REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

RPP znowu przeceni złotego?

Piotr Lonczak2012-09-04 13:03
publikacja
2012-09-04 13:03

Porcja słabych danych zwiększa presję na obniżki stóp procentowych. Jeżeli Rada Polityki Pieniężnej przedstawi „gołębi” komunikat, złoty znowu będzie tracił.


OPIS
Źródło: iStockPhoto

Tempo wzrostu produktu krajowego brutto w drugim kwartale zmalało do 2,4 proc. rok do roku wobec 3,5 proc. w okresie od stycznia do marca. Dane były zdecydowanie słabsze od oczekiwań.

Zawodem był także indeks PMI dla sektora przemysłowego. Sierpniowy wskaźnik spadł do 48,3 p. wobec 49,7 p. przed miesiącem oraz oczekiwań na poziomie 48,9 p. Poziom poniżej 50 p. oznacza pogorszenie się sytuacji przedsiębiorstw. Tymczasem wskaźnik dla polskich przedsiębiorstw pozostaje poniżej newralgicznej bariery już od pięciu miesięcy.

Stopy pójdą w dół


Kiepskie raporty gospodarcze otworzyły dyskusję o obniżkach stóp procentowych na Wisłą. Takie rozstrzygnięcie zasugerował ostatnio najwyraźniej prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka, mówiąc o zdecydowanej zmianie nastawienia Rady Polityki Pieniężnej w kwestii stóp procentowych. Zgodnie z najświeższym konsensusem cena pieniądza powędruje w dół już pod koniec roku, a oczekiwania potwierdzi zapewne jutrzejszy „gołębi” komunikat po posiedzeniu władz monetarnych.

11455Perspektywa obniżek stóp procentowych oraz słabnąca gospodarka w warunkach wysokiej inflacji wywierają silną presję na złotego. Polska waluta osłabiła się do najniższego poziomu od miesiąca wobec najważniejszych par walutowych. Około 13.00 euro kosztowało niemal 4,20 zł, a frank szwajcarski prawie 3,50 zł. Za dolara płacono prawie 3,34 zł.

Obecnie obniżki stóp procentowych są niemal pewne. Jednak wyciąganie ciężkich dział, kiedy inflacja utrzymuje się na poziomie 4 proc. jest nietrafionym rozwiązaniem.

Rzeczywiście najbliższe kwartały będą ciężkie ze względu na kryzys w sektorze budowlanym oraz ochłodzenie na rynku nieruchomości, a także z powodu europejskich problemów finansów publicznych. Jednak polska gospodarka wciąż rośnie, chociaż wyraźnie wolniej. Natomiast zalewanie gospodarki tanim pieniądzem jest błędem, który maskuje rzeczywiste problemy oraz zmniejsza presję na nieodzowne reformy.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl

Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie
Tanie konto firmowe i wysoki procent na lokacie

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~ManInTopHat
@ BX
"jeden chce u nas podnosic stopy procentowe chyba po to by nas zawalili tanim pieniadzem" podnosić by pieniądz był tańszy? chyba podnosić aby był silniejszy, czyli droższy...
~ManInTopHat
@ Realista, Uprzednio napisałem mniej więcej to co Pan, nawet kilka razy. Większość tego jednak nie rozumie...

@bimber wspaniały Co do niemieckiej gospodarki, to prawda, jest ona nastawiona na eksport, sprzedaje dobra wysokiej jakości pod renomą niemieckiej solidności i precyzji. Nie z samego eksportu jednak Niemcy żyją,
@ Realista, Uprzednio napisałem mniej więcej to co Pan, nawet kilka razy. Większość tego jednak nie rozumie...

@bimber wspaniały Co do niemieckiej gospodarki, to prawda, jest ona nastawiona na eksport, sprzedaje dobra wysokiej jakości pod renomą niemieckiej solidności i precyzji. Nie z samego eksportu jednak Niemcy żyją, eksportują zaś dużo dzięki silnej walucie, dzięki temu tanio zakupują surowce, podzespoły i inne przedmioty swojej pracy. Waluta jest silna, uprzednio marka niemiecka również nie była słaba a mimo to eksport trwał najlepsze.
" i kto uparty ten może eksportować za granicę po niskich kosztach i świetnie zarabiać." kiedy pieniądz jest silny, produkcja również jest tania, bo niewielka pensja staje się pokaźna, można więcej importować, sprzedawać dobra z importu tanio, siła nabywcza pieniądza wzrasta, pracownicy mogą kupić więcej choćby tego co z importu, zaspokajają potrzeby jako konsumenci i nie trzeba im więcej płacić. Ludzie odnotowują nadwyżki, przeznaczają je na inwestycje, liczba miejsc pracy się zwiększa. Proszę zauważyć, że emigracja zarobkowa zawsze ukierunkowana jest na państwa z silnym i stabilnym pieniądzem, nawet kiedyś ludzie różnych maści przemierzali świat aby osiąść na wyspach brytyjskich, czy w Ameryce Północnej, gdzie był wolny rynek a waluty silne i stabilne.

