"Reforma kolei to był błąd na błędzie"
6716 W 2001 roku wydzielono ze spółki Polskie Koleje Państwowe spółki PKP Intercity S.A. (przewóz osób), PKP Cargo S.A.(przewóz towarów), a także spółkę Przewozy Regionalne. Pierwszych dwóch przewoźników należy wciąż do grupy PKP, Przewozy Regionalne od grudnia 2008 są własnością samorządów województw. Obecnie na spółkę PKP S.A. składa się trzynaście spółek.
Zdaniem byłego ministra transportu, eurodeputowanego Bogusława Liberadzkiego, reforma wygenerowała dodatkowe koszty, których wysokość można szacować na parę miliardów złotych rocznie. Każda z poszczególnych spółek, wystawiając fakturę drugiej, dolicza do niej koszty własnego funkcjonowania, swój zysk, podatek VAT - w ten sposób na przykład koszty energii nie są już rozliczane w jednej strukturze PKP, ale pomiędzy spółkami, odsprzedaje ją PKP Energetyka. Tak samo w swoich fakturach podatki i koszty działania musi uwzględniać PKP PLK, etc.
Na koszt jednego przewozu składają się faktury wystawione przez kilka spółek kolejowych. Jest ich za dużo - wymogi unijne narzucają jedynie oddzielenie działalności przewozowej od zarządzania infrastrukturą. Większe koszty można pokryć większymi przychodami, a przychody PKP pochodzą głównie ze sprzedaży biletów i dotacji państwowych. Wyższe przychody ze sprzedaży biletów można osiągnąć podnosząc ceny - PKP sięga do kieszeni pasażera. Wnioskując o wyższe dotacje - kolej sięga do kieszeni podatnika.
interREGIO to nieuczciwa konkurencja - tanie bilety kosztem długów
"Uważam, że Przewozy Regionalne, tworząc połączenia międzywojewódzkie naruszyły warunki konkurencji, bo ich przyrost zadłużenia w PLK był coraz większy" - mówił w radiu TOK FM Janusz Steinhoff, były minister gospodarki. Zadłużenie Przewozów Regionalnych faktycznie było coraz wyższe, jednak również sama spółka coraz dłużej czekała na pieniądze z Ministerstwa Infrastruktury.
Pociągi interREGIO są połączeniami komercyjnymi, funkcjonującymi w zdecydowanej większości bez dotacji. Ceny biletów na wielu trasach są niższe, mimo to przychody z biletów pokrywają koszty uruchomienia i obsługi połączeń. Z pieniędzy państwowych spółka opłaca za to obsługę pociągów międzynarodowych, a z dotacji z urzędów marszałkowskich - połączenia lokalne, często o bardzo niskiej frekwencji.
Jeśli wobec tego przewoźnik kolejowy może uruchomić połączenie bez angażowania państwowych pieniędzy, czy kolej może funkcjonować bez dotacji?

Foto: Bartosz Jakubowski, Elektryczny zespół trakcyjny EN57 spółki Przewozy Regionalne
Między innymi na to pytanie odpowiada prof. Bogusław Liberadzki w wywiadzie przygotowanym przez Bankier.TV. Wiele połączeń kolejowych, zwłaszcza te na szeroko uczęszczanych trasach, generuje na tyle wysokie przychody z biletów, że byłyby one w stanie pokryć koszty ich obsługi. Nie można jednak zapomnieć o tym, że kolej polska ma pełnić funkcję społeczną - umożliwiać sprawny dojazd do pracy, szkoły, czy do rodziny również na tych odcinkach, które nie cieszą się tak wysoką frekwencją.
Strajk odpowiedzią na "sabotaż dokonywany na kolejach polskich"
W środę 19 maja wśród pracowników spółek PKP i Przewozów Regionalnych rozpoczęło się referendum w sprawie strajku generalnego. Będzie przeprowadzone przez przedstawicieli Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych - związkowcy mówią, że ich celem nie jest strajk, a ratunek dla kolei.
Jeżeli dojdzie do protestów, z pewnością ucierpią pasażerowie. Choć KKZZ chce jak najłagodniejszych dla pasażerów skutków - strajk na pewno będzie odczuwalny. Więcej szczegółów związkowcy nie ujawniają.
Pracownicy sektora zarzucają rządowi m.in.
- doprowadzenie w styczniu tego roku spółki Przewozy Regionalne, zatrudniającej 15 tys. osób, na skraj bankructwa,
- stwarzanie realnych podstaw upadku polskich firm przewozowych, poddawanych nierównej konkurencji na zliberalizowanym rynku,
- realizowanie polityki zmierzającej do zawieszania i zamykania czynnych linii kolejowych, a także doprowadzenie do katastrofalnego stanu wielu linii kolejowych.
Związkowcy podważają także słuszność decyzji spółki PKP PLK o zawieszeniu kursów interREGIO - według nich to decyzja polityczna, a nie uzasadniona ekonomicznie.
Co czeka podróżnych
Problemy finansowe spółek kolejowych, a także ich konsekwencje, doprowadziły do już niemal ostatecznego zszargania opinii o kolei wśród pasażerów. Spadek cen biletów po wejściu na rynek połączeń interREGIO, z którego mogli skorzystać, w ostatnich dniach został określony mianem nieuczciwej konkurencji. Reforma kolei została wprowadzona kosztem chaosu i sporów - co najsilniej uderzyło w pasażerów. Czego wobec tego mogą spodziewać się podróżujący koleją? Podwyżek cen biletów? Likwidowania kolejnych połączeń? A może czas kupić samochód?
Katarzyna Jeznach
Bankier.pl
























































