Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski, przypominając, że od 1 marca na Bliski Wschód wyjechało 736 osób, poprosił o poparcie dla zmiany ustawowej, która pozwoliłaby na pobieranie opłat za powrót do kraju rządowymi lub wojskowymi samolotami z miejsc objętych wcześniej ostrzeżeniami o niebezpieczeństwie.


W poniedziałek szef MSZ podał na platformie X, że według danych Straży Granicznej, od 1 marca, czyli już po rozpoczęciu wojny w regionie Bliskiego Wschodu, wyjechało tam 736 osób, w tym 37 dzieci poniżej 15. roku życia. Jak podał, 97 osób udało się do Kataru, 271 do Omanu, a 368 do ZEA. Dodał, że ma nadzieję, że „nie będą domagać się ewakuacji na koszt podatnika”.
Proszę Państwa o poparcie dla takiej zmiany ustaw, aby za powrót do kraju samolotem rządowym lub wojskowym z miejsc, gdzie były ostrzeżenia o niebezpieczeństwie, można było pobierać opłatę - napisał we wtorek Sikorski na X przypominając dane o wyjazdach na Bliski Wschód od 1 marca.
Rzecznik rządu Adam Szłapka we wtorek pytany na konferencji o propozycję szefa MSZ odparł, że nie zna "tej wypowiedzi". Dopytywany, czy byłby to dobry pomysł odpowiedział, że musiałby się zapoznać z tą propozycją. Podkreślił jednocześnie, że „polscy obywatele muszą i powinni mieć tę pewność, że w potrzebie polskie państwo ich na pewno nie zostawi”.
We wtorek rano rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że do Polski z Bliskiego Wschodu dzięki 55 lotom powróciło 9772 osoby. Wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys przekazał, że w nocy z poniedziałku na wtorek wylądowały trzy samoloty z Maskatu w Omanie realizujące rejsy na zlecenie rządu.
Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran 28 lutego. Teheran w odwecie przystąpił do ataków m.in. na bazy amerykańskie w regionie, w wyniku czego wiele linii lotniczych anulowało swoje loty w regionie.
Tusk: Nie będzie raczej prac nad ustawą ws. opłat za powrót do kraju, ale rozumiem emocje szefa MSZ
Premier Donald Tusk powiedział we wtorek, że nie będzie raczej prac nad ustawą, która pozwoliłaby na pobieranie opłat za powrót do kraju rządowymi samolotami, z miejsc objętych wcześniej ostrzeżeniami. Rozumiem jednak emocje szefa MSZ, który zdarł gardło ostrzegając wszystkich od wielu miesięcy - dodał.
O tę propozycję szef rządu został zapytany we wtorek na konferencji prasowej po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. - Proszę zrozumieć ministra Sikorskiego. On zdarł gardło już ostrzegając wszystkich od wielu miesięcy - powiedział Tusk. - Zanim wojna wybuchła na Bliskim Wschodzie w tej skali, to wiele osób tam było wcześniej. Ale wyjeżdżać teraz w te miejsca, a później oczekiwać bezpłatnego transportu organizowanego przez państwo, przyznacie, jest rażącą nieodpowiedzialnością - zauważył Tusk.
- My nie będziemy raczej pracowali nad ustawą. Niepotrzebna jest do tego jakaś specjalna ustawa - zaznaczył.
Szef rządu dodał jednak, że „rozumie emocje ministra Sikorskiego”. Podkreślił jednocześnie, że „jeśli Polacy znajdą się w jakiejś dramatycznej sytuacji gdziekolwiek na świecie, to rząd i państwo polskie będzie zawsze starało się robić wszystko, żeby pomóc ludziom”. - No ale, na miłość Boga, nie narażajcie pieniędzy polskich podatników - zaapelował Tusk.
Podkreślił, że jest to też „wysiłek polskiej armii”. - Polska armia ma co innego do roboty, niż organizowanie transportów dla tych, którzy koniecznie muszą się pchać w teren ogarnięty wojną. Więc jeszcze raz zaapeluję: nie jedźcie tam, gdzie jest wojna, bo być może nie będzie możliwości, choćby wylądowania w miejscu, gdzie ktoś będzie czekał na pomoc - dodał Tusk.
Ocenił również, że „wyjazd dzisiaj w tamte tereny turystyczne jest naprawdę skrajną nieodpowiedzialnością”.
ef/ mok/ amac/ amk/ par/

























































