Poniedziałkowy poranek przyniósł potężny wzrost notowań ropy naftowej, która kosztuje już ponad sto dolarów za baryłkę. Eskalacja wojny w Zatoce Perskiej oraz perspektywa regularnego kryzysu naftowego sprawiają, że rynki finansowe pokryła fala spadków.


Weekend przyniósł eskalację działań wojennych na Bliskim Wschodzie. Izrael i USA uderzyły w irańską infrastrukturę naftową w Teheranie, zaś Iran odwinął się ostrzałem Arabii Saudyjskiej oraz Bahrajnu, jak również Kataru i ZEA. Oznacza to, że w Zatoce Perskiej trwa regularna wojna, która nie wydaje się zmierzać do rychłego zakończenia. Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta dla żeglugi, co wymusza wstrzymanie lub ograniczenie wydobycia ropy naftowej m.in. w Kuwejcie, Iraku i Arabii Saudyjskiej (bo wyprodukowanego surowca nie ma już gdzie magazynować).
Oznacza to, że świat przez dłuższy czas może być pozbawiony ok. 20% dostaw tego strategicznego surowca. I najwyraźniej ani władzom Iranu, ani Izraela, ani Stanów Zjednoczonych to nie przeszkadza. Izrael zapowiada, że wojna potrwa jeszcze długo. Iran ostrzega z kolei przed ropą po 200 USD za baryłkę.
Obserwując notowania ropy naftowej taki scenariusz powoli przestaje być całkowicie nierealny. W poniedziałek nad ranem ropa Brent kosztował już prawie 120 USD za baryłkę. Oznaczało to podwojenie się cen ropy naftowej względem stanu z początku roku. Do godziny 8:45 kurs czarnego surowca wprawdzie obniżył się do 106,38 USD, ale wciąż oznaczało to zwyżkę o blisko 15% względem piątkowego kursu odniesienia.
ReklamaZobacz także
Wizja kryzysu naftowego i globalnego niedoboru paliw przeraziła inwestorów z Azji. Japoński Nikkei225 zaliczył spadek o 5,2%, a koreański KOSPI zanurkował o prawie 6%. Ponad 4% straciły też giełdy na Tajwanie i Filipinach. Notowania kontraktów terminowych zapowiadają spadki rzędu 2-3% na otwarciu poniedziałkowej sesji w Europie. Z kolei futures na S&P500 zniżkowały o 1,5%.
Na rynkach walutowych dolar zyskiwał względem euro – kurs EUR/USD zszedł do najniższego poziomu od listopada. Rekordowo mocny był frank szwajcarski – kurs EUR/CHF po raz pierwszy w historii spadł poniżej 90 centymów. Złoty osłabiał się względem euro, które o poranku kosztowało prawie 4,30 zł. Dolar amerykański wyceniany był na ponad 3,71 zł, a frank szwajcarski na niemal 3,77 zł.
Znów mocno oberwało się polskim obligacjom skarbowym. W poniedziałek rano rentowność papierów 10-letnich wzrosła skokowo o ponad 30 pb., osiągając poziom 5,9%. Wzrost rentowności w przypadku obligacji o stałym kuponie oznacza spadek jej ceny rynkowej.




























































