REKLAMA
WAŻNE

Nie, Polska nie podąża ścieżką Grecji

Ignacy Morawski2019-04-04 07:40główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2019-04-04 07:40
Nie, Polska nie podąża ścieżką Grecji
Nie, Polska nie podąża ścieżką Grecji
fot. Alkis Konstantinidis / / Reuters

Mamy w Polsce ewidentny problem z odpowiednim podejściem do zjawiska długu publicznego. Zresztą nie tylko my w Polsce, bo jest to problem światowy. Swoisty koncepcyjny kac pokryzysowy, związany z zachwianiem mainstreamowych paradygmatów ekonomicznych.

Problem polega na tym, że trudno jest odpowiedzieć na pytanie, gdzie leży punkt równowagi między odpowiednim wykorzystaniem długu publicznego do celów społecznych, a naruszaniem stabilności finansowej gospodarki? W mediach dominują skrajne opinie: z jednej strony, że dług to zło, a Polska jest jak Grecja (sic!), z drugiej strony, że długiem nie należy przejmować się wcale. Oto moja odpowiedź: nie, nie idziemy drogą Grecji, ani Grecji sprzed dekady, ani Grecji sprzed trzydziestu lat. Ale nie trzeba odwoływać się do panicznych scenariuszy by wykazać nieroztropność polityki zwiększania konsumpcji na kredyt w dobrych czasach.

Powód do podjęcia tematu jest znaczący. Pierwszy raz w tej dekadzie dług publiczny Polski spadł w ujęciu na koniec roku poniżej 50 proc. PKB. Tak wynika z ostatnich szacunków GUS, wykonanych wg metodologii unijnej. Pokazuję to na wykresie poniżej. Z drugiej strony, bardzo hojne obietnice socjalne rządu prawdopodobnie ponownie pchną Polskę na ścieżkę wzrostu długu publicznego. Co więcej, po raz pierwszy w historii najnowszej kraju tak silna ekspansja fiskalna ma miejsce w okresie szczytowej koniunktury. Rozkręcamy konsumpcję na kredyt, co z intuicyjnego punktu widzenia nie jest działaniem roztropnym. Co rusz przeczytać można opinie ekonomistów, którzy ostrzegają, że Polska prowadzi nieostrożną politykę fiskalną, a wprowadzenie tzw. piątki Kaczyńskiego wiedzie wprost do scenariusza greckiego. Jak połączyć te punkty, jak je zinterpretować? Z góry uprzedzam, że w tym tekście nie zajmuję się w ogóle kompozycją wydatków publicznych (czy mają iść na czołgi czy leczenie chorób), a tylko aspektem makroekonomicznym – długiem, deficytem i wiarygodnością.

Porównywanie Polski do Grecji uznaję wyłącznie za chwyt publicystyczny, w istocie rzeczy niesłuszny. Grecja to archetyp Wszystkich Błędów Jakie Można Popełnić w Polityce Gospodarczej i Wszystkich Losowych Nieszczęść Jakich Można Doświadczyć. Uważam, że Polski dziś z Grecją z 2005-2010 r. nie ma sensu porównywać w ogóle, byłoby to czyste szaleństwo. Ale jest też kilka bardzo istotnych różnic między Polską dziś a Grecją sprzed trzydziestu lat. Po pierwsze, Grecja zwiększyła wskaźnik długu do PKB z 20 do 100 proc. w ciągu zaledwie 13 lat od 1980 do 1993 r., nie doświadczając w tym czasie ani jednego epizodu redukcji wskaźnika długu.  Tymczasem w Polsce wskaźnik długu od 25 lat nie zmienił się, a konstytucyjny limit zadłużenia na poziomie 60 proc. PKB praktycznie uniemożliwia trwałe powiększanie długu. Po drugie, Grecja nigdy w latach 80. i 90. nie rozwijała się w takim tempie jak dzisiejsza Polska, mimo że była w ujęciu PKB per capita uboższa niż dzisiejsza Polska. Jak wiadomo, tempo rozwoju ma ogromne znaczenie dla stabilności zadłużenia. Po trzecie, Grecja ani razu nie zanotowała nadwyżki na rachunku bieżącym, a w latach 80. i 90. standardem były deficyty rzędu 3-5 proc. PKB. Polska ma dziś niemal zrównoważone saldo obrotów bieżących. Po czwarte, Grecja ani razu w latach 80. i 90. (i ani razu do wielkiego kryzysu finansowego) nie miała inflacji niższej niż Niemcy. Tymczasem Polsce epizody inflacji poniżej poziomu Niemiec zdarzają się, a średni poziom inflacji jest bardzo zbliżony do niemieckiego. Podsumowując tę krótką wyliczankę, Polska jest krajem znacznie bardziej stabilnym niż Grecja w którymkolwiek momencie od 1980 r.
Fakt, że nie podążamy ścieżką Grecji, nie oznacza jednak, że wszystko w polityce fiskalnej należy ocenić pozytywnie. Finansowanie konsumpcji na kredyt w czasach dobrej koniunktury generuje słabości systemowe, które w pewnych warunkach mogą okazać się bardzo kosztowne. Te warunki mogą wystąpić lub nie, ale to jest tak jak z polisą OC – trzeba ją mieć, bo w razie poważniejszych wypadków koszty mogą być bardzo bolesne. Tak samo warto dbać o długookresową stabilność finansów publicznych.

