
Trasa wyprawy do USA:
Kraków –Monachium -Toronto-Wodospad Niagara –Chicago- Badlands NP. Black Hills (Mount Rushmore)–Devils Tower NM –Yellowstone NP. –Grand Teton NP-Rocky Mountains –Mount Evans –Garden of Gods –Pikes Peak –Mannitou Springs –Great Sand Dunes- Black Canyon of the Gunnison NP –Colorado NM – Arches NP –Canyonlands –Needle(Canyonlands) – Natural Bridges NM –Monument Valley –Lake Powell –Rainbow Bridge –Cayon Antylopy –Grand Canyon(North Rim) –Zion NP –Bryce Canyon NP –Coral Ping Sand Dune SP- Grand Canyon(South Rim) –Wupatki NM –Saguaro NP –White Sand NM- Petrified Forest NP –zapora Hower’a –Las Vegas –Death Valley- Sierra Nevada( Mammoth mountain) –Yosemite NP –Kings Canyon NP –Sequoia NP –wybrzeże Big Sur nad Pacyfikiem –Salt Lake City- Cheyenne –Des Moines –Chicago –Toronto –Jezioro Huron –Toronto- Monachium- KrakówPodróż po parkach narodowych Stanów Zjednoczonych odbyliśmy w dniach 26.06- 3.08.2006 w składzie 2 osobowym Przemek Gabryś ze Szczawnicy i Jacek Streich z Nowego Sącza. Naszą wyprawę zaczęliśmy od wizyty w konsulacie amerykańskim w Krakowie 11 kwietnia 2006 roku w celu otrzymania wiz wjazdowych na teren USA. Rozmowa z urzędnikiem była miła a koronnym argumentem za przyznaniem nam wiz były nasze zdjęcia z poprzedniej wyprawy na Grenlandię w 2003 roku.
26.06.2006
Nasz przelot przebiegł na trasie Kraków-Monachium-Toronto. Cena przelotu w tym terminie to ok. 2850 zł w obie strony Po przylocie wypożyczamy samochód w firmie Avis. Aby wypożyczyć samochód na dłuższy okres(np. miesiąc) trzeba mieć kartę kredytową z limitem ok. 8000złotych, gdyż przy mniejszym limicie można wypożyczyć auto tylko na krótszy okres czasu. Otrzymujemy nowiuteńkiego forda focusa wyprodukowanego w czerwcu 2006 roku.27.06.2006
Zwiedzanie Ameryki rozpoczynamy od Toronto. Jedziemy metrem(2,1 $CAD) do dzielnicy „drapaczy chmur”. Wjeżdżamy na wieżę CN Tower( najwyższy wolno stojący budynek na świecie mierzący 553m wysokości, została zbudowana w 1976 roku jako konstrukcja telekomunikacyjna i centralny punkt projektu przebudowy miasta). Sama jazda zewnętrzną windą przyprawia o zawrót głowy a widok z I poziomu, z wysokości 353m jest imponujący. Niemałą atrakcję stanowi spacer po szklanej podłodze, 353 m ponad miastem i widok z drugiego poziomu z wysokości 447m na wspaniałą panoramę miasta. Cena biletu na wjazd windą na II poziom(447m) to 27,8 $CAD wraz z podatkiem. Po południu gościmy u rodziny mojego kolegi w miejscowości Pitterborough 120km od Toronto.
28.06.2006
Rano jedziemy nad wodospad Niagara. Jest to największy wodospad na świecie tzn wodospad o największym przepływie wody, nie jest najwyższy, ma wysokość 56 metrów, szerokość „końskiej podkowy” 1600m (taki jest kształt wodospadu). Wodospad Iguacu w Brazylii ma więcej cieków wodnych, wodospad Wiktorii w Zimbabwe jest wyższy, ale Niagara ma największy przepływ wody. Składa się z dwóch części : amerykańskiej-mniejszej i kanadyjskiej- większej. Można go zwiedzić na kilka sposobów np. spacerując wzdłuż wodospadu po promenadzie, płynąc stateczkiem po rzece Niagara, oglądając panoramę wodospadów z wieży widokowej (10$CAD). Po zwiedzeniu wodospadu idziemy do Marinelandu parku rozrywki dla dzieci i dorosłych. Można tam przejechać się kolejką górska, „spadać swobodnie” z wysokiej wieży, zobaczyć pokaz tresury delfinów(bardzo ciekawy), pływające orki, biełuchy, niedźwiedzie, sarny i jelenie. Park jest dość duży i można w nim spędzić cały dzień. Każdy znajdzie coś dla siebie, ale jest to rozrywka w stylu amerykańskim Cena biletu to 42,13$CAD. Warto jest jednak zwiedzić ten park rozrywki.29.06.2006
Rano wyjeżdżamy z Toronto i rozpoczynamy naszą właściwą podróż po Ameryce. Nasz pierwszy etap wiedzie do Chicago, jest to odległość ok. 800km. Podróż zajęła nam 11 godzin. Niedaleko Detroit, pomiędzy miastem Windsor w Kanadzie a Detroit w USA przekraczamy granicę kanadyjsko- amerykańską. Z mostu nad jeziorem Erie można podziwiać ładną panoramę Detroit. Sam sposób przekraczania granicy jest dosyć ciekawy i znacznie odbiega od tego do którego już od pewnego czasu przyzwyczailiśmy się w Europie. Najpierw podjeżdżamy pod okienko ze strażnikiem, który skierowuje nas na bok i każe wysiąść z samochodu. Udajemy się do budynku na rozmowę z urzędnikiem imigracyjnym, gdy w tym czasie jest sprawdzany nasz samochód. W tym budynku rzuca się w oczy portret G. Busha oraz czarnoskórzy urzędnicy. Z nami rozmowę przeprowadza ciemnoskóra, tłusta murzynka uzbrojona „po zęby”, poruszająca się po tym urzędzie jak królowa po ulu w którym inne pszczółki donoszą pożywienie. Na pytanie dokąd jedziemy odpowiadamy, że zwiedzać Amerykę, parki narodowe, Góry Skaliste. Urzędniczka patrzy na nas jak na przybyszów z innej planety niedowierzając, że dwóch Polaków może jechać zwiedzać Stany, a nie pracować. Po okazaniu zaproszenia z Chicago i zapłaceniu 12$ opłaty wjazdowej wjeżdżamy na teren USA. W paszporcie mamy wpiętą kartkę, że możemy tam pozostać do 26 grudnia 2006. Droga do Chicago przebiega bez problemów. Na stacji benzynowej zamiast nalać kubka kawy nasypałem pełen kubek kawy, na co przestraszona pracownica stacji dała nam po kubku kawy gratis i posprzątała po nas. Chyba nie widziała ludzi w ten sposób obsługujących ekspres do kawy. Trochę techniki i człowiek się gubi. Wieczorem docieramy do Chicago i w „naszym” fordzie zaczęła świecić kontrolka ładowania akumulatora, ale szczęśliwie dotarliśmy do mojego kuzyna Stasia.
30.06.2006
Wstajemy rano i planujemy zwiedzanie Chicago. W fordzie kontrolka raz się świeci, raz gaśnie, więc jedziemy do biura Avis. Tam kierują nas do innego, większego biura, które znajduje się na lotnisku i gdzie jest więcej samochodów. W międzyczasie kontrolka zgasła, więc postanawiamy zwiedzić Downtown, dzielnicę wieżowców amerykańskich. Wjeżdżamy na Sears Tower, cena 12,5$ od osoby, jeden z najwyższych budynków na świecie, który ma 526m wysokości i jest 3-im pod względem wysokości budynkiem na świecie. Podziwiamy wspaniałą panoramę miasta. Chicago jest typowym amerykańskim miastem z dzielnicą wieżowców w centrum i ogromną ilością niewysokich domów. W Chicago, mieście przemysłowym, dzięki niespożytej energii mieszkańców powstaje znaczna część amerykańskich produktów.Po zwiedzeniu dzielnicy Downtown jedziemy do Avisa sprawdzić nasz samochód. Ale nagle w samym centrum miasta, pod budynkiem giełdy chicagowskiej gasną wszystkie kontrolki w samochodzie i auto staje na środku skrzyżowania. Natychmiast podjeżdża do nas policjant i pomaga wezwać lawetę, która odholowuje auto na miejsce, gdzie nie wolno stać pod sam budynek giełdy chicagowskiej. Telefon do biura Avis i kuzyn( od 16 lat mieszkający w Chicago) z następującym tekstem:” I have a car from Toronto, Ontario, Canada. The car is death, i think, the battery is death, i need another car” pomaga nam załatwić zmianę samochodu. Po ok 3 godzinnym oczekiwaniu laweta przywozi nam Pontiaca G-6 z 3,5 litrowym silnikiem. Baliśmy się czy nie będzie dużo palił benzyny, ale okazało się, że średnie zużycie paliwa wynosiło ok. 8l na 100km. Auto posiadało klimatyzację, automatyczną skrzynię biegów, tempomat w Ameryce nazywany Cruise kontrol) i było naprawdę wygodne. Ceny paliwa w USA wahały się od 2,79$ za galon(3,8l) do 3,5$(w Kalifornii za galon) tj od 2,36 zł za litr do 2,95 zł za litr przy kursie 3,2 zł za dolara. Po południu udaliśmy się na zakupy, osobiście kupiłem aparat cyfrowy tańszy o ok. 25% niż w Polsce.
