Ministrowie spraw zagranicznych państw UE jednomyślnie zatwierdzili w poniedziałek nowy pakiet sankcji indywidualnych, obejmujący ponad 1,6 tys. osób i podmiotów z Rosji. Obostrzenia wymierzone są przede wszystkim w rosyjski kompleks zbrojeniowy produkujący broń wykorzystywaną przeciw Ukrainie.


Decyzją szefów dyplomacji państw UE na unijną czarną listę trafiło też 77 osób związanych z wyborami do Dumy Państwowej, izby niższej rosyjskiego parlamentu, w tym trzech członków Centralnej Komisji Wyborczej. Wybory zakończyły się 20 września. W zeszłym tygodniu zostały one uznane przez Parlament Europejski za sfałszowane i pozbawione legitymacji demokratycznej. UE potępiła przeprowadzenie tzw. na tymczasowo okupowanych przez Rosję terenach Ukrainy.
Sankcje obejmują zakaz wjazdu do UE i zamrożenie aktywów.
Ministrowie spraw zagranicznych państw UE właśnie przyjęli decyzję o objęciu sankcjami blisko 1,6 tys. nowych podmiotów i osób związanych z rosyjskim kompleksem wojskowo-przemysłowym - poinformowała na platformie X szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Dodała, że ponad połowa z tych pozycji jest powiązana z łańcuchem produkcji pocisków balistycznych.
„Sprawiamy, że produkcja broni, której Rosja używa do zabijania Ukraińców, staje się dla niej znacznie trudniejsza, wolniejsza i bardziej kosztowna" - podkreśliła wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych.
To najdłuższa w historii UE lista osób i podmiotów wpisanych jednorazowo na unijną czarną listę. Zwiększa ona liczbę osób i podmiotów z Rosji objętych sankcjami o połowę. Dotąd lista liczyła 3 tys. pozycji.
Wiceszef MSZ: lista sankcji wobec ok. 1,6 tys. osób i podmiotów rosyjskich powstała z udziałem Polski
Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki powiedział w poniedziałek, że lista sankcji wobec ponad 1,6 tys. osób i podmiotów rosyjskich powstała z inicjatywy Polski i była opracowywana z jej udziałem. Jak podkreślił, chodzi o osłabienie zdolności Rosji do używania rakiet oraz dronów z napędem odrzutowym.
Bosacki, który wziął udział w posiedzeniu ministrów w Luksemburgu, powiedział dziennikarzom, że w czasie, kiedy rosyjski przywódca Władimir Putin „tak bezwzględnie bombarduje nie tylko infrastrukturę krytyczną, nie tylko elektrownie, ciepłownie, dworce, ale też po prostu ludność cywilną (w Ukrainie - PAP), to jest właściwa odpowiedź ze strony Zachodu, ze strony Unii Europejskiej, żeby sankcje w tak znaczący sposób zacieśnić”.
- Głównym celem jest to, żeby uniemożliwić albo przynajmniej osłabić zdolności Rosji do działań nie tylko na froncie, ale też jeśli chodzi o te najbardziej śmiercionośne w ostatnich tygodniach i miesiącach (...) działania wojenne, czyli użycie rakiet oraz dronów z napędem rakietowym (odrzutowym - PAP) - dodał.
Według wiceszefa MSZ Polska była jednym z inicjatorów nowych sankcji i z jej udziałem opracowywano listę ponad 1,6 tys. osób i instytucji rosyjskich, które w poniedziałek zostały objęte sankcjami w postaci zakazu wjazdu do UE i zamrożenia aktywów.
Wiceszef MSZ: Polska popiera wszelkie wysiłki, by zakończyć wojnę w Ukrainie
- Polska zawsze popiera wszelkie wysiłki, żeby zakończyć tę wojnę albo chociaż wprowadzić w niej rozejmy, czy częściowe ograniczenia w wymianie ognia - podkreślił Bosacki, który w poniedziałek wziął udział w posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych państw UE w Luksemburgu.
- Gdyby udało się to, co prezydent Trump opowiada czy obiecuje, to znaczy wzajemny zakaz atakowania infrastruktury energetycznej, to by to oczywiście było dobrze - dodał.
- To też mówią Ukraińcy, to też mówi prezydent (Wołodymyr) Zełenski, że są na to gotowi, tylko problem jest jeden: powód, dla którego do tej pory, przez cztery i pół roku, nie było żadnych rozejmów w wojnie Rosji z Ukrainą, leży po stronie Rosji, leży po stronie Putina, bo Putin chce ją nadal prowadzić - zaznaczył wiceminister.
Według niego „prawda powtarzana od ponad czterech lat już jest taka, że jeśli Rosjanie przestaną wreszcie prowadzić tę wojnę, to będzie koniec wojny, a jeśli Ukraińcy skończą walczyć, to będzie koniec Ukrainy”.
- Wszyscy powinniśmy pamiętać, że stroną atakującą i stroną, która cały czas podtrzymuje tę wojnę, jest Rosja. Jeśli Amerykanom się uda przekonać Putina i Rosjan, żeby wreszcie tę wojnę zatrzymać, to bardzo dobrze. Na razie niestety nic na to nie wskazuje - zauważył Bosacki.
Dodał, że Polska nie ma informacji czy rozejm miałby objąć jedynie rafinerie, czy całą infrastrukturę energetyczną.
- Jeśli ten rozejm wejdzie w życie, będzie to tylko dobrze. Natomiast wiemy, że wiele prób amerykańskich, tureckich albo bezpośrednich rozmów ukraińsko-rosyjskich niestety się nie udało, bo Rosja te próby łamała - podkreślił wiceszef MSZ.
- To Rosja nadal atakuje, Rosja nie chce ani pokoju, ani rozejmu, bo ciągle ma nadzieję złamać ducha ukraińskiego i złamać pomoc Europy dla Ukrainy. Mamy prosty przekaz dla pana Putina: „To się wam, towarzyszu Władimirze Władimirowiczu nie uda” - podsumował.
Z Luksemburga Magdalena Cedro (PAP)
mce/ ap/
































































