Ostatnia sesja nowojorskiej giełdy NYMEX przyniosła przecenę lipcowego kontraktu na dostawę baryłki ropy o 1,80 USD do 70,36 USD. Dziś rano w obrocie elektronicznym potaniał on o dalsze 41 centów do 68,15 USD.
Historyczny rekord zamknięcia na poziomie 75,17 USD padł w Nowym Jorku w piątek 21 kwietnia. Tego samego dnia padło też historyczne maksimum intraday - 75,35 USD.
W centrum uwagi inwestorów znajduje się już początek nowego sezonu burz tropikalnych i huraganów na Atlantyku. Aż do listopada można się więc spodziewać huśtawki nastrojów na rynkach paliw związanej z wiadomościami z roponośnego regionu Zatoki Meksykańskiej.
Inwestorów uspokoiła wiadomość, że żywioł nazwany imieniem Alberto ominął infrastrukturę koncernów naftowych, jednak mając w pamięci zeszłoroczne ataki Katriny i Rity rynki panicznie reagują na wszelkie wieści o nowych huraganach w regionie.
Przecenić ropę pomaga też fakt, że na rynkach zaczyna dominować przeświadczenie, że podwyższanie stóp procentowych w coraz większej ilości krajów może wywołać spowolnienie wzrostu światowej gospodarki, a co za tym idzie - spadek popytu na surowce.
Inwestorzy czekają dziś na publikację cotygodniowego raportu amerykańskiego Departamentu Energii na temat stanu zapasów paliw (godz. 16:30). Według ekspertów kluczowe przed zbliżającym się sezonem letnim rezerwy benzyny mogły w zeszłym tygodniu zwiększyć się po raz siódmy z rzędu, tym razem o 1,1 mln baryłek.
Analitycy spodziewają się wiadomości o spadkach poziomu zapasów surowej ropy i destylatów (w tym oleju napędowego) o odpowiednio 100 tysięcy i 1,6 mln baryłek.
BaP

























































