E llinikí Dhimokratía, czyli Republika Grecka, nie jest dużym krajem. Ma powierzchnię dwa i pół razy mniejszą niż Polska. Na 130 tys. kilometrów kw. mieszka niespełna 11 mln Greków. Jedna piąta Grecji to wyspy – jest ich aż 10 tys., lecz tylko na 114 spośród nich mieszkają ludzie. Z trzech stron otacza ją morze, dwie trzecie powierzchni to góry.
Filarami współczesnej, zjednoczonej Europy są rzymskie prawo, chrześcijańska tradycja i grecka filozofia. Mimo że greckie rozumienie demokracji było odmienne od dzisiejszego, to choćby sama definicja władzy „demos” – władzy wielu obywateli – jest podwaliną Unii Europejskiej i ustroju jej państw członkowskich. Rolą prawodawcy było w Grecji kształtowanie konstytucji, obyczajów i instytucji – tak samo dzieje się w dzisiejszej Europie. Dzięki demokracji słoneczny kraj stał się kolebką racjonalnej filozofii, w centrum której stał człowiek i dążenie do jego szczęścia. Ten głęboki humanizm do dziś przyświeca koncepcji zjednoczonej Europy.

Polacy znają Grecję również dzięki przywiązaniu do futbolu. W Panathinaikosie Ateny grali Krzysztof Warzycha, a później Emmanuel Olisadebe, w Larisie gra obecnie jeden z czołowych napastników reprezentacji Maciej Żurawski, a w Xanthi – Rafał Grzelak. Ale Grecja i Polska mają dużo więcej wspólnego. Niewielu z nas wie, że jedna z największych i najlepiej zorganizowanych grup polonijnych mieszka właśnie w Grecji. Greccy Polacy organizują co roku Dni Polskie w Atenach. Uczniowie z polskich klas (uczący się w greckich szkołach języka polskiego!) obdarowują ateńczyków pączkami i specjałami naszej kuchni. Polonii udało się nawet przygotować huczną imprezę ostatniego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zaanektować na tę okoliczność największy plac Aten.
Grecki prezydent z polskimi korzeniami
Polacy są w Grecji bardzo dobrze postrzegani. Przyjacielskie relacje kwitną. Poprzedni grecki ambasador w Polsce, Nikos Vamvounakis, twierdzi, że to głównie dlatego, iż oba narody są bardzo do siebie podobne – jednakowo przyjacielskie, otwarte, ale i dumne. Ocenia on, że polsko-greckie stosunki dyplomatyczne są wyśmienite, a współpraca ekonomiczna zacieśnia się z każdym rokiem. Bardzo przyjazne nastawienie do Polaków bierze się z jeszcze innych powodów. Niewiele osób wie, że wieloletni prezydent Grecji Andreas Jeorios Papandreu miał polskie korzenie. Jego matka, Zofii Mineyko, była Polką. Poza tym kilkanaście tysięcy Greków wyemigrowało do Polski po II wojnie światowej. Większość mieszka w takich miastach, jak: Wrocław, Wałbrzych, Świdnica, Jelenia Góra, Zgorzelec, Legnica i Lubań. Mniejsze skupiska znajdują się w Zielonej Górze, Gdańsku i Szczecinie. W naszym kraju zajmują się przede wszystkim działalnością kulturalną oraz sprawami dotyczącymi repatriacji (emerytury, pomoc rodzinom itd.). Czasami występują także jako reprezentanci Greków mieszkających w Polsce przed greckim rządem.
Ten piękny kraj został niestety dość mocno skrzywdzony przez historię. Grecy cieszą się niepodległością od 1821 r., lecz nieustanne konflikty z sąsiadami wyniszczyły go gospodarczo. Po II wojnie światowej w Grecji ciągle się gotowało, na przełomie lat 60. i 70. ub. wieku rządziła tu nawet junta wojskowa. Wielu Greków opuściło ojczyznę w obliczu bezrobocia i kryzysu. Do tej pory poza granicami swojego kraju mieszka aż 10 mln greckich obywateli, z czego jedna piąta w Ameryce. Na szczęście wejście Grecji do Unii Europejskiej polepszyło sytuację i z biednego kraju stała się stabilnym członkiem europejskiej rodziny. W tej chwili PKB w przeliczeniu na mieszkańca jest prawie takie samo jak w całej Unii.