1.07.2006
Rozpoczynamy na dobre naszą wyprawę i udajemy się na zachód drogą Interstate 90 łączącą wschodnie(Boston) z zachodnim wybrzeżem(Seatle). Jazda po amerykańskich drogach jest przyjemna. Amerykanie jeżdżą bardzo przepisowo, szczególnie drastycznie są przestrzegane ograniczenia prędkości, które wynoszą na autostradach od 65 Mp na godzinę tj ok. 104km/h do 75mp/h (120km/h). Drogi poza wielkimi miastami są puste i dobrej jakości. Przejeżdżamy przez stany Illinois, Winsconsin i dojeżdżamy do Minnesoty, gdzie zwiedzamy park stanowy Blue Mounds. Nocujemy w miejscowości Lawrence w motelu Miltches za cenę 43$ za pokój dwuosobowy.
2.07.2006
Rano udajemy się w dalszą podróż po południowej Dakocie w kierunku parku narodowego Badlands, po drodze podziwiając prerie Dakoty. Badlands czyli złe ziemie, trudne do przebycia, tak je nazwali Siuksowie, rodowici mieszkańcy tych terenów. W 1929 roku utworzono tutaj narodowy pomnik przyrody a w 1978 park narodowy i zaczęli tu przyjeżdżać turyści, wszak leży on na trasie ze wschodniego wybrzeża do parku narodowego Yellowstone. Za wjazd samochodem na teren parków narodowych w USA płaci się przeważnie od 10$ do 25$ za samochód, ale planując zwiedzanie większej ilości parków warto kupić roczną kartę za 50$ tzw National Parks Pass. Jest to karta, którą trzeba podpisać i czasami pokazać inny dokument tożsamości ze zdjęciem np. prawo jazdy aby wjechać na teren innych parków. Wieczorem dojeżdżamy do Mount Rushmore i w świetle zachodzącego słońca podziwiamy słynne dzieło Borgluma, głowy 4 prezydentów.3.07.2006
Rano jedziemy w góry Black Hills, ponownie, w pełnym słońcu podziwiamy głowy 4 prezydentów, na drodze spotykamy osły, sarny, które chętnie przychodzą do samochodu i po raz pierwszy widzimy Bizona. Następnie udajemy się do parku stanowego Custer State Park (7$ od samochodu, karta roczna obejmuje tylko wstępy do parków narodowych, a nie stanowych) i przechodzimy szlakiem pośród iglic skalnych podziwiając ładne widoki. Po południu wyruszamy w kierunku Wyoming, po drodze zwiedzamy Spearfish canyon, gdzie kręcono film „Tańczący z wilkami” niedaleko miejscowości Deadwood, jeszcze w południowej Dakocie. Nocujemy w przydrożnym motelu za 55$ za 2-osobowy pokój.
4.07.2006
Rano udajemy się w kierunku Diabelskiej Wieży(Devils Tower) skały o wysokości 264m w stanie Wyoming uznanej w 1906 roku za pierwszy amerykański pomnik przyrody. I tu również przydał się nasza roczna karta wstępu do parków narodowych USA. Warto obejść tą skałę dookoła 2 km długości szlakiem. Następnie udajemy się w kierunku gór Big Horn w Górach Skalistych , wjeżdżamy na przełęcz o wysokości prawie 3000 m n.p.m. i podziwiamy wspaniałe widoki prerii. Zatrzymujemy się przy wodospadzie five springs i udajemy się na nocleg niedaleko parku Yellowstone w miejscowości Powell za cenę 48$ z dwuosobowy pokój.5.07.2006
Udajemy się w dalszą podróż do parku narodowego Yellowstone drogą dojazdową Chieff Joseph Scenic Highway. Przejeżdżamy przez przełęcz Dead Indian Summit i podziwiamy imponujące widoki na pasmo Shoshone i inne pasma Gór Skalistych. Do parku narodowego Yellowstone wjeżdżamy od strony północno-wschodniej i na drodze stają bizony( w parku żyje ich ok. 4500 sztuk), które utrudniają nam dalszy przejazd. Stada bizonów pasących się przy drodze są niemałą atrakcją w tym parku, podziwiamy klify w kanionie rzeki Yellowstone, oglądamy wodospad Tower Fall. Przejeżdżając drogą przez park często widzimy skutki pożaru, który w 1988 roku strawił ok. 38% powierzchni leśnej parku. Zwiedzamy skamieniałe drzewo, oglądamy wodospad Union Falls i dojeżdżamy do Mammoth hot springs, które przypomina tureckie Pammukkale. Podobają się nam te trawertynowe wzgórza po których woda spływając tworzy malownicze kaskady. Przy parkingu pasie się stado łani, a obok tętni normalne „miejskie” życie, jeżdżą samochody ludzie robią zakupy, chodzą do urzędów itp. Wyjeżdżamy z Mammoth i jedziemy w kierunku Norris Jct. Spotykając po drodze pierwsze gejzery, fumarole-bulgoczące błotka (blisko połowa gejzerów znanych na świecie znajduje się w PN Yellowstone). Tego samego dnia docieramy nad Wielki Kanion Rzeki Yellowstone, który jest niesamowity, podziwiamy Lawer Falls(2 razy wyższy od Niagary) i Upper Falls. Niestety brak miejsc noclegowych na campingu zmusza nas do noclegu w samochodzie.
6.07.2006
Rano jeszcze raz podziwiamy kanion i wodospady w Yellowstone i objeżdżamy wszystkie punkty widokowe nad kanionem. Z kanionu kierujemy się do największego gejzeru w parku Old Faithful, podziwiając po drodze dużo mniejszych gejzerów i spacerując wśród tych wspaniałych tworów przyrody. Nocujemy na campingu. Cena 18$ za miejsce.7.07.2006
Dalszy ciąg zwiedzania parku i kolejnych gejzerów, fumaroli i jeziorek o niezwykłych kolorach. Podziwiamy zieloną rzekę ( zabarwioną tak od termofilnych alg, które mają temperaturę od 38 do 500C). Najwyższy gejzer na świecie może dać erupcję o wysokości 90-120 m. Podziwiając co chwilę tryskające gejzery chodzimy po drewnianych podestach, które umożliwiają poruszanie się w tym terenie i bezpieczne zwiedzanie punktów widokowych. Rocznie w tym najstarszym parku narodowym na świecie( utworzonym 1 marca 1872 roku) gości ok. 3 milionów turystów. Jest to również jeden z największych obszarów chronionych w USA. Po południu wchodzimy na wzgórze i podziwiamy widok na jezioro Pragmatic i wśród spalonego w 1988 roku lasu robimy zdjęcia i udajemy się w stronę kolejnego parku Grand Teton National Park, prawie przylegającego do Yellowstone i filmujemy pasącego się koło drogi łosia. Nocujemy w Teton Village w schronisku młodzieżowym za 62$ za 2 osoby. Jest ono bardzo dobrze wyposażone, w razie niepogody na parterze można grać w bilard, w tenisa stołowego, w szachy, jest sala zabaw dla dzieci, dużo gier planszowych, każdy znajdzie coś dla siebie.
8.07.2006
Rano wyjeżdżamy kolejką górską(21$ od osoby w dwie strony) na Rendezvous Mountains na wysokość 3185 m. n.p.m., w ciągu 12 minut pokonuje się 1261m w pionie. Podziwiamy widoki na Grand Teton Mountain ( Wielkie Piersi) 4190 m.n.p.m.i dolinę rzeki Snake. Zjeżdżamy w dół, wyjeżdżamy z parku Grand Teton i drogą nr 180, następnie 191 udajemy się do miejscowości Rock Springs, następnie skręcamy na drogę IS 80 i w miejscowości Walcott skręcamy do miejscowości Seratoga, gdzie nocujemy w motelu za 69$ za dwie osoby.9.07.2006
Po porannym „moczeniu” w gorącym, bezpłatnym basenie w Seratodze udajemy się w stronę kolejnego stanu na naszej trasie Colorado, robimy zakupy w sklepie Wal-Mart i dojeżdżamy do bramy parku narodowego Gór Skalistych Rocky Mountains National Park i próbujemy szukać noclegu w miejscowości Estes Park, ale ceny nas przerażają(najtańszy nocleg 80$ za dwie osoby) i spędzamy tę noc w samochodzie.
10.07.2006
Rano wjeżdżamy na drogę Trail Ridge Road w parku narodowym Rocky Mountains i wspinamy się na wysokość 3713 m.n.p.m . Droga ta została zakwalifikowana jako Narodowa Droga Widokowa. Park ten utworzono w 1915 roku na powierzchni 971 km2 (1/10 powierzchni parku Yellowstone), a rocznie gości tu ok. 3 milionów turystów, tyle co w Yellowstone. Tuż koło najwyższego punktu na tej drodze znajduje się parking, skąd wyruszamy na krótki szlak spacerowo-widokowy na punkt widokowy Gore Rang Overlock. Podziwiamy widoki na Góry Skaliste i na piękne rośliny wysokogórskie rosnące na łąkach, które można także spotkać w rejonach polarnych naszej planety np. w północnej Kanadzie, na Alasce i na Syberii. Kilka zdjęć i dalej w drogę. Jedziemy drogą nr 34 przez Grandby, Winter Park do miejscowości Idaho. Kolejnym punktem naszej wyprawy jest wjazd na najwyższą drogę w Ameryce Północnej na górę Mount Ewans na wysokość 14264 stóp tj ok. 4362 m .n.p.m. Podejście z parkingu na sam szczyt daje się we znaki, choć jest niewielkie ok. 100 m w pionie to wysokość jest znaczna i oddech jest znacznie krótszy niż na nizinach. Podziwiamy widoki, robimy zdjęcia i uciekamy bo nagle przychodzi chmura, temperatura spada do ok. +10C i zaczyna padać grad a na drodze zaczyna się tworzyć błoto pośniegowe. Strach zjeżdżać w dół po częściowo oblodzonej drodze w górnej części trasy ale niżej jest już dobra droga. Wjazd na tą drogę jest płatny 10$ od samochodu i ważny przez 3 kolejne dni. Kierujemy się na drogę IS25 do Colorado Springs, gdzie nocowaliśmy w miejscowości Mannitou Springs za cenę 38,90$ za pokój 2-osobowy z dwoma łóżkami.11.07.2006
Rano zwiedzamy ogród Boga, Garden of Gods , leżący w pobliżu Colorado Springs. Są to malowniczo położone skały o czerwonym zabarwieniu wśród których wije się droga oraz szlaki spacerowe. Zielone krzewy oraz czerwone skały tworzą urzekający krajobraz. Następnym punktem wyprawy jest kolejna wielka góra Stanów Zjednoczonych Pikes Peak o wysokości 14110 stóp tj. ok. 4300 m n.p.m. Wjazd na tę drogę też jest płatny (kosztuje 20$ od samochodu osobowego), ale wrażenia z pobytu na tej wysokości i możliwość przejazdu tak wysoko położoną drogą są warte tych pieniędzy. Na sam szczyt można także dotrzeć kolejką zębatą lub wybrać jeden z kilku szlaków pieszych. Ze szczytu podziwiamy widok na różne pasma Gór Skalistych a w oddali można zobaczyć Denwer. Zjeżdżamy do miejscowości Mannitou Springs, gdie mieszkali pierwsi mieszkańcy tych terenów- indianie Anasazi.więcej: travelbit.pl autor: J. Strejch
































