Podam przykład. W poprzedniej dekadzie dwa kraje naszego regionu – Czechy i Węgry – doświadczyły wstrząsu gospodarczego, który na dekadę wepchnął je w niemal całkowitą stagnację. Co istotne, oba kraje na początku poprzedniej dekady miały mniej więcej podobny rating. Jednak Węgry prowadziły politykę wysokich deficytów (nawet bardzo wysokich), a Czechy po wejściu do UE ograniczały deficyt fiskalny. Gdy nadeszła stagnacja, Węgry doświadczyły ucieczki inwestorów, wzrostu stóp procentowych i istotnego wzrostu bezrobocia. Towarzyszyły temu silne wstrząsy polityczne. Czechy natomiast utrzymały bardzo wysoką stabilność, w miarę niskie bezrobocie i były traktowane przez inwestorów jako bezpieczna przystań.

Jeżeli jakaś analogia jest słusznym ostrzeżeniem dla Polski, to nie grecka, ale właśnie węgierska. Wprawdzie do scenariusza węgierskiego wciąż nam sporo brakuje, bo mamy znacznie niższy dług krajowy i zagraniczny niż Węgry w połowie poprzedniej dekady. Ale jeżeli w dekadę niższego wzrostu gospodarczego (z powodów demograficznych) i rosnących napięć w systemie opieki zdrowotnej (przyrost liczebności kosztownych dla systemu roczników 60+) wejdziemy ze strukturalnie niezrównoważonymi finansami publicznymi, to możemy ponieść wysokie koszty społeczne.

Wiarygodność i stabilność są potrzebne na trudne czasy jako poduszka bezpieczeństwa. Trudne nie w sensie cyklicznych dołków, ale okresów, kiedy model rozwojowy będzie przechodził dłuższe dostosowanie. Dlatego tak istotne jest trzymanie się przewidywalnych reguł, które umożliwiają redukcję długu w dobrych czasach i jego powiększenie w złych czasach.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Polska podąża ścieżką Grecji

To, że obecny stan polskiej gospodarki jest biegunowo odległy od sytuacji w Grecji, nie oznacza, że Polska nie podąża ścieżką, która wcześniej kroczyli Hellenowie. Nad Wisłą rozpoczęła się populistyczna licytacja polityczna napędzana przez mentalny zwrot społeczeństwa w lewo.

Lata dobrej koniunktury i wprowadzenie programów socjalnych bez widocznego uszczerbku dla finansów publicznych przekonało wielu, że tak być powinno od zawsze i na zawsze. Że "coś się nam należy". Że "państwo musi o nas zadbać". Jeżeli zapomnimy, że dobrobyt i rozwój kraju zapewnia tylko przedsiębiorczość, sensowna praca i rozsądne dysponowanie jej owocami, to za kilkadziesiąt lat możemy się obudzić z ręką w nocniku, jak Grecy. I w tym przypadku jest nam do nich jeszcze daleko, ale kroczymy dokładnie w tę stronę.

Czytaj dalej: Polska podąża ścieżką Grecji
Maciej Kalwasiński
redaktor Bankier.pl
Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Kredyt gotówkowy bez porównania opłacalny.

