Kongresmeni z obydwu partii wyrazili w sobotę oburzenie z powodu odstąpienia od nałożenia sankcji i ceł przeciwko Rosji przewidzianych przez ustawę sankcyjną im. Lindseya Grahama. Politycy zarzucają Trumpowi „nieodpowiedzialność” i zdradę Ukrainy.


Decyzję prezydenta o odejściu od przewidzianych przez ustawę środków przeciwko Rosji skrytykowali zarówno politycy Demokratów, jak i partii rządzącej — choć w tym drugim przypadku dotyczy to dotąd jedynie deputowanych, którzy wkrótce odejdą z Kongresu.
„Nieodpowiedzialność to za mało powiedziane. Czego prezydent i jego doradcy nie rozumieją w egzekwowaniu prawa uchwalonego przez Senat stosunkiem głosów 86-11?” - napisał na portalu X Thom Tillis, senator Republikanów.
„To niedopuszczalne, że ta administracja kapituluje przed rosyjskim dyktatorem, który nielegalnie najechał Ukrainę i każdego dnia morduje niewinnych cywilów”.
Inny odchodzący senator, John Cornyn ocenił, że jego zmarły w tym roku kolega i autor ustawy Lindsey Graham byłby „zbulwersowany” działaniem prezydenta. Poparł też apel o dochodzenie Kongresu w sprawie „pomocy” świadczonej przez Trumpa dla rosyjskiego przywódcy.
Kongresmen Republikanów Don Bacon zarzucił prezydentowi, że „przedłuża wojnę, a nie ją kończy”.

O kapitulacji i zdradzie Ukrainy mówią też Demokraci. Senator Dick Durbin przypomniał, że ustawa im. Grahama została przyjęta przy bardzo szerokim poparciu ze strony obydwu partii.
„A jednak prezydent Trump po raz kolejny zdecydował się na kapitulację przed Kremlem. Lindsey Graham, John McCain i Ronald Reagan pewnie przewracają się w grobach” - napisał.
Kongresmen Demokratów Don Beyer, który głosował przeciwko ustawie, twierdząc, że Trump odstąpi od nałożenia nowych sankcji, lecz może wykorzystać dane mu uprawnienia do arbitralnego nakładania ceł, ocenił, że miał rację.
„To ostatnie poddanie się Trumpa Putinowi po raz kolejny zdradza naszych ukraińskich partnerów i przeczy wyraźnemu zamiarowi Kongresu w kwestii ustawodawstwa mającego na celu ukaranie Rosji za jej nielegalną wojnę agresywną” - dodał. Powiedział, że choć na razie prezydent odstąpił od nałożenia nowych ceł, może użyć ich w każdej chwili, niekoniecznie po to, by zwiększyć presję przeciwko Rosji.
„Kongres musi naprawić to wadliwe prawo, aby powstrzymać Trumpa przed kapitulacją przed Putinem i zapewnić, że rzeczywiście wspiera Ukrainę” - oznajmił.
W podobny sposób działania prezydenta potępili też senatorowie Jeanne Shaheen i Richard Blumenthal. Ten drugi, współautor ustawy uznał Trumpa za „tchórza”, który opowiedział się po stronie Rosji.
„Te zwolnienia nie mają nic wspólnego z naszym bezpieczeństwem narodowym, a wszystko z podlizywaniem się Władimirowi Putinowi” - dodał.
Prezydent Trump wydał w piątek w nocy rozporządzenie, w którym zawiesił stosowanie wszystkich rosyjskich sankcji i ceł, które w ustawie przewidział Kongres. Skorzystał w ten sposób z przepisów dających mu prawo do odstąpienia od środków po powołaniu się na interes narodowy i przedstawieniu uzasadnienia Kongresowi.
W efekcie nie zostały dotąd nałożone żadne nowe restrykcje ani cła (dotychczasowe pozostały w mocy), choć Trump w rozporządzeniu rozkazał monitorowanie zakupów rosyjskich węglowodorów pod kątem nakładania przyszłych ceł. Ustawa pozwala prezydentowi na nałożenie taryf w wysokości do 100 proc. na towary z państw będących w pierwszej piątce największych importerów rosyjskiej ropy naftowej, rosyjskiego gazu, oraz państwa umożliwiające obchodzenie sankcji na rosyjskie węglowodory.
Trump podjął tę decyzję po tym, jak wcześniej ogłosił porozumienie z Rosją zawieszające do kwietnia sankcje na handel i transport rosyjskiego oleju napędowego. Uzasadniał to potrzebą obniżenia cen tego paliwa na świecie. Choć pierwotnie zapowiadał import paliwa do USA, potem sugerował, że trafi ono na rynki światowe. Eksperci przewidują jednak, że ilości, o których mówił Trump, nie wpłyną znacząco na cenę.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kj.






















































