Jeśli nałożyć popularną definicję recesji gospodarczej na rynek piwa, to Polska znalazła się w ewidentnym piwnym kryzysie. Jedno wydaje się przesądzone: pokoleniowa hossa na rynku złotego trunku definitywnie się skończyła.
![Piwna recesja w Polsce [Wykres dnia]](https://galeria.bankier.pl/p/d/1/3d6198ba1f2ad7-945-560-0-69-1732-1039.jpg)
![Piwna recesja w Polsce [Wykres dnia]](https://galeria.bankier.pl/p/d/1/3d6198ba1f2ad7-945-560-0-69-1732-1039.jpg)
Według danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w 2020 roku w Polsce wypito 93,6 litrów piwa w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W ten oto sposób spożycie piwa per capita spadło drugi rok z rzędu i okazało się najniższe od 2010 roku. Analogicznie jak dwa z rzędu kwartały spadku, PKB definiują nam recesję, tak dwa lata ujemnej dynamiki spożycia piwa można uznać za okres browarniczego kryzysu.
Polacy zwiększali konsumpcję piwa od upadku komunizmu aż do roku 2012. Przez dwie dekady średnie spożycie złocistego trunku zwiększyło się przeszło 2,5-krotnie. W pewnym stopniu odbywało się to na koszt wódki , której w Polsce pito coraz mniej – w latach 1992-2002 jej spożycie spadło z 3,5 litra (w przeliczeniu na 100% alkoholu) do 1,7 l per capita. Po czym znów zaczęło rosnąc, w roku 2019 osiągając poziom 3,7 l i zasadniczo powracając do stanu z roku 1994.
Warto pamiętać, że mówimy tu o danych oficjalnych, bazujących na urzędowych statystykach. Tak w zasadzie powinniśmy pisać o konsumpcji piwa, wina i alkoholi objętych polską akcyzą. Nie mamy tu uwzględnionej produkcji na własne potrzeby, wciąż popularnego w niektórych częściach kraju bimbrownictwa oraz prywatnego importu. Równocześnie w mianowniku mamy oficjalnie raportowaną liczbę ludności Polski, w przeważającej mierze nieuwzględniającej zarówno szacowanej na ok. dwa miliony rzeszy polskich emigrantów jak i licznej grupy imigrantów zza naszej wschodniej granicy.
Przeczytaj także
W tle tych piwno-wódczanych statystyk toczy się bezpardonowa kampania lobbingowa. Po jednej stronie jest lobby spirytusowe, które domaga się drastycznego zwiększenia akcyzy na piwo, aby zwiększyć sprzedaż wódki. Po drugiej stronie słyszymy lamenty wielkich koncernów piwowarskich, które regularnie narzekają na stagnację rynku w otoczeniu systematycznie rosnących kosztów produkcji.
- Najbardziej tracą piwa alkoholowe i mocne lagery, a jedynym segmentem piwa w Polsce, który odnotowuje pozytywną dynamikę, jest segment piw bezalkoholowych*. Czyli, reasumując, Polacy piją coraz mniej piw alkoholowych, a rośnie segment piw bezalkoholowych – powiedział Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie.
Producentom piwa z pewnością nie sprzyja demografia. Starzejące się społeczeństwo z rosnącą przewagą liczebną kobiet nad mężczyznami z pewnością nie pomaga piwowarom. W zeszłym roku doszły do tego covidowe lockdowny, które przetrzebiły zagranicznych turystów w Polsce oraz na wiele miesięcy uniemożliwiły Polakom spożywanie piwa na koncertach, stadionach, w pubach czy restauracjach. Do tego przełożono duże imprezy sportowe (ME w piłce nożnej, letnie Igrzyska Olimpijskie), które zwykle zwiększają pragnienie wśród konsumentów. Nieprzypadkowo rekord spożycia piwa w Polsce padł w roku 2018 (Mundial w Rosji), a wcześniejsze w 2016 (Euro we Francji) i 2012 (Euro w Polsce i na Ukrainie).
Krzysztof Kolany
* Według autora niniejszego artykułu „piwo bezalkoholowe” nie jest piwem.

























