Grecja Greka Zorby
W Polsce najlepiej znamy greckie artykuły spożywcze – oliwę, cytrusy, brzoskwinie, arbuzy, melony, rodzynki, orzechy, wino. Przez wiele lat Grecja była krajem typowo rolniczym, jaki znamy z książki i filmu „Grek Zorba” z nieodżałowanym Anthonym Quinnem w roli głównej. Ponad 40% Greków mieszka na wsi, ziemia uprawna zajmuje prawie jedną czwartą powierzchni kraju, a rolnictwo przynosi kilkanaście procent PKB. Według danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, greckie inwestycje bezpośrednie w Polsce osiągnęły wartość 556,5 mln dolarów. Statystyka ta nie obejmuje mniejszych greckich inwestorów, którzy obecni są na polskim rynku, prowadząc działalność w takich branżach, jak: handel kamieniami marmurowymi i granitami, artykułami spożywczymi, głównie owocami, produkcja odzieży, usługi turystyczne czy transportowe. Kupujemy w Grecji wyroby hutnicze, arkusze i folie z tworzyw sztucznych, przędzę bawełnianą, futra, elektrokorund, rudy glinu i farmaceutyki. Sprzedajemy zaś głównie przemysłowe wyroby przetworzone. Na wysokim poziomie utrzymuje się od trzech lat eksport z Polski do Grecji pojazdów samochodowych i urządzeń odbiorczych dla telewizji. Sprzedajemy też duże ilości maszyn pralniczych, wyrobów hutniczych, opon, mebli, jachtów i łodzi, zastaw stołowych z porcelany i naczyń kuchennych, a także wyrobów papierniczych i drzewnych. Bardzo wzrósł w ostatnim roku eksport mięsa wołowego.
Kuchnia pachnąca słońcem
Grecy przywiązują dużą wagę do jedzenia, a ich kuchnia jest prawie idealna, jeśli chodzi o zdrowe odżywianie. Ukształtowały ją po trosze warunki naturalne, po trosze bogata tradycja handlowa oraz bieda. Jako że jest to kraj górzysty, trudno hodować tu na przykład krowy i obsiewać setki hektarów pszenicą. Za to doskonale rosną drzewka oliwne i winorośl. A zamiast krów po greckich wsiach biegają kozy i owce. W IV wieku p.n.e. Hipokrates, ojciec medycyny, stworzył pierwsze zasady zdrowego żywienia. Dzisiejsza piramida żywieniowa praktycznie się od nich nie różni. Okresy biedy też wyszły tamtejszej kuchni na zdrowie – skłaniały Greków do szukania kulinarnych rozwiązań alternatywnych. Do jedzenia wykorzystywano nawet dziko rosnące rośliny. W Europie spożywa się ogromne ilości mięsa – Grecy jedzą go niewiele, sięgają czasem po drób i baraninę. Z tłuszczów używają przede wszystkim zdrowej oliwy z oliwek. Mają ponadto doskonałe pełnoziarniste pieczywa i kasze oraz przepyszne kozie sery. Typowy grecki posiłek zaczyna się od mezedes – przekąsek. Grecy pochłaniają spore ilości pieczywa, do tego podają na przykład oliwę, pastę tzatziki, jogurt czy faszerowane warzywa. Potem przychodzi czas na danie główne (rzecz jasna z chlebem), sałaty, sery i oczywiście oliwki i wino. Wszystkie potrawy są lekkie, co współgra z gorącym klimatem, przyrządzane z dużą ilością ziół i przypraw. Dzięki takiej kuchni Grecy cieszą się zdrowiem i dożywają późnej starości, i to pomimo wypalania olbrzymiej ilości papierosów. Statystyki mówią, że pali aż połowa ludności.

Mezedes – przepustka do raju
Mezedes są znane na całym świecie jak greckie mity. Te niewielkich rozmiarów dania pojawiają się obowiązkowo na stole w każdej tawernie. W czasach antycznych greckie prawo surowo zabraniało obywatelom picia alkoholu na pusty żołądek. Sprytni potomkowie bogów olimpijskich wymyślili więc coś małego do pogryzania. A wszystko po to, aby pozostając w zgodzie z prawem, nie odmawiać sobie przyjemności. W letni dzień dobrze jest usiąść w ocienionej pędami winorośli tawernie, czując zapach ożywczego wiatru meltemi, który łagodzi upał letniego dnia i przynosi wyraźną ulgę przy dokuczliwym skwarze. Cudownie rozkoszować się lenistwem i, trzymając w ręku szklankę przyjemnie chłodnego wina retsina o charakterystycznym smaku sosnowej żywicy, czekać na mezedes.