Jak już powiedziałem, celem gospodarki jest import, a nie eksport i przypodobanie się Niemcom czy innym wielkim panom z zachodu. Dzięki silnej walucie będziemy mogli choćby z Niemiec więcej zaimportować, będzie nas stać na dobre samochody i inne gadżety, wydamy na nie mniej, zaoszczędzimy a resztę wydamy pobudzając popyt i zwiększając zatrudnienie u innych producentów. Mamy szansę dogonić niemiecką gospodarkę jak i inne zachodnie, powoli i sukcesywnie, ale lubimy czuć się gorsi i narzekać, dlatego mości panowie z RPP psują nam pieniądz aby potem wszyscy mogli narzekać "ahhhh ten nieszczęśliwy kraj"
~BX
czy wam sie cos nie pomylilo
jeden chce u nas podnosic stopy procentowe chyba po to by nas zawalili tanim pieniadzem , co zrobili ostatnio i to widac wyraznie po obligach
drugi chce zyc z importu tylko i mocnego pieniadza
za co chcesz importowac za tego naszego mocnego zlotego?
sorki ale pora chyba wrocic do szkol
czy wam sie cos nie pomylilo
jeden chce u nas podnosic stopy procentowe chyba po to by nas zawalili tanim pieniadzem , co zrobili ostatnio i to widac wyraznie po obligach
drugi chce zyc z importu tylko i mocnego pieniadza
za co chcesz importowac za tego naszego mocnego zlotego?
sorki ale pora chyba wrocic do szkol i nie pisac bzdur
~club odpowiada ~BX
popieram...hmmm
~Realista
RPP jest powołana dla ochrony pieniądza przed skutkami inflacji, a więc jego zabezpieczenia przed utratą siły nabywczej. Obecnie nie osiągnęliśmy celu inflacyjnego ponieważ inflacja jest wyższa od zakładanej. To oznacza, że należy podnieść stopy procentowe, a nie je obniżać. Obniżka stóp procentowych spowoduje dramatyczny spadek RPP jest powołana dla ochrony pieniądza przed skutkami inflacji, a więc jego zabezpieczenia przed utratą siły nabywczej. Obecnie nie osiągnęliśmy celu inflacyjnego ponieważ inflacja jest wyższa od zakładanej. To oznacza, że należy podnieść stopy procentowe, a nie je obniżać. Obniżka stóp procentowych spowoduje dramatyczny spadek wartości siły nabywczej pieniądza, a w konsekwencji zubożenie społeczeństwa, wzrost inflacji, a więc drastyczny wzrost kosztów utrzymania, co spowoduje większe straty anizeli korzyści. Dochody budżetowe państwa do głównie wpływy z podatków pośrednich ( VAT, akcyza) . Sztucznie pobudzany eksport i dostawy wewnątrzwspólnotowe ( na skutek słabego kursu złotego ) nie przyniosą państwu zysków w postaci wskazanych podatkow ponieważ stawki są w obu wypadkach są zerowe. Dlatego należy pamiętać, że w naszych realiach prymitywne obniżanie stóp procentowych spowoduje niszczenie siły nabywczej pieniądza, wzrost inflacji, osłabienie złotego w stosunku do podstawowych walut, w skonsekwencji może nas zbliżyć do czasów wcale nie tak odleglych, gdy przeżywaliśmy okres straszliwy - hiperinflacji.
~Bimber Zacny
Co to jest tani pieniądz? Czy mogę prosić o określenie wedle jakich kryteriów kwalifikuje się w Polsce pieniądz jako tani lub drogi? Czy są na to jakieś opracowania naukowe, czy to tylko taki dziennikarski bełkot bez znaczenia?
~ManInTopHat
Problem polega na tym, że większość ludzi nie może zrozumieć tego co niedawno starałem się choć trochę przybliżyć, mianowicie: celem gospodarki jest import ! Sprzedaż większej ilości towarów za granicą niż w kraju w pewnym stopniu przyczynia się do zubożenia obywateli, wyjąwszy oczywiście dobra, których w całości nie da się sprzedać Problem polega na tym, że większość ludzi nie może zrozumieć tego co niedawno starałem się choć trochę przybliżyć, mianowicie: celem gospodarki jest import ! Sprzedaż większej ilości towarów za granicą niż w kraju w pewnym stopniu przyczynia się do zubożenia obywateli, wyjąwszy oczywiście dobra, których w całości nie da się sprzedać na miejscu... jak np. ropa naftowa w krajach bogatych w ten surowiec. I tak w tej chwili rosną ceny np. żywności, która produkowana w naszym kraju na miejscu jest droższa niż na zachodzie bo tam się ją wywozi. Ba ! do tego eksportu nawet się dopłaca, a to zwykły sabotaż. W prawidłowej gospodarce upłynnia się jak najwięcej na miejscu, a do tego potrzebny jest stabilny i silny pieniądz. Wtedy ceny się stabilizują a nawet w obliczu dużej podaży spadają, pieniądz staje się jeszcze silniejszy, a za nadwyżki importuje się to co niezbędne do produkcji, gospodarka kwitnie, środki i przedmioty pracy przez silny pieniądz tanieją i kto uparty ten może eksportować za granicę po niskich kosztach i świetnie zarabiać. Taki proces jedna trwa latami, ale wielkie głowy tego kraju do niego nigdy nie dopuszczą... bo przecież trzeba walczyć z kryzysem i wiecznie na wieczność gonić rozwinięty zachód. Nie jestem za sztucznym umacnianiem waluty, ona urośnie sama, nie można jej tylko sztucznie psuć, stopy procentowe i tak są dość niskie, a sukcesywne osłabianie złotego jest zwykłym rabowaniem obywateli i hamowaniem rozwoju pod pozorem walki z bezrobociem. Był tylko jeden ustrój w którym nie było bezrobocia, ustrój niewolniczy, ale w nim natomiast nie było rozwoju. Bezrobocie zaś na wolnym rynku, przy stabilnej walucie samo się zmniejszy. Tak było w krajach kapitalistycznych, masy ludzi wyjeżdżały niegdyś do Ameryki, gdzie miejsc pracy było tak dużo, że jeszcze potrzebne były ręce do pracy z zewnątrz. A dziś po luzowaniu polityki monetarnej i osłabianiu dolara ciągle trwa walka z bezrobociem. Jak powiedział Milton Friedman: naśladujcie bogate kraje w tym co robiły kiedy były biedne a nie w tym co robią teraz. Rzecz jasna, w tych warunkach ciężko znaleźć złoty środek, zawsze będą za i przeciw co do różnych rozwiązań, polityka monetarna kołem się toczy, od denominacji przez inflację do denominacji, organa takie jak rpp regulują tylko dystans pomiędzy jedną denominacją a inną. By nastała normalność potrzebny jest normalny kruszcowy pieniądz. Niegdyś w Europie tak się złożyło, że złote monety wszędzie z kruszcu próby 900, więc jak Niemiec wziął sakiewkę złotych monet, żeby kupić kilkaset łokci perkalu w Imperium Rosyjskim albo ileś baryłek ropy to monety rzucało się na wagę a wynik mnożyło razy 0,9 i liczyło na ruble, taki mniej więcej był kurs. Bacząc na coraz bardziej wymyślną inżynierię finansową szanse na powrót do kruszcowego pieniądza maleją, czy to dobrze... nie wiem... Może i tak, bo Polska prawie w ogóle nie ma złota. W tej normalnej gospodarce wszystko jednak regulowałoby się samo, eksport musiałby być równy importowi, żeby utrzymać stabilna ilość pieniądza w obiegu, a eksportowałoby się więcej tylko po to aby pozyskać kruszec i coś sensowego kupić za niego na miejscu. Tak więc z poważaniem, ale nadal stoję na swoim stanowisku, swoje wiem i zbytnio komplimentów, ani bezzasadnej krytyki nie potrzebuję. Pozdrawiam
~Bimber Wspaniały
>> i kto uparty ten może eksportować za granicę po niskich kosztach i świetnie zarabiać.

