, by stanowić odpowiedź na gwałtowny spadek popytu związany z koronawirusowym zamknięciem gospodarek.
Prezydent USA Donald Trump zapewnił w poniedziałek, że kolejne spadki cen surowca są krótkotrwałe, dodał też, że jego administracja rozważa wstrzymanie importu ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej i planuje skup interwencyjny surowca poprzez uzupełnienie "do maksimum" rezerw strategicznych USA. Obawy o wpływ taniej ropy na gospoadrkę USA odbiły się dziś na notowaniach akcji. We wtorek główne indeksy Wall Street traciły po ok. 3 proc.
KK
























