Jeżeli znajdujemy się na którejś z wysp, możemy być pewni, że większość przekąsek będzie przygotowana z owoców morza. W głębi kontynentu zaś – z jarzyn i mięsa. Mezedes mogą być podane na zimno i mieć postać oliwek marynowanych domowym sposobem (najlepszy gatunek to kalamata) lub pokrojonego na kawałki owczego sera feta, polanego oliwą z oliwek i posypanego oregano. Ten sam ser może być też panierowany w tartej bułce i usmażony na oliwie. Małe „co nieco” podaje się również na ciepło i w wersji bardziej wyrafinowanej, np. jako smażone pierożki z przezroczystego ciasta filo, wypełnione szpinakiem i pachnącym czosnkiem (spanakopites); smażone kulki z mielonego mięsa doprawione suszoną miętą (keftedes); małe kotleciki z cukinii (koloki thokespedes), a także souvlaki, czyli nieduże grillowane szaszłyczki z jagnięciny lub kurczaka. I oczywiście placki pita – nieodzowne tak samo jak wycieczka na ateński Akropol, gdzie tak łatwo o spotkanie z duchami przeszłości.
Suszone ośmiornice
Polacy wieszają za oknem zająca, aby skruszał. Grecy to samo robią z… ośmiornicą. Coś takiego można zobaczyć nie tylko w maleńkich miasteczkach na greckich wyspach, ale nawet w Atenach. Dzięki działaniu słońca i wiatru ośmiornica zostaje pozbawiona nadmiaru wody, a zarazem zachowuje całe bogactwo morskich minerałów znajdujących się w jej mięsie. Po takiej wstępnej obróbce można ją od razu kłaść na grill i na piec. Będzie akurat taka, jak trzeba, a więc wspaniale chrupiąca i smaczna. Według Greków właśnie ośmiornica jest idealną przekąską do szklaneczki ouzo (wódka o smaku anyżkowym), z którą tworzy wyjątkową harmonię smaku.
Ser od bogów
Feta to najbardziej znany grecki ser. Według mitologii tajników jego wytwarzania Grecy nauczyli się od bogów z Olimpu. Nic więc dziwnego, że współcześni mieszkańcy Hellady twierdzą, iż feta, mimo olbrzymiego wyboru serów, jest jedyna na świecie. W czasach starożytnych do zakwaszenia mleka, z którego wytwarzano fetę, używano kwiatów ostu lub soku z ugniecionych konarów drzewa figowego. Masę serową z ukiszonego mleka trzymano w skórach zwierzęcych. Obecnie używa się do tego celu beczek lub kwadratowych pojemników. Właśnie od ich nazwy pochodzi wyraz „feta“, czyli ‘plaster’. Uformowane w pojemnikach bryły aksamitnie gładkiego sera łatwo kroi się właśnie w plastry. Wcześniej fetę nazywano „telemes” – od słowa „tulumi”, czyli ‘skóra owcy’. Dzisiaj fetę produkuje się z mieszanki pasteryzowanego mleka owczego i koziego, dodając enzymów pochodzących z owczego żołądka. Gotowy ser dojrzewa ok. dwóch miesięcy w solance. Dzięki temu staje się odpowiednio wilgotny i smaczny.
Chleb w różnych postaciach
Podstawowe greckie pieczywo jest białe i lekkie jak puch. I takie spożywa się tam od czasów starożytnych aż do dziś. Koszyczek wypełniony grubymi kawałkami chleba zawsze stoi na stole, zarówno w restauracji, jak i w każdym greckim domu. Jada się go, odłamując niewielkie kawałki. Grecy jadają chleb w ogromnych ilościach i dosłownie ze wszystkim – mięsem, makaronem, ryżem i ziemniakami. Na zakończenie posiłku wycierają dokładnie talerz jego kawałkami. Chętnie jadają również pieczywo zanurzone lub polane oliwą, nie wyobrażają sobie bowiem sałatki horiatiki (wiejskiej) bez dużej ilości tego najzdrowszego tłuszczu. Popularną wersją pieczywa są także wszelkiego rodzaju sucharki – kawałki upieczonego chleba suszy się w lekko ciepłym piecu. Ten sposób konserwowania pochodzi z czasów starożytnych. Sucharki takie skrapia się oliwą i posypuje oregano.
(Artykuł pochodzi z wrześniowego numeru magazynu TRENDY)






















































