REKLAMA

Prąd z wiatraków i fotowoltaiki na aukcji OZE tańszy niż na giełdzie

2019-12-24 08:30
publikacja
2019-12-24 08:30
fot. Katarzyna Waś-Smarczewska / Bankier.pl

Inwestorzy budujący duże farmy wiatrowe i słoneczne zakontraktowali w rządowej aukcji OZE dostawy energii elektrycznej o wartości blisko 1 mld zł rocznie. Wszyscy zaproponowali stawki poniżej dzisiejszych cen prądu na giełdzie, dlatego odbiorcy energii nie dopłacą im ani złotówki. Inwestycje będą za to obniżać ceny prądu na rynku.

W koszyku, do którego wrzucono instalacje wiatrowe i fotowoltaiczne o mocy powyżej 1 MW, zgodnie z przewidywaniami, tryumfowały te pierwsze. Energii ze słońca – uchodzącej do niedawna za niezwykle kosztowną – udało się już jednak uszczknąć odrobinę z tego tortu.

Według szacunków URE i PSEW ok. 16,1 mld zł wsparcia dla wiatraków przełoży się na powstanie ok. 2200 MW mocy zainstalowanej w nowych turbinach wiatrowych.

Zabrakło nowych projektów

Inwestorzy wykorzystali jednak zaledwie 68 proc. wolumenu i 50 proc. przewidzianego przez rząd budżetu, bo zabrakło chętnych. Stało się tak głównie ze względu na praktyczny brak możliwości rozwijania nowych projektów farm wiatrowych na lądzie. Od 2016 roku obowiązuje praktyczny zakaz lokalizowania wiatraków bliżej niż 2-3 km od jakiegokolwiek budynku mieszkalnego, parku krajobrazowego czy obszaru Natura 2000. W praktyce oznacza to niemal 100 proc. terytorium Polski.

Farmy wiatrowe, które wygrały aukcję, uzyskały pozwolenia jeszcze przed wejściem w życie „ustawy antywiatrakowej”. W większości są to więc projekty z turbinami starego typu – droższymi i produkującymi mniej prądu niż nowoczesne. Pomimo tego okazały się najtańszym źródłem energii. Najniższa z ofert opiewała na 162,83 zł za MWh.

Natomiast najwyższą ceną, jaką udało się uzyskać jednemu z inwestorów, było 233,29 zł za MWh. Przy czym prawdopodobnie akurat za tą ceną stoi farma fotowoltaiczna. W aukcji wygrało bowiem kilka farm fotowoltaicznych, m.in. duńskiego Better Energy i niemieckiej Gospodarki Solarnej.

Z aukcji ze wsparciem wyszło 80 wytwórców, którzy złożyli 101 zwycięskich ofert. Odpadły – ze względu na automatyczne eliminowanie 20 proc. najdroższych ofert – 63 projekty.

Zakontraktowane projekty OZE robią wrażenie w zestawieniu z notowaniami energii na TGE. Kontrakt BASE na 2020 rok (oznaczający dostawy takiej samej mocy przez 24 godz. na dobę, 366 dni w roku) kosztuje dziś ponad 240 zł za MWh, a dostawy na kolejne lata są jeszcze droższe.

Czy aukcje OZE obniżą ceny prądu? Czy było drożej niż przed rokiem? Czy farmy fotowoltaiczne konkurują z wiatrowymi? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Bartłomiej Derski, Leszek Kadej

Źródło:
Tematy
Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Advertisement

