W Europie właśnie toczy się debata na temat ochrony danych osobowych - Unia Europejska planuje wprowadzić jednolite standardy ochrony prywatności w internecie. Tymczasem już od dobrych kilku lat to, co w sieci piszemy o sobie (i nie tylko), napędza polską gospodarkę.
![]() |
| Cyfrowa tożsamość wg MAC, foto: mac.gov.pl |
Jakich informacji potrzebuje firma?
- Firmy poszukują w sieci opinii internautów na temat ich marek i produktów. Pozwala to lepiej zrozumieć konsumentów, rozwiązywać ich problemy, chronić reputację firmy - mówi Michał Sadowski, szef Brand24, firmy zajmującej się monitoringiem sieci. - W takich przypadkach imię i nazwisko nie są przydatne. Chyba że do określenia płci, jeśli odbiór produktu jest badany osobno dla kobiet i mężczyzn.
- Usługa monitoringu stanie się w przyszłość czymś równie naturalnym jak strona firmowa, czy obecność w google Adwords. Wzrośnie aktywność małych i średnich przedsiębiorstw, które w oparciu o montioring będą docierać do dyskusji kluczowych dla ich biznesu - dodaje Sadowski. Na przykład: dzięki informacjom z internetu producent aparatów fotograficznych będzie wiedział nie tylko, czy jego marka się sprawdza, ale też czego w ogóle oczekuje klient od aparatu fotograficznego.
| Opis na Facebooku to wskazówka dla firmy: | |
|
Katarzyna Jeznach: Czy jeśli na Facebooku napiszę, że myślę o kupnie telefonu konkretnej marki - to czy jest możliwe, żeby mój operator zadzwonił do mnie z dokładnie taką propozycją? Michał Sadowski: Przy założeniu, że Twój profil na Facebooku jest w pełni publiczny - tak, nietrudno mi wyobrazić sobie taki właśnie scenariusz. | |
Jak pokazuje MAC, na naszą tożsamość cyfrową składają się nie tylko imię, nazwisko, adres czy data urodzenia, ale też to, co lubimy, co nam się podoba. Poza tym dla firm działających online ważna jest informacja pozwalająca zidentyfikować kogoś nie w realnym świecie, ale w sieci - czyli adres e-mail.
Od 1,5 grosza za nastolatka do 50 groszy za dbających o ogród
Wysyłka mailingu do 1000 polskich nastolatków to koszt 15 złotych. To oznacza, że za dostęp do jednego adresu e-mail w takiej bazie trzeba zapłacić 1,5 grosza (przed rabatem, który może wynieść nawet 40 proc.). Cena rośnie razem ze skłonnością użytkownika do dokonania zakupu, albo też zgodnie z rynkowymi trendami - najsilniej reklamują się branże finansowa i motoryzacyjna, więc płacą najwięcej.
![]() |
| Dane na podstawie: mailsales.pl |
Co innego jednorazowy dostęp, co innego jeden adres e-mail - ten jest wart znacznie więcej niż kilka czy kilkadziesiąt groszy. Taki jest koszt przy jednej wysyłce, a przecież firmy ślą rocznie setki maili. Dlatego, poza korzystaniem z zewnętrznych baz adresowych, nakłaniają klientów do rejestracji we własnych witrynach, kusząc niższymi cenami czy dostępem do oferty specjalnej.
- Każda taka baza powinna być zgłoszona w GIODO. Firma bierze odpowiedzialność za nierozpowszechnianie tych danych i wykorzystywanie ich wyłącznie w wewnętrznych celach sprzedażowych i marketingowych - podkreśla Tomasz Gutkowski, specjalista ds. e-commerce w Grupie Unity.
Systemy rekomendacji ratują przed klęską urodzaju
W internecie można już kupić niemal wszystko. Tyle tylko, że każdy klient zainteresowany jest czymś innym - stąd popularność systemów rekomendacji, okrzykniętych przyszłością e-commerce. Dzięki nim na stronie sklepu internetowego potencjalny klient nie widzi losowo dobranych produktów, a te, które najprawdopodobniej byłby skłonny kupić.
Najwięcej informacji witryna dostaje od osób, które same się rejestrują i podają swoje dane. Niezalogowani użytkownicy, jeśli wyrażą zgodę na wykorzystywanie plików cookies, pozwalają na śledzenie swoich zachowań. To oznacza, że przy kolejnych wizytach na danej stronie, dostaną nieco inną, zgodną z ich wcześniejszymi kliknięciami, ofertę (jeśli tylko skorzystają z tego samego sprzętu i tej samej przeglądarki).
![]() |
| E-mail od Allegro.pl z rekomendacją wybranych produktów |
Im więcej wiesz o kliencie, tym więcej zarabiasz
- Statystyki pokazują, że systemy rekomendacji zwiększają sprzedaż od kilku do kilkunastu procent - mówi Tomasz Gutkowski.
Sklepy internetowe zwracają uwagę na płeć klienta, jego wiek, miejsce zamieszkania, ale też dane transakcyjne: jak często robi zakupy, ile średnio za nie płaci, jakie produkty wybiera. Na podstawie tego systemy rekomendacji dzielą kupujących na grupy. Finalnie każda z grup dostaje nieco inne propozycje.
- Z perspektywy e-sklepów takie działania pozwalają na oszczędność czasu (nie trzeba analizować każdego przypadku osobno, mechanizm robi to automatycznie), większe zyski bez konieczności zdobywania dodatkowego ruchu- dodaje Gutkowski.
To ważne, bo według badań Gemiusa, średnio pięć razy taniej kosztuje utrzymanie stałego klienta, niż pozyskanie nowego.
Katarzyna Jeznach
redaktor eCommerce.edu.pl





























































