Wreszcie jakikolwiek błąd po stronie płatnika - brak PIT-11, PIT-8C, część pomyłek w tych informacjach - obciążają podatnika. Nie wyobrażam sobie w tych przypadkach automatyzmu naliczania podwyższonych kosztów podatkowych, kontroli przez program górnej granicy 50% kosztów uzyskania przychodów czy też ustalenia, czy podatnik posiada miejsce zamieszkania w miejscowości, w której wykonuje czy też nie wykonuje pracy.
Dochodzi wreszcie problem obowiązku korzystania z komputera, którego nie musi mieć ani płatnik, ani podatnik. Czyżby czekały nas kolejki do przedpotopowych Pecetów ustawianych w urzędach skarbowych? Nie wyobrażam sobie również osób starszych, które z batem gnać trzeba będzie przed ekran komputera, by wypełniły swój PIT. Wreszcie ciekawie może przedstawiać się kwestia udzielania pełnomocnictw do logowania się do systemu e-podatnik z komputera umieszczonego w Urzędzie Skarbowym. Czyżby urzędnik będzie sprawdzał osoby stojące przy komputerze i to, czy logują się na własne konto, czy korzystają z danych innej osoby bez pełnomocnictwa?
Automatyzm "klepnięcia" druku w e-systemie może wprowadzić wreszcie ryzyko traktowania druku PIT bardzo nieświadomie (w myśl zasady - zrobili za mnie - na pewno jest dobrze - akceptuję). Po tak złożonym druku należy spodziewać się, że ryzyko poniesie nie tyle program komputerowy - ale niestety - podatnik.
Piotr Szulczewski
Bankier.pl



















































