Przywódca Rosji Władimir Putin wyraził w piątek przekonanie, że przywódcze cechy prezydenta USA Donalda Trumpa pomogą w odbudowie relacji między obydwoma krajami. Jego zdaniem Moskwa i Waszyngton mogą współpracować przy projektach w Arktyce i na Alasce.


„Po tym, jak Trump został prezydentem, pomyślałem, że wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. I oto odbyliśmy bardzo dobre, znaczące i szczere spotkanie na Alasce” – powiedział Putin, nawiązując do zeszłotygodniowego szczytu w Anchorage.
„Kolejne kroki zależą teraz od przywództwa Stanów Zjednoczonych, ale jestem przekonany, że przywódcze cechy prezydenta Trumpa stanowią dobrą gwarancję przywrócenia relacji” - mówił Putin podczas wizyty w ośrodku nuklearnym.
Putin powiedział, że Rosja omawia możliwość współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w Arktyce i na Alasce, choć nie podał szczegółów. Stwierdził jedynie, że w regionie znajdują się „ogromne” złoża mineralne i dodał, że działa tam już rosyjska firma Novatek, zajmująca się produkcją skroplonego gazu ziemnego.
„Rozmawiamy z amerykańskimi partnerami o możliwości współpracy w tym obszarze. I nie tylko w naszej strefie arktycznej, ale także na Alasce. Technologiami, które posiadamy, dziś nie dysponuje nikt poza nami. I to interesuje naszych partnerów, w tym tych ze Stanów Zjednoczonych” – zaznaczył.
Prezydent Stubb: Rosja chce kontynuować wojnę, by zmaksymalizować zdobycze terytorialne
Prezydent Finlandii Alexander Stubb powiedział w piątek, że nie ma obecnie żadnych oznak, by Rosja chciała zasiąść do stołu negocjacyjnego z Ukrainą. „Chcą kontynuować wojnę co najmniej do jesieni, aby zmaksymalizować swoje zdobycze terytorialne” – stwierdził.
Prezydent Finlandii Alexander Stubb powiedział w piątek, że nie ma obecnie żadnych oznak, by Rosja zechciała zasiąść do stołu negocjacyjnego w celu omówienia zawieszenia broni lub pokoju z Ukrainą. - Chcą kontynuować wojnę co najmniej do jesieni, aby zmaksymalizować swoje zdobycze terytorialne – stwierdził.
Według prezydenta Finlandii jest też „mało prawdopodobne”, aby w najbliższym czasie doszło do spotkania przywódcy Rosji Władimira Putina z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, co było tematem ostatniej narady liderów europejskich i Zełenskiego prezydentem USA Donaldem Trumpem w Waszyngtonie.
- Rosyjska taktyka opóźniania będzie kontynuowana – stwierdził Stubb w wywiadzie, opublikowanym w sobotnim wydaniu „Helsingin Sanomat”.
- Systematycznie – przyznał Stubb – zbliżamy się jednak do takiego momentu, kiedy możliwe będzie osiągnięcie zawieszenia broni i trwalszego pokoju. Zaznaczył przy tym, że jedyną osobą, która może zmusić Putina do pokoju, jest Trump, który jak dotąd nie użył twardych środków, takich jak szerokie sankcje, aby wpłynąć na przywódcę Rosji.
- Zadaniem takiego małego kraju jak Finlandia – nakreślił Stubb – jest to, by wpłynąć na stanowisko negocjacyjne prezydenta USA. Czasami nam się to udaje, a czasami trochę mniej.
Stubb podkreślił przy tym, że po raz pierwszy w historii Finlandia zasiada przy stole, przy którym nakreśla się przyszłość europejskiego bezpieczeństwa. - To jest jednak coś innego, niż Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE), której Akt Końcowy podpisano w Helsinkach w 1975 r. - zaznaczył Stubb.
Zapytany zaś o udział Finlandii w opracowywanych potencjalnych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy odparł, że Finlandia jest zaangażowana w proces, ale jej udział w tych gwarancjach „nie zadecyduje o wojnie czy pokoju”.
Rola Finlandii w procesie pokojowym dla Ukrainy wzrosła po tym jak Stubb przyjechał na Florydę by razem z Trumpem wziąć udział w turnieju golfowym. Zaczęto wówczas mówić o bardzo dobrych relacjach między prezydentami, a Stubb stał się częścią wąskiego grona europejskich liderów – obok przywódcy NATO i UE, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch – których Trump zaprosił ostatnio do Białego Domu na naradę.
Szef MSZ Węgier: Kijów liczy, że ugniemy się pod presją UE, ale potrzeba presji na Ukrainę
Władze Ukrainy liczą na to, że Węgry ugną się pod presją Unii Europejskiej, ale to, czego potrzebujemy, to presja Brukseli na Kijów w sprawie praw mniejszości w tym kraju - ocenił w piątek minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto, cytowany przez tygodnik „Mandiner”.
„Ukraińcy liczą na to, że Węgry ustąpią pod presją Zachodu i że będą mogli wkroczyć na ścieżkę integracji z UE bez konieczności uchylania antywęgierskich ustaw” - stwierdził Szijjarto. „Skoro UE potrafiła przekonać Kijów do zmian w ustawodawstwie dotyczących korupcji, równie łatwo byłoby im przekonać ich do wycofania restrykcji dotyczących praw mniejszości” – powiedział.
Według węgierskiego ministra, ukraińska dyplomacja „bierze Węgrów za głupców”. Szijjarto przypomniał, że podczas kilku spotkań (z przedstawicielami władz na Ukrainie) poruszał problem ograniczania praw językowych Węgrów zakarpackich, ale jego rozmówcy zawsze zachowywali się tak, jakby słyszeli o tym problemie po raz pierwszy.
Szef węgierskiej dyplomacji zauważył, że stosunki ukraińsko-węgierskie pogorszyły się nie wraz z wybuchem wojny, ale znacznie wcześniej, po uchwaleniu ustawy językowej.
Budapeszt twierdzi, że przyjęta w 2017 r. przez ukraiński parlament ustawa uderza w prawa mniejszości węgierskiej na ukraińskim Zakarpaciu, gdyż ogranicza prawo do nauczania w języku ojczystym. Na Zakarpaciu żyje ponad 100-tysięczna mniejszość węgierska.
Negocjacje akcesyjne UE z Ukrainą zostały formalnie rozpoczęte w czerwcu 2024 r. Rząd Węgier, powołując się na sytuację mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, blokuje jednak otwarcie pierwszego tzw. klastra negocjacyjnego, które wymaga jednomyślności wszystkich państw członkowskich.
Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)
jbw/ zm/ pmo/


























































