Oszczędzający przeznaczyli w lipcu ponad 720 mln zł na zakup obligacji oszczędnościowych, które chronią przed inflacją. Rekord pobiły również papiery trzymiesięczne, będące alternatywą dla oferty banków.


W ubiegłym miesiącu Skarb Państwa pozyskał ze sprzedaży obligacji oszczędnościowych 1,571 mld zł, zaledwie o 854 tys. zł mniej niż miesiąc wcześniej, gdy Ministerstwo Finansów przyciągnęło nabywców specjalną ofertą obligacji premiowych.
Tym razem sprzedaż napędzała jednak nie promocja, a strach oszczędzających. Jak świeże bułeczki schodziły bowiem obligacje czteroletnie, w których ulokowano rekordowe 568,7 mln zł (o ponad 130 mln zł więcej niż w utrzymującym dotychczasowy rekord październiku 2018 r.), co stanowiło 36,2 proc. lipcowej sprzedaży.
Zobacz także
Stopa zwrotu "czterolatek", w przeciwieństwie do papierów o krótszym terminie zapadalności, jest zależna od inflacji CPI wyliczanej przez GUS - w pierwszym roku oprocentowanie wynosi 2,4 proc., ale już w drugim i kolejnych latach jest równe inflacji i stałej marży wynoszącej 1,25 proc. W obliczu najszybszego wzrostu cen w gospodarce od blisko 7 lat oraz oddalającej się perspektywy podwyżki stóp procentowych przez RPP (od których zależy wysokość oprocentowania depozytów w bankach) oszczędzający decydują się na papiery czteroletnie, choć przez poprzednie półtora roku częściej stawiali na obligacje o możliwie najkrótszym terminie zapadalności, czyli papiery trzymiesięczne..
Popularność obligacji trzymiesięcznych także przebiła jednak dotychczasowy rekord - nabywcy indywidualni przeznaczyli na ich zakup 486,9 mln zł (ponad 40 mln zł więcej niż w sierpniu 2018 r.), co stanowiło 31 proc. sprzedaży. Papiery te, mimo że przynoszą inwestorom realną stratę (zysk wynosi 1,215 proc. netto, a inflacja CPI dobija do 3 proc.), są atrakcyjną alternatywą dla osób, które nie chcą zamrażać kapitału na dłużej i nie są usatysfakcjonowane ofertą banków komercyjnych.
Oszczędzający ulokowali ponadto 336,4 mln zł w obligacjach dwuletnich (21,4 proc. udziału w strukturze sprzedaży), 160 mln zł (10,2 proc.) w obligacjach dziesięcioletnich, 13,6 mln zł w obligacjach trzyletnich (0,9 proc.) oraz 5,7 mln zł w obligacjach rodzinnych (0,4 proc.) - 6- i 12-letnich papierach skierowanych do beneficjentów programu Rodzina 500+. W przypadku "dziesięciolatek" i obligacji rodzinnych były to wartości rekordowe.
Obligacje oszczędnościowe stają się coraz popularniejszą lokatą oszczędności dla osób w wieku 36-50, które w lipcu odpowiadały już za niemal jedną czwartą zakupów. Wciąż dominują jednak osoby po pięćdziesiątce, które wyłożyły ponad 71 proc. z 1,57 mld zł.
Stopniowo rośnie również popularność internetu jako kanału sprzedaży obligacji oszczędnościowych (26,7 proc. sprzedaży), na pierwszym miejscy pozostają jednak Punkty Sprzedaży Obligacji (placówki PKO BP), gdzie sprzedano się aż 73,3 proc. papierów.
Obligacje detaliczne pozostają stosunkowo "ekskluzywną" formą oszczędzania w Polsce. Na koniec ubiegłego roku posiadało je 112 tys. osób - podało Ministerstwo Finansów. To o ok. 18 tys. więcej niż na koniec 2017 r. Mogą być atrakcyjną alternatywą dla lokat bankowych dla tych, którzy albo dysponują na tyle dużymi środkami, że nie obejmują ich bankowe promocje, albo nie chcą tracić czasu i sił na poszukiwanie kolejnych promocji i ciągle przerzucać oszczędności z banku do banku, by utrzymać początkowo wysokie oprocentowanie. Więcej na temat lokowania oszczędności w obligacje skarbowe pisał Michał Kisiel w artykule "Obligacje skarbowe zamiast lokaty – czy warto spróbować?".
Maciej Kalwasiński




























































