Na parze z euro polski złoty notowany jest blisko najmocniejszych poziomów od kwietnia. Jednocześnie frank szwajcarski umocnił się względem euro, co skutkowało wzrostem kursu CHF/PLN. Wciąż bardzo słaby pozostaje funt brytyjski.


W czwartek o 9:27 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2295 zł, a więc bez większych zmian względem stanu ze środowego wieczoru. Oznacza to, że kurs EUR/PLN nie odpuszcza testowania linii 4,2250 zł wyznaczającej dolne ograniczenie trwającego od kwietnia trendu bocznego.
Na gruncie analizy technicznej ewentualne przełamanie linii wsparcia skutkowałoby spadkiem notowań euro w rejon 4,12-4,14 zł – czyli tegorocznego minimum z końcówki lutego. Choć na rynku mało kto zdaje się obstawiać taki scenariusz, to siła złotego przy dość przeciętnym otoczeniu globalnym pozostaje zaskakująca.
Na głównych parach walutowych świata od kilku dni obserwujemy próbę odrabiania niedawnych strat przez kurs EUR/USD. Słabnący dolar to zasadniczo dobra wiadomość dla walut z rynków wschodzących, do których zalicza się także polski złoty. Na krajowym rynku w czwartek rano za dolara płacono 3,6424 zł, a więc o 0,7 grosza mniej niż dzień wcześniej.
Zyskiwał za to frank szwajcarski, który w poprzednich dniach zdecydowanie umocnił się w relacji do euro. W rezultacie za helwecką walutę trzeba było zapłacić 4,5767 zł po tym, jak przez poprzednie dwa dni frank podrożał o ok. trzy grosze.
Blisko 6-letnich minimów notowany był funt brytyjski, którego można było wymienić już tylko na 4,7860 zł. Jeśli na tym poziomie zakończą się czwartkowe kwotowania, to para funt-złoty wyznaczy najniższy kurs zamknięcia od września 2019 roku. To pokłosie słabości szterlinga względem euro i dolara wynikającej z gospodarczych i budżetowych problemów Zjednoczonego Królestwa.
KK
























