No i sam sobie zaprzeczyłeś. Jak można świetnie zarabiać na eksporcie, skoro lokalna waluta jest mocna, co powoduje wysokie koszty wytworzenia wartości dodanej w kraju? Jest to możliwe tylko w przypadku super nowoczesnej i innowacyjnej
>> i kto uparty ten może eksportować za granicę po niskich kosztach i świetnie zarabiać.

No i sam sobie zaprzeczyłeś. Jak można świetnie zarabiać na eksporcie, skoro lokalna waluta jest mocna, co powoduje wysokie koszty wytworzenia wartości dodanej w kraju? Jest to możliwe tylko w przypadku super nowoczesnej i innowacyjnej gospodarki, takiej jak np. niemiecka. Telko że niemiecka gospodarka jest właśnie nastawiona na eksport! Coś te twoje wywody się nie trzymają kupy.
~Ari
Chory człowieku, kiedy w Polsce miałeś tani pieniądz - nigdy!!! Tani to on może jest w Japonii, czy USA. Inne pytanie to po co Ci "inteligentni" profesorowie z RPP podnosili stopy w środku kryzysu...
~ManInTopHat
A socjaluch znów swoje... zapewne ze słabego złotego żyje, więc nagania. Już raz Pan dostał od którego z internautów poradę. Proszę więc zamiast szkodzić Polsce udać się do Zanzibaru, gdzie waluta jest słaba... albo do Zimbabwe, tam to już raj inflacyjny.

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki