Pod względem sumy zgromadzonych środków należących do klientów PayPal znalazłby się na 21. miejscu w zestawieniu największych amerykańskich banków. Firma nie jest jednak bankiem, a powierzone jej przez użytkowników pieniądze nie są chronione w takim samym stopniu jak bankowe depozyty. Nie przeszkadza to jednak klientom zwracającym uwagę przede wszystkim na wygodę.
Jednym z argumentów często przewijających się w dyskusjach dotyczących ewentualnego zagrożenia dla pozycji banków w starciu z firmami z branży fintech jest stwierdzenie „ale to w bankach są pieniądze”. Prawo daje bankom unikalną przewagę – nikt inny nie może przyjmować depozytów, które chronione są przez finansową siatkę bezpieczeństwa w postaci systemów gwarantowania. Konsumenci przechowują swoje oszczędności przede wszystkim w bankach, ale pieniądz przeznaczony na codzienne transakcyjne potrzeby wcale nie musi tam trafiać.
„The Wall Street Journal” pokusił się o porównanie pozycji PayPala, od niedawna samodzielnego biznesu, który zerwał więzy z platformą eBay, z amerykańskimi bankami. Pod względem sumy zgromadzonych środków należących do klientów indywidualnych i płatnych na żądanie PayPal znalazłby się tuż za pierwszą dwudziestką największych instytucji. Dystans dzielący go od czołówki jest olbrzymi – Bank of America posiada 427 mld dolarów depozytów a vista, a PayPal zaledwie 13 mld. Od 2014 r. kwota ta jednak wzrosła o 23 proc.
Zobacz także
Klienci przechowują na kontach PayPal zazwyczaj niewielkie sumy. Dzieląc wartość „depozytów” przez liczbę 184 mln aktywnych użytkowników (na całym świecie), otrzymamy średnią na poziomie 70 dolarów. Środki te mogą służyć nie tylko do płacenia w sieci, ale także do wzajemnych rozliczeń pomiędzy osobami fizycznymi. Zwłaszcza w gronie najmłodszych Amerykanów płatności P2P obsługiwane na należącej do PayPal platformie Venmo stają się substytutem rachunku bankowego.
Przeczytaj także
Kurs na kolizję z kartowymi potentatami
Nie wiadomo, ile dokładnie PayPal zarabia na obracaniu pieniądzem należącym do klientów. Głównym źródłem przychodów firmy są prowizje od akceptantów. Wpływy z krótkoterminowych inwestycji ujmowane są w szerszej kategorii, która odpowiadała w I kw. 2016 r. za 1,2 mld dolarów przychodów (wzrost o 22 proc.). Starbucks, oferujący system płatności mobilnych oparty na przedpłaconym rachunku, zarabia średnio 150 mln dolarów rocznie dzięki darmowym „depozytom” lojalnych klientów.
Głównym celem istnienia „konta PayPal” nie jest konkurowanie z usługami banków. Firma chce w ten sposób obniżyć koszty związane z finansowaniem transakcji. Użytkownicy są zachęcani do przelewania środków z rachunków bankowych, co pozwala ominąć opłaty związane z transakcjami kartowymi. Postępując w ten sposób, firma ściągnęła jednak na siebie ostatnio gniew organizacji Visa. Jej szef, Charles Scharf, powiedział ostatnio, że PayPal powinien zdecydować się, czy jest przyjacielem czy wrogiem i że Visa jest gotowa konkurować z niebankowym graczem „z pełną mocą” oraz „w sposób, którego jeszcze nie widziano”.


























































