Rząd nie pozostaje obojętny wobec PG Silesia; analizowane są możliwe formy wsparcia dla pracowników zakładu - przekazał w poniedziałek minister energii Miłosz Motyka. Kilkudziesięciu górników z Silesii odmówiło w poniedziałek wyjazdu na powierzchnię; protestują m.in przeciwko planowanym zwolnieniom.


W poniedziałek Artur Kasprzykowski z podbeskidzkiej Solidarności przekazał, że o godzinie 6. wyjazdu na powierzchnię odmówiła część górników Przedsiębiorstwa Górniczego "Silesia", którzy kończyli czwartą zmianę.
Przewodniczący NSZZ Solidarność w Silesii Grzegorza Babij powiedział PAP, że protestu nie organizuje żaden ze związków; jest inicjatywą oddolną. - Protest spowodowany jest złym traktowaniem nas, pracowników, przez rządzących - dodał. Jak mówił, górnicy z Silesii nie zostali objęci osłonami, które wprowadza nowelizacja ustawy o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego. Istotne znaczenie miały też zapowiedziane przez właściciela zwolnienia i groźba likwidacji kopalni.
Minister energii Miłosz Motyka odnosząc się do tej sprawy we wpisie na platformie X podkreślił, że PG Silesia jest spółką prywatną i rząd nie pozostaje obojętny wobec jej sytuacji, ani wobec obaw pracowników.
Dodał, że wraz z nadzorującym sektor górnictwa wiceministrem energii Marianem Zmarzłym, który spotka się z przewodniczącym związków, analizuje możliwe formy wsparcia dla pracowników zakładu. „W takich przedsiębiorstwach decyzja o wsparciu musi mieć oparcie o obowiązujące przepisy – tu konkretnie o ustawę Prawo Restrukturyzacyjne. Spółka jest obecnie w postępowaniu sanacyjnym, a prawo nie pozwala w takiej sytuacji na udzielanie pomocy publicznej firmom z sektora górnictwa. To blokada formalna, nie decyzja rządu” - napisał Motyka.
„Rozumiemy niepokój załogi i lokalnych społeczności, dlatego analizujemy możliwe działania. Złożono już wniosek o umorzenie postępowania sanacyjnego, a po jego rozpatrzeniu możemy przejść do kolejnych kroków. Państwo musi odpowiedzialnie zarządzać pomocą publiczną, w szczególności, jeśli oznacza pomoc podmiotom prywatnym. Jednak ta odpowiedzialność nie oznacza obojętności – dlatego pracujemy nad rozwiązaniami, które mogą pomóc pracownikom PG Silesia” - podkreślił.
Babij tłumaczył wcześniej, że pracownicy poinformowali związki zawodowe o swojej akcji. Lider Solidarności miał przed południem zjechać do protestujących, których – jak powiedział – jest kilkudziesięciu. – Wykonali do mnie telefon pytając, czy jako Solidarność udzielimy im pomocy. Oczywiście, że pomoc zostanie udzielona. W tej chwili zajmujemy się sprawami logistycznymi, czyli wyżywieniem, środkami czystości i tak dalej. (...) Jest już dostarczona woda. Protestujący są w bezpiecznym miejscu i nic im nie zagraża – opisał.
Szef Solidarności zapowiedział na godzinę 14. briefing przy kopalni.
Dziennikarzowi PAP nie udało się skontaktować z przedstawicielami Grupy Bumech, właściciela Silesii.
Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia w Czechowicach-Dziedzicach jest największą prywatną kopalnią węgla w Polsce. Jej udział w polskim rynku w 2022 roku wynosił około 3 proc. w produkcji węgla energetycznego i 2,3 proc. w produkcji węgla kamiennego łącznie. Pod koniec listopada zarządca masy sanacyjnej Silesii zawiadomił tamtejsze związki o zamiarze zwolnień grupowych. Dotyczyłyby one ponad 750 pracujących w Silesii osób.
4 grudnia Sejm przyjął rządowy projekt nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa kamiennego. Ma on między innymi umożliwić objęcie świadczeniami osłonowymi odchodzących z pracy górników. Na etapie prac sejmowych nie przeszedł zgłoszony z inicjatywy związków PG Silesia wniosek opozycyjnych posłów dotyczący objęcia również tej spółki instrumentami osłonowymi. Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy górniczej 15 grudnia. (PAP)
szf/ fos/ mrr/
























































