REKLAMA

Pandemia prawie jak kryzys 2007-2009. Cofnęła Polaków z Islandii

Malwina Wrotniak2021-07-09 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2021-07-09 06:00
Pandemia prawie jak kryzys 2007-2009. Cofnęła Polaków z Islandii
Pandemia prawie jak kryzys 2007-2009. Cofnęła Polaków z Islandii
/ Shutterstock

Polacy to nadal najliczniejsza grupa obcokrajowców napływających do Islandii. Ale liczba rodaków kończących emigrację na wyspie, pomijając kryzys finansowy z lat 2007-2009, nie była jeszcze tak duża, wynika z nowych statystyk.

W całym minionym roku do Islandii napłynęło ok. 10,2 tys. imigrantów, z czego 2 tys. stanowili Polacy, podaje tamtejszy urząd statystyczny. Pozostajemy najliczniejszą narodowością osiedlającą się na wyspie. Jak mówił w rozmowie z Bankier.pl ambasador RP w Reykjaviku, Polaków w Islandii spotyka się na każdym kroku. Historia polskiej emigracji do Islandii ma za sobą kilka charakterystycznych momentów - ubiegły rok wydaje się być kolejnym z nich.

Źródło: opracowanie własne Bankier.pl na podstawie danych dostępnych w serwisie statystycznym statice.is (Bankier.pl)

W całym 2020 roku grupa obcokrajowców mieszkających na Islandii zmniejszyła się o 7,9 tys. osób. Średnio co czwarty wyjeżdżający z kraju pochodził z Polski (1,98 tys.). Liczba tych, którzy przenieśli się z Polski na wyspę, przewyższyła liczbę opuszczających Islandię zaledwie o 22 osoby. To niemal najniższy wynik tzw. migracji netto (różnica między emigracją a imigracją zewnętrzną, czyli obejmującą ruch transgraniczny), jaki zanotowano po 2000 roku. W historii pojawiły się tylko trzy niższe odczyty - wszystkie ujemne i wszystkie bezpośrednio po międzynarodowym kryzysie gospodarczym z lat 2007-2009.

O Islandii przeczytaj też koniecznie:

Konsekwencje globalnego kryzysu ekonomicznego islandzka gospodarka odczuwała przez kilka lat. – Kiedy tąpnęła gospodarka na Islandii, do Polski wróciły około 3 z 12 tysięcy mieszkających tam rodaków – relacjonował na łamach Bankier.pl mieszkający w tamtejszej stolicy ambasador naszego kraju. Okres 2009-2012 był jedynym w ostatnim dwudziestoleciu, kiedy osiedleni tam imigranci masowo opuszczali wyspę, a "nowi" wstrzymywali przyjazdy. Podobną prawidłowość obserwowano także w grupie Polaków. W kulminacyjnym momencie liczba obcokrajowców wyjeżdżających przewyższała napływ nowych osób o nawet 5 tys.

Pracownicy z Polski zaczęli wracać do Islandii w 2012 roku, zwiększając swoją liczebność nieprzerwanie do 2017 roku. Od tego czasu nadwyżka przyjeżdżających nad wyjeżdżającymi maleje, drastyczny spadek przyniósł jednak dopiero rok 2020, kiedy islandzka gospodarka, podobnie jak inne, walczyła z pandemią koronawirusa.

Źródło:
Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak
redaktor naczelna Bankier.pl

Redaktor naczelna Bankier.pl. Autorka wielu publikacji z zakresu finansów, ukazujących się na łamach serwisu od 2008 roku. W przeszłości dziennikarz specjalizujący się w tematyce ubezpieczeń, doceniona Nagrodą Polskiej Izby Ubezpieczeń dla Środowiska Dziennikarskiego. Autorka emigracyjnych projektów "Tam mieszkam" i "Zawróceni", uhonorowana Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. W 2016 r. wydała książkę "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą". Absolwentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Tematy
Pożyczka gotówkowa w PKO Banku Polskim RRSO 7,45%

Pożyczka gotówkowa w PKO Banku Polskim RRSO 7,45%

Komentarze (2)

dodaj komentarz
bt5
Im dalej na północ tym drożej, a Islandia nigdy nie była tania. Z zawodów w których sa wakaty jedna pracujaca osoba nie utrzyma rodziny, dla kobiet imigrantek pracy nie ma nie liczac dorywczej pracy w gastronomi, teraz już i tego nie ma. Saksy zarobkowe tez się nie opłacaja bo wysłać można połowę lub mniej tego co przed Im dalej na północ tym drożej, a Islandia nigdy nie była tania. Z zawodów w których sa wakaty jedna pracujaca osoba nie utrzyma rodziny, dla kobiet imigrantek pracy nie ma nie liczac dorywczej pracy w gastronomi, teraz już i tego nie ma. Saksy zarobkowe tez się nie opłacaja bo wysłać można połowę lub mniej tego co przed kryzysem 2008 , a na dodatek sa to na dziś żadne pieniadze w Polsce. Kolejna sprawa całkiem ważna np. dla budowlanców to drogie alkohole i jeszcze ograniczona ilośc sklepów monopolowych. Jada tam jeszcze tylko mlodzi naiwni.
janekmaly
jak ktoś jest naprawdę dobry w budowlance to się ustawi w Polsce, szczególnie teraz podczas boomu budowlanego

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki