Premier Belgii Bart De Wever poinformował w poniedziałek, że złoży rezygnację ze stanowiska na ręce króla Filipa. Zapowiedź ta padła po fiasku prowadzonych w weekend rozmów na temat budżetu. Król może przyjąć rezygnację lub zainicjować rozmowy budżetowe z wszystkimi partiami w parlamencie.


Jeśli król przyjmie dymisję, może dojść do rozpisania nowych wyborów. Jak przypominają jednak belgijskie media, zdarzało się, że rządy kontynuowały pracę nawet po pierwszej wizycie premiera u króla. Jest więc szansa, że De Wever pozostanie u władzy i uda się dotrzymać terminu na złożenie budżetu do parlamentu; termin ten mija we wtorek.
De Wever prowadził rozmowy o budżecie z przedstawicielami pięciopartyjnej koalicji rządzącej. W nocy z niedzieli na poniedziałek politycy rozeszli się bez porozumienia.
Kryzysy rządowe w Belgii w przeszłości prowadziły już do sytuacji, w której państwo funkcjonowało w oparciu o budżet tymczasowy.
W poprzednim roku De Wever również miał trudności z wypracowaniem porozumienia w sprawie budżetu. Ostatecznie zwrócił się do króla z prośbą o wydłużenie terminu na rozmowy. Filip dał mu dodatkowe 50 dni, w trakcie których partiom udało się dojść do porozumienia. (PAP)

mce/ akl/































































