REKLAMA

Prokurator generalny: działania prokuratury były prawidłowe

2014-06-19 16:11
publikacja
2014-06-19 16:11
Prokurator generalny: działania prokuratury były prawidłowe
Prokurator generalny: działania prokuratury były prawidłowe

Działania prokuratury w redakcji tygodnika "Wprost" były prawidłowe - ocenił w czwartek prokurator generalny Andrzej Seremet.

Źródło: PAP

Zapewnił, że prokuratura nie ma intencji ograniczania wolności prasy ani naruszania tajemnicy dziennikarskiej.

Na specjalnej konferencji prasowej Seremet wskazał, że to on jako Prokurator Generalny zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy pozwalające policji i służbom specjalnym stosować kontrolę operacyjną i sięgać do materiałów teleinformatycznych z pominięciem przepisów o tajemnicy dziennikarskiej. "Przypominam to, żebyście państwo nie myśleli, że moje słowa to pusty frazes" - dodał.

"Tajemnica dziennikarska to dla mnie jeden z fundamentów społeczeństwa obywatelskiego" - zapewnił Seremet dodając, że mając to na uwadze, działania prokuratury, a w szczególności prokuratora będącego w środę w redakcji "Wprost", uznaje on za "prawidłowe" i mające podstawy prawne".

Prokuratorzy zdecydowali o użyciu siły wobec Latkowskiego

Andrzej Seremet przyznaje, że to decyzja prokuratora doprowadziła do użycia siły wobec redaktora naczelnego "Wprost", ale dodaje, że ścigano sprawcę przestępstwa, a prawo pozwala prokuratorom na użycie przemocy dla odebrania dowodów. W opinii prokuratora generalnego, to sam naczelny "Wprost" uniemożliwił dokonania sądowej kontroli materiału a tym samym sądowej decyzji o ochronie tajemnicy dziennikarskiej.

Prokurator Generalny tłumaczył, że dziennikarz odmówił skopiowania zawartości swojego komputera, argumentując że w ten sposób funkcjonariusze mogą poznać zawartość komputera bez zgody sądu. Seremet mówił, że do tego by nie doszło, bo funkcjonariusze nie mieliby prawa do przeglądania danych.

Kolejne taśmy ujrzały światło dzienne"Wprost" udostępnia całą rozmowę Sienkiewicza z Belką

Przypomniał, że gdy prokurator żąda wydania określonych rzeczy, a ich dysponent informuje, że treści na nośniku zawierają tajemnicę dziennikarską, wówczas nośnik zostaje zapieczętowywany, a sprawa trafia do sądu. Prokurator Generalny stwierdził, że w momencie, gdy Latkowski odmówił współpracy i przycisnął do piersi laptop, śledczy zdecydowali o użyciu przymusu. Przekazali funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego polecenie siłowego odebrania laptopa. "Przyszli ludzie, grzecznie poprosili, dajcie nam te taśmy, gdyby pan Latkowski dał, nie byłoby problemu" - mówił Seremet.

Andrzej Seremet, powołując się na kodeks postępowania karnego, mówił, że rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie należy wydać na wniosek sądu lub prokuratury. Paragraf 5 art. 217 przewiduje sankcje wobec tego, kto dobrowolnie nie wyda takiej rzeczy - mówił Seremet. "W razie odmowy dobrowolnego wydania rzeczy można przeprowadzić jej odebranie" - głosi paragraf 5. artykułu 217. "To zakłada użycie przemocy, nic innego, legalne użycie przemocy" - przekonywał Prokurator Generalny.

Andrzej Seremet poinformował, że wczoraj w redakcji "Wprost" znajdowało się 4 prokuratorów i 8 funkcjonariuszy ABW. Zapowiedział również, że śledczy upublicznią nagranie z wejścia do redakcji. Prokurator Generalny zapewniał, że funkcjonariusze ABW nie mieli prawa zapoznawać się z dowodem naruszającym tajemnicę dziennikarską, lecz mogli go jedynie zapieczętować i przekazać go prokuratorowi. Śledczy po zapieczętowaniu nie otwiera tego dowodu, nie decyduje o tym, czy może go użyć w procesie i nie decyduje czy tam jest tajemnica dziennikarska, lecz przedstawia taki dowód sądowi - mówił Andrzej Seremet.

Następnie sąd decyduje na posiedzeniu bez udziału prokuratorów i dziennikarza czy zezwoli by użyć materiału w procesie. Nigdy sąd nie będzie mógł wydać takiego zezwolenia, jeżeli materiał zawierałby informacje wskazujące na źródła informacji dziennikarza - podkreślił Andrzej Seremet.