Kredyt gotówkowy bez porównania opłacalny.

Teraz z kodem PROSTY masz 0% prowizji za udzielenie kredytu gotówkowego (RRSO 12,68%).

Komentarze (36)

dodaj komentarz
londonern
Polska podaza sciezka Indii, tych sprzed 30 lat - tania sila robocza, marna praca w magazynach i montowniach, dziadowskie studia prywatne gdzie za grosze mozna zostac mgr i nic z tym nie moc zrobic, kastowosc (czyli nepotyzm w naszym wydaniu, chyba nie musze tlumaczyc), cel outsourcingu (dlatego IT jest poki co w cenie, poki nie Polska podaza sciezka Indii, tych sprzed 30 lat - tania sila robocza, marna praca w magazynach i montowniach, dziadowskie studia prywatne gdzie za grosze mozna zostac mgr i nic z tym nie moc zrobic, kastowosc (czyli nepotyzm w naszym wydaniu, chyba nie musze tlumaczyc), cel outsourcingu (dlatego IT jest poki co w cenie, poki nie znajdzie sie tanszy kraj) i coraz wieksze rozwarstwienie.
Chyba wolal bym grecka sciezke.
kapitaneo
Znamienny jest powyższy wykres długu za ostatnie 20 lat. Wynika z niego jasno, że JEDYNĄ siłą polityczną obniżającą zadłużenie Polski był......PIS.
Jakim cudem zatem w Polsce środowiska związane z PO są nazywane liberalnymi? Może ktoś mi wytłumaczyć ten fenomen i ten absurd?
marxs
rzeczywiście w ciągu 3 lat swoich nierządów "obniżyli" czyli podwyższyli dług o około 200 mld zł w samym tylko 2016r. o 94 mld zł
histeryk
zapytaj premiera, to on wczoraj podczas kazania przekonywał, że do 2015 r. Polską rządzili liberałowie. Poza nim i jego poplecznikami nikt tak nigdy nie twierdził.
pull_up_terrain_ahead
Nie podniecaj się tak, bo zamiast wychwalać dobrą zmianę pod niebiosa, możesz ich równie szybko znienawidzić. Chyba że jesteś w pracy, co sugeruje częste odwoływanie się do poprzedników. PO to, PO tamto, dobra zmiana rządzi już 3 lata, mieli dosyć czasu żeby naprawić większośc "patologii" po Nie podniecaj się tak, bo zamiast wychwalać dobrą zmianę pod niebiosa, możesz ich równie szybko znienawidzić. Chyba że jesteś w pracy, co sugeruje częste odwoływanie się do poprzedników. PO to, PO tamto, dobra zmiana rządzi już 3 lata, mieli dosyć czasu żeby naprawić większośc "patologii" po poprzednikach.
kapitaneo
O proszę "świnta" trójca: @marxs, @histeryk, @pull_up_ahead zgromadziła się pod jednym postem. Chcecie chłopaki pogadać o danych makroekonomicznych i osiągnięciach na tym polu poszczególnych rządów przez ostatnie 20 lat? Zapraszam. Obserwując wpisy na tym portalu widzę, że jesteście najaktywniejszymi krytykami tego niemal O proszę "świnta" trójca: @marxs, @histeryk, @pull_up_ahead zgromadziła się pod jednym postem. Chcecie chłopaki pogadać o danych makroekonomicznych i osiągnięciach na tym polu poszczególnych rządów przez ostatnie 20 lat? Zapraszam. Obserwując wpisy na tym portalu widzę, że jesteście najaktywniejszymi krytykami tego niemal 4 letniego rządu. Przygotujcie zestawienie danych makroekonomicznych, które tą krytykę by potwierdzały. Podejmujecie wyzwanie czy jałowe ujadanie wam wystarcza?
pull_up_terrain_ahead odpowiada kapitaneo
Podaj najpierw swoje wykształcenie, wtedy możemy podyskutować o makroekonomii.
kapitaneo odpowiada pull_up_terrain_ahead
Zacznij od siebie.
distefano odpowiada kapitaneo
To są trolle pracujące nad propagandą PO na pełny etat. Ich ból d... związany z brakiem władzy ich ukochanej partii można zobaczyć pod każdym artykułem na Bankier.pl

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki