Historia zatacza koło. Fuzja, która w 2007 r. wypaliła tylko częściowo, tym razem może dojść do skutku w pełni


Osiem lat temu doszło do głośnej i karkołomnej konsolidacji Pekao z Bankiem BPH z jednoczesnym podziałem drugiego banku. Mariaż i rozwód w jednym były konsekwencją połączenia spółek matek obu banków: niemieckiego HVB i włoskiego Unicredit. Na pełną konsumpcję związku banków nr 2 i 3 na polskim rynku nie zgodził się ówczesny rząd PiS, który argumentował, że fuzja zaburzy konkurencyjność w sektorze finansowym, bo zostanie on zdominowany przez jednego gracza. W efekcie Pekao przejęło BPH, po czym z banku został wydzielony tzw. mały BPH, czyli kadłubowa instytucja z siecią 200 placówek. Historia zatoczyła pełne koło. Według naszych informacji, Pekao prowadzi due diligence BPH i jest mocno zainteresowane dokończeniem fuzji sprzed lat.
Pekao interesowało się Bankiem BPH od chwili, gdy Amerykanie wystawili go na sprzedaż. Było wśród czterech podmiotów, które złożyły wstępną ofertę. Giełdowy bank nie znalazł się na krótkiej liście ze względu na niską cenę, jaką gotów był zapłacić. Do finału negocjacji przeszli PZU i Leszek Czarnecki, założyciel i główny inwestor grupy Getin. Na końcu Amerykanie prowadzili negocjacje już tylko z ubezpieczycielem. Wydawało się, że są zakończą się one podpisaniem umowy, lecz niespodziewanie PZU ogłosiło, że kończy targi i z transakcji nic nie będzie. Według naszych informacji, ubezpieczyciel oferował za cały bank 0,8 wartości księgowej, podczas gdy sprzedawca chciał sprzedać polski biznes po cenie wartości księgowej. Amerykanie mogli liczyć, że kupiec wyłoży każdą sumę, gdyż jest zdeterminowany do przejęcia kolejnego banku, żeby wyciągnąć synergie z konsolidacji z Aliorem, w którym wcześniej wykupił 25-procentowy pakiet akcji. Ubezpieczyciel jednak „pękł” i zrezygnował z negocjacji, uznając cenę za BPH za mocno zawyżoną. Z naszych informacji wynika, że Leszek Czarnecki, drugi oferent z krótkiej listy, proponował sprzedawcy cenę 1,2 wartości księgowej, ale po oczyszczeniu BPH z części frankowej.
Odejście PZU od stołu negocjacyjnego zakończyło rozmowy GE Capital o sprzedaży banku. Na jakiś czas. Z naszych informacji wynika, że w kontakcie z Amerykanami pozostał Leszek Czarnecki i wciąż jest zainteresowany. Teraz wyrasta mu konkurent w postaci Pekao.
Cały artykuł w Pulsie Biznesu lub internetowym Pulsie Biznesu Premium
Eugeniusz Twaróg


















