Komentarze (26)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
darekkk
No, ale Pan Prezydent już mówił, że węgla mamy na 150 lat. Ciekawe czy w Pałacu Prezydenckim też węglem pali?
kuba_rzeszowiak
Brawo Dobjna Zmiana. Zastali polskę nowoczesną zostawili drewnianą. Zatrzymajmy postęp... od 2016 stoimy w miejscu a świat ucieka. Nasze dzieci za to chętnie zapłacą.
_jasko
"Rząd bawi się w tak zwanego odwróconego Świętego Mikołaja. Bo jak Mikołaj przychodzi do naszych dzieci i daje prezenty, to wszyscy wiedzą, że rodzice płacą za nie. Morawiecki zaproponował inaczej: on rozdaje dzisiaj prezenty, za które zapłacą nasze dzieci" – komentował Aleksander "Rząd bawi się w tak zwanego odwróconego Świętego Mikołaja. Bo jak Mikołaj przychodzi do naszych dzieci i daje prezenty, to wszyscy wiedzą, że rodzice płacą za nie. Morawiecki zaproponował inaczej: on rozdaje dzisiaj prezenty, za które zapłacą nasze dzieci" – komentował Aleksander Kwaśniewski
marianpazdzioch
Bzdury. Konwencjonalna energetyka jest dołowana sztucznymi opłatami za emisję CO2, i tylko dlatego ten prąd jest droższy. W ogóle sam prąd jest tani. To podatki są wysokie. I jest to błędne koło, bo przecież ludzie w PL woleliby ogrzewać się prądem czy gazem, a nie paliwami stałymi, generując brud i smog.
kuba_rzeszowiak
Premierzy polskich rządów na ratowanie branży przeznaczyli już ponad 170 miliardów złotych. Składają się na to wszyscy Polacy. Biorąc pod uwagę dotacje z lat 1990 - 2012, każdy nas dorzucał do rent i emerytur górników 76 złotych rocznie. Z kolei 78 złotych wspierało restrukturyzację kopalń. Łącznie każdy Polak Premierzy polskich rządów na ratowanie branży przeznaczyli już ponad 170 miliardów złotych. Składają się na to wszyscy Polacy. Biorąc pod uwagę dotacje z lat 1990 - 2012, każdy nas dorzucał do rent i emerytur górników 76 złotych rocznie. Z kolei 78 złotych wspierało restrukturyzację kopalń. Łącznie każdy Polak na górnictwo przeznacza... 1876 złotych. Rocznie.
marianpazdzioch odpowiada kuba_rzeszowiak
Węgiel można sprowadzać po niższej nawet cenie z Australii. Nie mieszajmy tu rozdawnictwa, czy jak to się eufemistycznie nazywa, dotacji. Ale jeśli jednak ktoś chce mieszać, to róbmy to w obie strony. Ciekawe są bilionowe, a nie miliardowe szacunki tych kosztów (przy czym infrastrukturę węglową już mamy, oze trzeba Węgiel można sprowadzać po niższej nawet cenie z Australii. Nie mieszajmy tu rozdawnictwa, czy jak to się eufemistycznie nazywa, dotacji. Ale jeśli jednak ktoś chce mieszać, to róbmy to w obie strony. Ciekawe są bilionowe, a nie miliardowe szacunki tych kosztów (przy czym infrastrukturę węglową już mamy, oze trzeba budować):

"Z szacunków Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej wynika, że przeobrażenia sektora w latach 2020–2045 będą kosztować około 215 mld euro, nie licząc wydatków na infrastrukturę."

https://www.parkiet.com/Energetyka/308059987-Transformacja-polskiej-energetyki-bedzie-kosztowac-bilion-zlotych.html
_jasko odpowiada marianpazdzioch
Piszesz: "infrastrukturę węglową już mamy".
Od lat spada wydobycie węgla (z uwagi na koszt jego pozyskania) i zatrudnienie (z wyjątkiem 3 ostatnich lat, gdy zaczęło ponownie rosnąć).
Fedrujemy coraz głębiej ponosząc coraz większe koszta. Cena naszego węgla jest wyższa od importowanego, więc import
Piszesz: "infrastrukturę węglową już mamy".
Od lat spada wydobycie węgla (z uwagi na koszt jego pozyskania) i zatrudnienie (z wyjątkiem 3 ostatnich lat, gdy zaczęło ponownie rosnąć).
Fedrujemy coraz głębiej ponosząc coraz większe koszta. Cena naszego węgla jest wyższa od importowanego, więc import rośnie (również z Rosji, wbrew obiecanemu embargu).




marianpazdzioch odpowiada _jasko
Węgla brunatnego jest pod dostatkiem. Jego kopalnie są odkrywkowe. Na Lubelszczyźnie Australijczycy zagospodarowują nowe złoża w. kamiennego, pewnie na kolejne 50 lat. A resztę jak pisałem można importować, przy okazji pozbywając się problemu górników i górnictwa. Zamykając nierentowne kopalnie. Problem z węglem Węgla brunatnego jest pod dostatkiem. Jego kopalnie są odkrywkowe. Na Lubelszczyźnie Australijczycy zagospodarowują nowe złoża w. kamiennego, pewnie na kolejne 50 lat. A resztę jak pisałem można importować, przy okazji pozbywając się problemu górników i górnictwa. Zamykając nierentowne kopalnie. Problem z węglem jest jednak czysto polityczny oraz ideologiczny, a nie że się nie opłaca. Z 2+2 nie będzie 3 czy 7. Choćbyś pokrył całą PL fotowoltaiką, to tylko zmarnujesz mnóstwo areału dla rolnictwa i lasów, a i tak nie pokryjesz zapotrzebowania energetycznego kraju. Kopalnie nie są żadnym szczególnym bogactwem, najczęściej wręcz obciążeniem. Problemem jest zamykanie elektrowni, które amortyzują się przez dekady i nie zdążą się zamortyzować. Zamiast tańszej modernizacji, ewolucji, ma się to wszystko odbyć na zasadzie zaorania i budowania od nowa. Wielu jeszcze zapłacze czytając rachunki. A za oknem jak smog był, tak będzie nadal, bo wielkie pieniądze idą po prostu w komin, a nie na palące problemy jak np. likwidowanie niskiej emisji.
_jasko odpowiada marianpazdzioch
Piszesz "Problemem jest zamykanie elektrowni, które amortyzują się przez dekady i nie zdążą się zamortyzować."
Nie trzeba zamykać elektrowni węglowych, wystarczy nie budować nowych (Ostrołęka), a te które już są przestawić na spalanie gazu, co już jest powoli czynione i planowane w przyszłości przez
Piszesz "Problemem jest zamykanie elektrowni, które amortyzują się przez dekady i nie zdążą się zamortyzować."
Nie trzeba zamykać elektrowni węglowych, wystarczy nie budować nowych (Ostrołęka), a te które już są przestawić na spalanie gazu, co już jest powoli czynione i planowane w przyszłości przez firmy energetyczne (zdaje się wbrew upolitycznionego stanowiska rządu).
Gaz jest droższy od węgla, ale uwzględniając horrendalne opłaty za emisje CO2 wychodzi to znacznie taniej.
Elektrownie gazowe są bardzo elastyczne w eksploatacji i świetnie współpracują z OZE.
O atomówce mówi się od dziesięcioleci...
Piszesz "Problem z węglem jest jednak czysto polityczny oraz ideologiczny". Tą ideologię widać na załączonym do ww. artykułu wykresie - skumulowana moc elektrowni wiatrowych jak szybko rosła, tak w czasach "cudu gospodarczego" utrzymuje się na niemal stałym poziomie.

Teraz rzecz najważniejsza: opłaty za emisję CO2 trafiają nie Brukseli i to nie Kneset podejmuje decyzję o ich wykorzystaniu.
50% tych środków można dowolnie wykorzystać, 50% ma być zainwestowane w OZE.
Ideologiczne zacietrzewienie spowodowało, że szybko rosnące z tego tytułu środki w bieżącym jeszcze budżecie zostały przeznaczone na "zamrożenie" cen energii elektrycznej.
Czasu się nie zamrozi.....

Powiązane: Energetyka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki