REKLAMA

Pandemia mocniej uderzyła w kobiety

2021-03-08 06:50
publikacja
2021-03-08 06:50
FORUM

Kobiety częściej niż mężczyźni są narażone na utratę zatrudnienia i bardziej obawiają się o swoją przyszłość na rynku pracy. Częściej dotykają je też obniżki wynagrodzeń. W czasie pandemii dla kobiet dużym problemem okazało się też łączenie pracy zawodowej z obowiązkami domowymi, ponieważ to na nie w dużej mierze spadły zadania związane ze wsparciem dzieci w nauce, opieką nad dziećmi przedszkolnymi czy organizacją życia rodzinnego. Średnio co czwartej kobiecie uniemożliwiło to poświęcenie czasu na pracę zawodową - wynika z raportu PARP.

Z badania Pracuj.pl przeprowadzonego z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet wynika, że sytuacja zawodowa kobiet w Polsce jest dziś lepsza niż 10 lat temu. Takiego zdania jest 61 proc. badanych, ale wciąż kobiety częściej niż mężczyźni uważają, że mają gorsze szanse na karierę. Na to postrzeganie sytuacji wpływ może mieć również pandemia.

- Pandemia zdecydowanie wpłynie na sytuację kobiet na rynku pracy. Na pełne dane trzeba jeszcze poczekać, ale już dzisiaj widać kierunek tych zmian. Grudniowy raport PARP-u potwierdza, że skutki pandemii koronawirusa są niestety bardziej odczuwalne dla kobiet niż mężczyzn. Pierwszą przyczyną jest to, że kobiety częściej pracują w sektorach takich jak turystyka, branża beauty, gastronomia czy eventy, które najbardziej ucierpiały w wyniku środków ograniczających działanie przedsiębiorstw - mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Małgorzata Kluska-Nowicka, wicekanclerz Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu.

Badanie Europejskiej Fundacji na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy (Eurofound) przytaczane w grudniowej edycji raportu PARP („Rynek pracy, edukacja, kompetencje”) wskazuje, że w tych sektorach kobiety stanowią 61 proc. pracowników. Eksperci zwracają także uwagę na to, że młode kobiety były bardziej narażone na utratę pracy w czasie pandemii (11 proc. vs. 9 proc. młodych mężczyzn). To też oznacza większe ryzyko stałego wykluczenia z rynku pracy. Wśród osób, które pracowały przed wybuchem pandemii, a następnie straciły pracę, 4 proc. kobiet stało się nieaktywnych zawodowo (vs. 1 proc. mężczyzn).

- Ponadto część firm dokonała redukcji wynagrodzeń i tutaj znowu kobiety są dużo bardziej stratne niż mężczyźni - podkreśla dr Małgorzata Kluska-Nowicka.

Z raportu Międzynarodowej Organizacji Pracy wynika, że w każdym z europejskich krajów, w którym odnotowano spadek wynagrodzeń w drugim kwartale 2020 roku (w porównaniu do pierwszego kwartału 2020 roku), to kobiety zostały dotknięte większymi cięciami. Średnio spadek pensji u pań wyniósł 8,1 proc., podczas gdy u mężczyzn - 5,4 proc. W Polsce te dane wynosiły odpowiednio 6,2 proc. oraz 3,8 proc.

W czasie pandemii dla kobiet dużym problemem jest też łączenie pracy zawodowej z obowiązkami domowymi. Według raportu PARP koncentracja aktywności w domu i obowiązki wobec rodziny uniemożliwiły większej liczbie kobiet (24 proc.) niż mężczyzn (13 proc.) poświęcenie czasu na pracę.

- Z raportu Fundacji Sukces Pisany Szminką wynika, że po 12 marca, kiedy zamknięto szkoły, wiele kobiet musiało wziąć zasiłek opiekuńczy na dzieci do ósmego roku życia albo po prostu urlop. Prawie co 10. ankietowana kobieta z tej grupy przyznała, że pracodawcy oczekiwali od niej wykonywania pracy nawet wtedy, kiedy ten urlop był wykorzystywany. Co więcej, prawie jedna trzecia kobiet deklaruje, że pracuje więcej niż wcześniej, a do tego dochodzą jeszcze obowiązki domowe i rodzinne, które w pandemii nabierają zupełnie innego znaczenia - mówi wicekanclerz Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu. - Potwierdzają to też dane zebrane chociażby w środowisku naukowym. Okazuje się, że kobiety-naukowcy publikują o wiele mniej artykułów niż przed pandemią, bo skupiły się na organizowaniu swojego życia rodzinnego.

Styczniowa, 42. edycja badania Randstad „Monitor Rynku Pracy” pokazuje, że kobiety gorzej oceniają również swoje możliwości na rynku pracy w popandemicznych realiach. 84 proc. mężczyzn jest przekonanych, że bez trudu znalazłoby nową pracę w ciągu sześciu miesięcy, podczas gdy wśród kobiet ten odsetek wynosi 71 proc. Według ekspertów jest to m.in. efekt zamknięcia szkół. W wielu wypadkach to właśnie na kobiety spadły obowiązki związane ze wsparciem dzieci w nauce czy opieką nad dziećmi przedszkolnymi, co nie tylko zwiększyło ich obciążenie, ale też pogorszyło ocenę własnych możliwości jako pracownika. Badanie Randstad pokazuje też, że kobiety nie tylko gorzej widzą swoje możliwości na rynku pracy, lecz także bardziej obawiają się jej utraty.

Ekspertka poznańskiej WSB zauważa, że łączenie ról zawodowych z rodzinnymi i wychowywaniem dzieci było problemem jeszcze przed pandemią COVID-19, która dodatkowo go uwypukliła.

- Aż 64 proc. kobiet (ale też 45 proc. mężczyzn) deklarowało, że wyzwaniem było dla nich pogodzenie pracy z wychowywaniem dzieci. Odsetek pracujących rodziców, którzy tak deklarowali, rósł z roku na rok. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni podkreślali, że obowiązki zawodowe utrudniają pełne uczestnictwo w życiu dziecka i znacznie ograniczają czas spędzany z rodziną. Wskazywali też np. na sytuacje związane z chorobą dziecka, które powodują, że trzeba szukać możliwości sprawowania opieki. Często mówili również o sytuacjach związanych z utrudnieniami po stronie pracodawców: nieelastycznymi godzinami pracy, nadgodzinami czy wyjazdami służbowymi. Te nowe modele pracy, które przyjmą się w następstwie pandemii, mogą być skutecznym remedium na te trudności, choć na ocenę jeszcze za wcześnie - mówi dr Małgorzata Kluska-Nowicka.

Ekspertka zauważa też, że nowe problemy związane z pandemią nałożyły się na stare, związane chociażby z nierównościami w zarobkach kobiet i mężczyzn. Według Eurostatu w skali całej UE w 2019 roku kobiety zarabiały średnio o 14,1 proc. mniej niż mężczyźni. W Polsce luka płacowa jest niższa od unijnej średniej, choć i tak - jak pokazuje ubiegłoroczny raport Sedlak & Sedlak - mężczyźni z wyższym wykształceniem nadal zarabiają średnio o ponad 1,7 tys. zł więcej niż kobiety o tych samych kwalifikacjach.

- Przed pandemią sytuacja w Polsce się poprawiła, z luką płacową na poziomie 9 proc. wypadamy całkiem nieźle. Większa różnica w zarobkach między płciami występuje w Estonii, gdzie wynosi prawie 23 proc., duża jest także u naszych sąsiadów - w Czechach i Niemczech, gdzie wynosi ponad 20 proc. - mówi wicekanclerz Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu. - Trzeba jednak pamiętać, że w głównych statystykach europejskich bierze się pod uwagę tylko niektóre sektory gospodarki, co może wpływać na obraz luki płacowej. Gdyby wziąć pod uwagę wszystkie branże, różnica w średnich płacach kobiet i mężczyzn byłaby zdecydowanie wyższa. Tylko 20 proc. kobiet pracuje w sektorach takich jak nauka, technologia czy inżynieria, uznawanych za lepiej płatne. Kobiety spędzają też mniej godzin w płatnej pracy niż mężczyźni, natomiast częściej wykonują nieodpłatne prace związane z obowiązkami domowymi czy wychowywaniem dzieci.

Grudniowy raport PARP wskazuje, że nierówności na rynku pracy znajdują odzwierciedlenie m.in. w zawodach, które wykonują kobiety. Są one nadreprezentowane na niskopłatnych stanowiskach, takich jak asystentka opieki, sprzątaczka czy sprzedawca detaliczny. W Polsce kobiety stanowią 58 proc. osób zarabiających płacę minimalną i 62 proc. pracowników zarabiających znacznie poniżej minimum.

- Obok wcześniejszych wyzwań - takich jak regulacje wspierające aktywność zawodową kobiet, zmniejszanie luki płacowej czy wprowadzanie polityki różnorodności w firmach - doszedł nowy obszar związany z pandemią. Coraz częściej słyszy się, że praca zdalna zagości na rynku w szerszym wymiarze. Jej zasady wymagają uregulowania ze strony państwa. Na wyrównywanie szans na pewno pozytywnie wpłynęłyby też - podobnie jak w Islandii - darmowa i ogólnie dostępna opieka dzienna dla dzieci oraz równe urlopy macierzyńskie i tacierzyńskie. To zwolnienie kobiet z nierówno podzielonego obowiązku opieki pozwoliłoby im rozwijać swoje życie zawodowe i zajmować wyższe stanowiska - ocenia dr Małgorzata Kluska-Nowicka.

Źródło:
Tematy
Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Otwórz konto dla firm i zyskaj do 1200 zł premii!

Advertisement

Komentarze (11)

dodaj komentarz
marzenajasinska22
Pandemia uderzyła w każdego. U nas to mąż stracił pracę i przez jakiś czas głównie on zajmował się dziećmi, robił zakupy, gotował, włączał roombę. Ogólnie wziął na siebie większość obowiązków a ja zarabiałam. Teraz już znalazł inną pracę i dzielimy się wszystkim po połowie, ale nie ma co Pandemia uderzyła w każdego. U nas to mąż stracił pracę i przez jakiś czas głównie on zajmował się dziećmi, robił zakupy, gotował, włączał roombę. Ogólnie wziął na siebie większość obowiązków a ja zarabiałam. Teraz już znalazł inną pracę i dzielimy się wszystkim po połowie, ale nie ma co generalizować.
and00
Co się dzieje, Bankier został portalem wściekłych feministek?
Co dzień artykuł o biednych kobietach, parytetach i takie tam
ps
Parytety dotyczą tylko kierowniczych stanowisk :)
O dziwo kobiety nie garną się do budowlanki ani kopalni
I nie mają nic przeciwko wcześniejszemu przechodzeniu na emerytury
Jak
Co się dzieje, Bankier został portalem wściekłych feministek?
Co dzień artykuł o biednych kobietach, parytetach i takie tam
ps
Parytety dotyczą tylko kierowniczych stanowisk :)
O dziwo kobiety nie garną się do budowlanki ani kopalni
I nie mają nic przeciwko wcześniejszemu przechodzeniu na emerytury
Jak i kwiatom w prezencie oraz przepuszczaniu ich w dziwach oraz noszeniu zakupów
lorelie
jak kobieta ma dwa nazwiska to świadczy o tym że ma zaburzenia psychiczne
masekrut555
Albo że zna prawo morskie. Każda wyższa sędzina ma dwa nazwiska bo to pozwala jej na uniknięcie szachu Polaków i umycie rąk
hal9ooo
W kogoś musiała uderzyć mocniej? chyba, że autor(ka) chciałaby i tu wprowadzić parytety.
Lepiej w płeć mniej przynosząca pieniędzy do domu prawda?
mknowak
Z tym kto mniej przynosi do domu to teraz różnie bywa... znam rodziny gdzie kobieta zarabia x2 tego co mężczyzna. Statystyki to jedno a rzeczywistość swoje, na wysokich stanowiskach masz więcej mężczyzn a oni znacznie więcej zarabiają więc zawyżają średnią....
demeryt_69 odpowiada mknowak
"Statystyki to jedno a rzeczywistość swoje" - bezcenne!

Tego chyba już tutaj w tym tygodniu nikt nie pobije, a dziś dopiero poniedziałek :)
hal9ooo
"Rzeczywistość" o której wspominasz dotyczy twojego otoczenia. Statystyka dotyczy ogółu.
Podawanie obserwacji odstających w celu zaprzeczenia regule nie jest - delikatnie mówiąc - rozsądne.
mknowak odpowiada demeryt_69
Weź grupę 100 osób i w tą grupę "wrzuć" Kulczyka i Solorza a resztę weź przypadkowe osoby 50/50% kobiety i mężczyźni a potem wyciągnij średnią kto więcej zarabia mężczyźni czy kobiety.....
Potem weź drugą taką samą grupę ale wymień Kulczyna na Panią Kulczyk i Solorza na Panią Solange Olszewską
Weź grupę 100 osób i w tą grupę "wrzuć" Kulczyka i Solorza a resztę weź przypadkowe osoby 50/50% kobiety i mężczyźni a potem wyciągnij średnią kto więcej zarabia mężczyźni czy kobiety.....
Potem weź drugą taką samą grupę ale wymień Kulczyna na Panią Kulczyk i Solorza na Panią Solange Olszewską i zobaczysz co wyjdzie... haczyk jest w tym, że więcej takich osób z bardzo wysokimi zarobkami to mężczyźni i oni moim zdaniem zawyżają średnią. Jeśli wykluczysz powiedzmy te 5% najbogatszych osób to różnice już nie będą tak duże.
hal9ooo odpowiada mknowak
Właśnie opisałeś błędną metodologię. Wnioski wyciągane z takich "statystyk" to nie nauka a numerologia. Pod pojęciem statystyka w tym wątku należy rozumieć wyniki otrzymane w wyniku poprawnie zastosowanych metod statystycznych. ZUZY i GUSY nie muszą się ograniczać do małych grup mając dostęp do danych Właśnie opisałeś błędną metodologię. Wnioski wyciągane z takich "statystyk" to nie nauka a numerologia. Pod pojęciem statystyka w tym wątku należy rozumieć wyniki otrzymane w wyniku poprawnie zastosowanych metod statystycznych. ZUZY i GUSY nie muszą się ograniczać do małych grup mając dostęp do danych dot. całej populacji.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki