Organizacje licealistów i studentów we Francji zapowiadają dalsze demonstracje, uznając za niewystarczające propozycje rządu mające uspokoić protesty młodzieży, trwające od września. Do kontynuowania protestu wezwała m.in. organizacja Les Lyceens!, zapowiadając dalsze demonstracje i blokady.


Szef tej organizacji, Pierre Sourzat, powiedział we wtorek w radiu Franceinfo, że po zakończeniu obecnie trwających ferii na początku listopada „blokady i demonstracje będą kontynuowane”, bowiem obecne propozycje rządu to „półśrodki”.
Również związki zawodowe nauczycieli uznały we wtorek, że propozycje do tej pory przedstawione przez rząd nie są wystarczające. Szefowa związków Snes-FSU, Sophie Venetitay wezwała, by rząd „poszedł dalej” w swoich propozycjach i poparła wezwanie do strajku 5 listopada.
Ze swej strony organizacja międzyuczelniana Interfac w stołecznym regionie Ile-de-France wezwała do kolejnej demonstracji 3 listopada.
Natomiast grupa koordynująca protesty nawiązująca do ruchu „żółtych kamizelek” zgłosiła we wtorek wniosek do władz o pochód 31 października w Paryżu, od placu Bastylii do Zgromadzenia Narodowego (niższej izby parlamentu).

Tymczasem w miastach na północy Francji, m.in. w Lille, przedłużono lokalne godziny policyjne (w niektórych rejonach miast) dla osób niepełnoletnich, wprowadzone po zamieszkach z 17 października.
Zgodnie z propozycjami przedstawionymi w poniedziałek przez ministrów edukacji i szkolnictwa wyższego, krytykowany przez licealistów system rekrutacji na studia – Parcoursup, miałby być zmieniony, a w przyszłości – zastąpiony innym. Rząd zaproponował także ograniczenie liczby uczniów w części klas szkół średnich do 28 i preferencyjne pożyczki dla samorządów na remont budynków szkolnych. Minister ds. budżetu Amiel ocenił koszt tych działań na 5 mld euro.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ kj/
































