Wczoraj funkcjonariusze ABW i prokuratorzy próbowali przeszukać redakcję "Wprost". Po godz. 23 opuścili jej pomieszczenia. Szukali tam nośników, na których zarejestrowano podsłuchane rozmowy czołowych polityków - między innymi szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, prezesa NBP Marka Belki, byłego ministra transportu Sławomira Nowaka i byłego wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza. Ostatecznie odstąpili od czynności po tym, jak doszło tam do przepychanek i interwencji jednego z posłów.


Redakcja odpowiada prokuratorowi

"Wprost" odpowiada na oświadczenie Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. Wicenaczelny tygodnika Marcin Dzierżanowski twierdzi, że prokurator Seremet kilkukrotnie kłamał w czasie swojej konferencji prasowej.

Dziennikarz "Wprost" podkreśla, że wbrew stwierdzeniom Andrzeja Seremeta, ABW chciała wydania nie tylko jednego, lecz wszystkich nośników, na których znajdowały się nagrania rozmów polityków. Oznacza to w sposób oczywisty, że redakcja nie miałaby prawa posiadać żadnych dokumentów i żadnych nagrań, wypełniając literalnie 'żądanie dobrowolnego wydania' ABW - mówił Marcin Dzierżanowski.



PAP/IAR/łp/nyg/Majka/kd/to/
Źródło:
Tematy
Zyskaj nawet 250 zł z Kontem 360°

Zyskaj nawet 250 zł z Kontem 360°

Komentarze (28)

dodaj komentarz
~ch_doopa_kamieni_qpa
zobaczcie komentaze do afery na onecie :) usmialem sie do lez....dla tego enerdowskiego portalu ta afera to pomyyyyylkaaa wysyp i urodzaj na wpisy typu ' nielegalny podsluch jest nielegalny' -juz wiem w czyim interesie condonald zniszczyl Polska gospodarke_ ale jeszcze Polska nie zginela,poki MY zyjemy...
~DUPA
Jebać zdrajców, przestepców , oszustów i morderców żydowskich z PO.zmaciarzom z PO> mówimy spierdalać dom Oswięcimia lub na MADAGASKAR!
~DUPA
SEREMET- żydowska szuja , zdrajca i szmaciarz parchowaty, jest osobiście odpowiedzialny za rozmywanie śledztwa w sprawie zamach w śmoleński - 10.04.2010 r. ukręcenie sledztwa w sprawie afery AMber Gold i nieujawnianie prawdy o agencie niemieckiego wywiaDU W ŻYDOWSKIM RZADZIE W pOLSCE -oskarze ,CZYTAJ-kieł. to ZWYKŁY SZMACIARZ SEREMET- żydowska szuja , zdrajca i szmaciarz parchowaty, jest osobiście odpowiedzialny za rozmywanie śledztwa w sprawie zamach w śmoleński - 10.04.2010 r. ukręcenie sledztwa w sprawie afery AMber Gold i nieujawnianie prawdy o agencie niemieckiego wywiaDU W ŻYDOWSKIM RZADZIE W pOLSCE -oskarze ,CZYTAJ-kieł. to ZWYKŁY SZMACIARZ I PRZESTĘPCA JUDAJSKI. Jego miejsce jest w wieżieniu lub w ziemii obiecanej dla parchów przez Hiltlera- czyli na MADAGASKARZE. Tam p[owinni wylądowż z nakazem przymusowej pracy po 18 godzin dziennie żydowskie męty przestępcze z PO.
~bari
Afera prrzykryła interesiki Olusia, hańbiącą ustawę kombatancka o wypłatach dla zydów 100 euro co miesiąc i to http://3obieg.pl/afera-podsluchowa-i-ograniczenie-limitow-weglowych-co-z-nasza-energetyka
~Jacoll
co za bezszczelność. Dlaczego prokuratora nie wszczęła postępowania przeciwko boahaterom nagrań? Jak się ugadywali. Moim zdaniem prezes Belka powinien stracić stanowisko i minister też i tyle. To oni powinni jeszcze otrzymać wyroki sądowe. A ABW szuka autora nagrań i tyle.
~ttttttt
Seremet ,nie ma powrotu do Prl, pamietaj o tym, powinienes odejsc razem z tym nieudolnym rzadem,prezydent Kaczynski w grobie sie przewraca ze takiego nieudacznika wysunal na prok generalnego
~zyx
Donald Tusk w ten sposób komentował taśmy ujawnione przez Renatę Beger: "Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienia kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej. Miliony Polaków mogły poznać dzięki tym nagraniom kulisy kuchni politycznej Donald Tusk w ten sposób komentował taśmy ujawnione przez Renatę Beger: "Jestem poruszony zawartością tych taśm. Dziękuję dziennikarzom, za wspieranie demokracji poprzez ujawnienia kompromitującego przypadku skandalicznej korupcji politycznej. Miliony Polaków mogły poznać dzięki tym nagraniom kulisy kuchni politycznej kompromitującej obecny rząd". Dlaczego Tusk nie powtórzył tego samego co ostatnio, przecież to dokładnie ta sama historia i identyczny przypadek..
~BUM
A jednak wybuch? W świetle dostępnych dziś dowodów wszystko wskazuje na to, że na wraku tupolewa znajdowały się materiały wybuchowe. Dowody sporządzone przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji każą wnioskować, że grubo ponad setka próbek (co najmniej!) wykazała to w specjalistycznych badaniach. Jednak A jednak wybuch? W świetle dostępnych dziś dowodów wszystko wskazuje na to, że na wraku tupolewa znajdowały się materiały wybuchowe. Dowody sporządzone przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji każą wnioskować, że grubo ponad setka próbek (co najmniej!) wykazała to w specjalistycznych badaniach. Jednak biegli ich wyniki zignorowali bądź zmanipulowali.Niezależni naukowcy, od dziesiątek lat specjalizujący się w tym, co było przedmiotem pracy CLKP, nie zostawili suchej nitki na policyjnej opinii. Po zapoznaniu się z całą dokumentacją przekazaną z CLKP do prokuratury (zawierającą m.in. wszystkie chromatogramy badanych próbek, nieudostępnione opinii publicznej) wskazali mnóstwo rażących zaniedbań i błędów metodologicznych. Oto ich najważniejsze wnioski:— Za pomocą metody chromatograficznej GC/TEA CLKP stwierdziło w próbkach obecność substancji niezawierających azotu. Tymczasem detektor TEA wykrywa WYŁĄCZNIE te związki, które zawierają azot! Potwierdził to producent wykorzystanego w policyjnej ekspertyzie urządzenia. W odpowiedzi na e-mail od niezależnych naukowców stwierdził, że nie da się za pomocą tego urządzenia znaleźć substancji, jakie stwierdzili „fachowcy” z CLKP. To podwójnie ważne. Dlaczego? Bo CLKP przypisało tym substancjom (m.in. ftalanom, węglowodorom, terpenom) sygnały charakterystyczne dla heksogenu (RDX), czyli materiału wybuchowego wykorzystywanego m.in. do produkcji C4! Nie sposób zrozumieć, dlaczego to całkowicie zignorowali.— Badania prowadzono w sposób wykluczający ich wiarygodność. Większość próbek była badana w warunkach rażąco odbiegających od wymaganej sterylności, przez co ich graficzne wyniki (chromatogramy) ciężko uznać za miarodajne.— Biegli uznali, że stwierdzą obecność materiału wybuchowego w próbce pod warunkiem, że wykażą to wszystkie cztery wykorzystane przez nich metody. Tymczasem znacząco różnią się one od siebie czułością i selektywnością i takie założenie może skutkować tylko jednym – banalnie prostą drogą do niestwierdzenia obecności substancji wybuchowych.— Większość sygnałów wskazujących na wysokie prawdopodobieństwo występowania śladów materiałów wybuchowych pojawiła się w próbkach pobranych z foteli TU-154M ukrytych w szopie w pobliżu miejsca katastrofy. Tam panowały najlepsze warunki do długiego pozostawania śladów.Nieprawidłowości w badaniach CLKP szczegółowo opisuję w najnowszym wydaniu tygodnika „wSieci”, do którego lektury serdecznie zachęcam.Opinia dwojga profesorów chemii jest miażdżąca dla prokuratury i powołanych przez nią biegłych. Pokazuje, że nie można tej ekspertyzie za grosz ufać. Nowe badania – o co wnosi pełnomocnik rodzin 22 ofiar katastrofy mec. Piotr Pszczółkowski – będą niezbędne. A tzw. wątek wybuchowy musi być podjęty w zasadzie od początku.
~Umoczony
Ja głosuje na PO bo z czego ja i moi współpracownicy spłacimy kredyciki jak nam zabiorą stołki
~LOLek
Witamy w PRLu i zielonej wyspie opodatkowanej w 80%. Pamietajcie zaglosowac na PO :)

Powiązane: Afera podsłuchowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki