WAŻNE

Paliwo w polskiej gospodarce się skończyło? Na horyzoncie szereg wyzwań

Jacek Misztal2025-11-04 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2025-11-04 06:00

W trakcie Forum Finansów Bankier.pl przedstawiciele polskiego biznesu i finansów zmierzyli się z pytaniem: Co czeka polską gospodarkę w najbliższych dwóch latach i w dłuższej perspektywie? W debacie paneliści zgodnie stwierdzili, że okres łatwego, opartego na taniej pracy wzrostu dobiegł końca. Przyszłość wymaga odważnych inwestycji, stabilności regulacyjnej i, co najważniejsze, zmiany nawyków oszczędnościowych Polaków.

Paliwo w polskiej gospodarce się skończyło? Na horyzoncie szereg wyzwań
Paliwo w polskiej gospodarce się skończyło? Na horyzoncie szereg wyzwań
/ bankier.pl

W obliczu spowolnienia czynników, które przez ponad trzy dekady napędzały spektakularny wzrost polskiej gospodarki – od taniej siły roboczej, przez silny rynek wewnętrzny, po wejście do Unii Europejskiej – kluczowe staje się pytanie o jej przyszłe perspektywy. Choć realny wzrost PKB od 1989 roku był imponujący (wzrost 3,5-krotny realnie i 30-krotny w eksporcie), obecny model rozwojowy wyczerpuje swoje paliwo. Konieczność transformacji i adaptacji do nowych realiów staje się pilniejsza niż kiedykolwiek. O wyzwaniach dla polskiej gospodarki rozmawiali:

  • Tomasz Stadnik, Prezes, TFI PZU;
  • Tomasz Stamirowski, Partner zarządzający, Avallon MBO;
  • Agnieszka Wachnicka, Wiceprezeska, Związek Banków Polskich;
  • Piotr Krzyżewski, Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych, KGHM;
  • Kamil Szymański, Country manager, Trade Republic w Polsce.
Reklama

Moderatorem debaty był prof. Krzysztof Jajuga z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, prezes CFA Society Poland.

Trzy wskazówki zegara i demograficzne wyzwanie dla Polski

Alfred Sauvy, założyciel nowoczesnej szkoły demograficznej, używał bardzo ciekawej metafory o trzech wskazówkach zegarka. Jak przypomniał Tomasz Stadnik z PZU, wskazówka sekundowa to jest polityka, minutowa to gospodarka (cykl koniunkturalny), a godzinowa, której nie widać gołym okiem, to jest demografia, która ma tak naprawdę największy wpływ, ale też najwolniej się przesuwa.

W długim horyzoncie dla polskiej gospodarki, to właśnie demografia jest największym wyzwaniem. I bardzo trudno coś z tym zrobić, odwrócić negatywne trendy. Jeżeli mamy fertility rate (współczynnik dzietności - red.) na poziomie 1, to w ciągu jednego pokolenia populacja zmniejsza sie nam o połowę. W Polsce ten współczynnik to ok. 1,3 - zaznaczył.

"Słoniem w pokoju", czyli jedynym sposobem radzenia sobie z wyzwaniami demograficznymi, jest imigracja i wiadomo, że to jest politycznie temat toksyczny, ale to nas czeka w długim terminie - stwierdził Stadnik.

Z tym, że demografia jest ogromnym wyzwaniem dla polskiej gospodarki, zgodzili się także inni paneliści. Agnieszka Wachnicka ze Związku Banków Polskich stwierdziła wprost: "My już nie jesteśmy młodą gospodarką, my jesteśmy starzejącą się gospodarką. Czyli to, co jeszcze kilka lat temu nas wyróżniało, stosunkowo młoda, tania siła robocza, dziś już nie ma miejsca". Ograniczenia zasobów pracy wymuszają tym samym odejście od dotychczasowego modelu rozwoju, opartego na przewadze kosztowej, na rzecz innowacji i technologii - wskazała.

"Musimy stawiać na innowacyjność i częściowe zastępowanie czynnika ludzkiego nową technologią. I znowu tu jesteśmy jednak daleko, bo jednak we wszystkich rankingach innowacyjności europejskiej wypadamy raczej poniżej przeciętnej. Dużo, dużo pracy więc przed nami - zaznaczyła Wachnicka.

Polska i trzy liczby: 3,5, 14 i 30. To nie są numery w totolotka

Jak odnotował Piotr Krzyżewski z KGHM, Polska gospodarka ma za sobą dobry okres. Wskazał on trzy liczby: 3,5, 14 i 30. 3,5 - od 89 roku do 2025 - to jest realny wzrost PKB, 14 razy nominalnie, 30 razy wzrósł eksport.

I chciałbym, żebyśmy tego nie zapominali w naszych dyskusjach. Przez te 30 parę lat osiągnęliśmy coś, co nikomu prawie na świecie się nie udało, i fakt jest taki, że paliwo w naszej rakiecie się kończy, albo się skończyło. Czy to dobrze, czy to źle? Ja mówię, że może nawet dobrze, bo galaktyka, w której teraz jesteśmy, i świat, którym jesteśmy, jest zupełnie inny. I to, co nas prowadziło przez te wszystkie lata, tego już w Polsce nie ma, te zasoby się wyczerpały - stwierdził Krzyżewski.

Nie pamiętam takiego czasu, gdzie łatwiej mi jest powiedzieć, co będzie za rok, dwa, trzy, niż co będzie za tydzień. A w takim świecie żyjemy, w takim świecie się poruszamy i porusza się poszczególna mała firma, średnia firma, która ma dużo trudniej. Duża firma ma dużo łatwiej, bo ma dużo wiedzy. [...] Z jednej strony mówimy o makro, i jakby rozumiem makroekonomię z punktu widzenia Polski, tylko my tak naprawdę jesteśmy naprawdę małym ziarenkiem. I to trzeba sobie wyobrazić, że te siły odśrodkowe, które są, są inne - mówił wiceprezes KGHM.

Deficyt budżetowy i słaba baza po stronie dochodowej

W ocenie Krzyżewskiego deficyt budżetowy w Polsce nie jest wysoki. Trzeba odnieść to do tego, co się dzieje teraz na świecie, do naszego otoczenia geopolitycznego - stwierdził.

Z kolei Stadnik stwierdził, że "fiskal [sytuacja fiskalna Polski - red.] jest problemem w perspektywie dwóch lat. To jest za krótko. Fiskal jest problemem, jest ogromnym problemem, jednym z głównych problemów naszego miksu polityki gospodarczej. Jest procykliczna polityka fiskalna bez tak naprawdę pewnego rodzaju elastyczności po stronie wydatkowej i słaba baza po stronie dochodowej".

Czy da się coś zrobić z tą elastycznością po stronie wydatkowej? Obawiam się, że nie, bo polityczny cykl będzie dominował. Czy da się zrobić coś po stronie dochodowej? Tak. To będzie podwyżka podatków. Ja stawiam, że będzie ona dotyczyła takiej trochę "świętej krowy", pozwolę sobie powiedzieć, czyli nieruchomości - prognozuje prezes TFI PZU.

Politycy się przyzwyczaili, że kryzys wystarczy zasypać pieniędzmi

W ocenie Tomasza Stamirowskiego z Avallon MBO najbliższe czasy zapowiadają się jako dobry czas dla gospodarki, ale nie dla wszystkich w tych firmach. Ostatnie lata były obciążone czynnikami ryzyka, określonymi jako czarne łabędzie, których nikt nie jest [i nie był - red.] w stanie przewidzieć: covid, inflacja, wojna itd.

Model Europy opartej na długach, do którego Polska też w pewnym sensie dołączyła, jest dużym ryzykiem. Nikt nigdy nie wie, kiedy to wybuchnie. Politycy się trochę przyzwyczaili, że kryzys po prostu wystarczy zasypać pieniędzmi i kryzysu nie ma, a dawniej to było takie czyszczenie rynku, zostawali najlepsi, słabi wypadali. I gdzieś to zostało zgubione - ocenił.

Patrząc na to, co będzie decydowało, kto będzie po stronie zwycięzców, a kto po stronie przegranych, to na pewno to są czasy, gdzie technologii nie można ignorować - podkreślił Stamirowski.

Konsumpcja idzie nam bardzo dobrze, ale jesteśmy praktycznie najmniej oszczędzającym narodem w Europie

Głównym "driverem" naszej gospodarki jest konsumpcja indywidualna. Jednak temat oszczędności z konsumpcją bardzo blisko się łączy, także przez definicję - oszczędności to jest przesunięta w czasie konsumpcja. Zresztą inwestycja później docelowo też - to jest kawałek konsumpcji, którą dzisiaj zamrażamy, odkładamy po to, żebyśmy mogli konsumować w przyszłości. I my w tej konsumpcji jesteśmy wyjątkowo dobrzy. Konsumpcja nam bardzo dobrze idzie - ocenił Kamil Szymański z Trade Republic.

Jak dodał, Polska jako 20. gospodarka świata wyprzedza Japonię, ale ciekawa rzecz z Japonią jest też taka, że Japonia jest jednym z najbardziej oszczędnych narodów na świecie. [...] Bardzo często w opracowaniach odnośnie do Japonii na końcu dowiadujemy się, jednak że następny rok czy następne dwa lata Japonia powinna przejść suchą stopą, bo poziom tych oszczędności indywidualnych w kraju jest tak ogromny, że rząd, nawet jakby musiał, to nawet na zewnątrz nie musi patrzeć, może się wewnątrz finansować.

W Polsce sytuacja jest odwrotna - jesteśmy praktycznie najmniej oszczędzającym narodem w Europie. Tylko Grecy w Unii Europejskiej odkładają miesięcznie mniej pieniędzy od nas. Jeżeli spojrzymy na strukturę tych niewielkich oszczędności na tle innych krajów europejskich, jest tam wyjątkowo mało inwestycji. Jeżeli spojrzymy z kolei w tę niewielką kwotę inwestycji, jest tam wyjątkowo niewielki czynnik inwestycji w akcje. [...] I tak jak myśląc o Japonii, widzimy tę sytuację, w której cokolwiek by się w tej gospodarce nie działo, tam jest ta poduszka finansowa - wskazał Szymański.

Nadpłynność sektora bankowego i biurokratyczne tryby Brukseli

Prezes Wachnicka dodała, że przy 300 miliardach złotych nadpłynności w sektorze bankowym trudno, żeby banki  jakoś szczególnie chciały walczyć o depozyty, ale jest to też jest kwestia braku popytu na kredyt i pewnej historycznej niechęci przedsiębiorstw, głównie MŚP, do lewarowania. To nie jest dzisiejsze zjawisko, które mamy na przestrzeni ostatniego roku, dwóch, tylko jak badamy tę kwestię na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, jak się przedsiębiorcy finansują, to głównie kapitałem własnym, a po kredyt sięgają znacznie, znacznie rzadziej.

Piotr Krzyżewski, dodał, że jeśli dotychczas alokacja kapitału była determinowana efektywnością ekonomiczną, to teraz pojawiają się nowe czynniki determinujące. To może być szansa dla Polski.

W ocenie Szymańskiego dużym zagrożeniem w najbliższym czasie jest legislacja. "Wierzę, że jako naród mamy zdolność do wykorzystywania szans i wierzę, że na turbulentnym miejscu jesteśmy w stanie to wykorzystać. […] Nie dajmy się zmielić trybom biurokratycznym Brukseli, powinniśmy być bardziej zwinni i uciekajmy w tą zwinność, po prostu, żebyśmy nie ugrzęźli - powiedział.

Bankier.pl
Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Polak wśród sukcesorów Credo Ventures. Maciej Gnutek będzie współzarządzał funduszem, który miał nosa do ElevenLabs
Jacek Misztal
Jacek Misztal
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom, absolwent ekonomii oraz przedsiębiorczości i finansów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Wśród zainteresowań można wymienić geopolitykę, rynki finansowe oraz kino. Telefon: 502 924 237

Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (13)

dodaj komentarz
dasbot
Fajnych ekspertów macie, ale ja podam inną liczbę. 24. Nie ma danych dla roku 1989, są dla 1995. Wartość kredytów dla sektora prywatnego w 1995 wynosiła 50 mld PLN. W 2025 wynosi już 1,2 bln PLN, czyli 24x więcej. Na co poszły te kredyty? Na 3,5x wzrost realnego PKB mówicie. Ok. W lwiej części na konsumpcję i na nieruchomości, etc.Fajnych ekspertów macie, ale ja podam inną liczbę. 24. Nie ma danych dla roku 1989, są dla 1995. Wartość kredytów dla sektora prywatnego w 1995 wynosiła 50 mld PLN. W 2025 wynosi już 1,2 bln PLN, czyli 24x więcej. Na co poszły te kredyty? Na 3,5x wzrost realnego PKB mówicie. Ok. W lwiej części na konsumpcję i na nieruchomości, etc. A ile w produktywny majątek, który generowałby przepływy pieniężne w przyszłości? Jesteśmy w strukturalnej czarnej d, bo nie mamy przemysłu, trwałych przewag konkurencyjnych z powodu właściwego systemu edukacji, który promowałby i wspierał nauki STEM i komercalizację myśli techniczej i jej sprawną implementację w rodzimym przemyśle, produkującym głównie na polskich komponentach. To ma konsekwencje geostrategiczne. Jakie? Temat na długą debatę. Druga liczba, już cytowana, czyli 30. Niech szanowni eksperci sprawdzą, jaka część esportu to reeksport, czyli wywóz z Polski towarów, które najpierw wjechały do nas jako materiały, czy podzespoły, a wyjechały jako część wyrobów gotowych. Liczba faktycznego eksportu sensu stricto polskiego będzie spokojnie jednocyfrowa, a jak jeszcze uwzględnimy, że 1/3 z tego jedzie do Niemiec, które aktualnie leżą gospodarczo, to naprawdę żadna technologia i czary mary nie pomogą nam w najbliższych latach. Demografia fatalna i nie ma nadziei na poprawę. Ergo, bańka na rynku nieruchomości musi pęknąć, tylko czy oligarchia bankowa da się przystrzyc? Przecież po M2M zawalą się wyceny napięte jak plandeka na Jelczu! Jakie larum się podniesie........no chyba, że naprawdę chcemy mieć jaja i banksterkę porządnie przystrzyc. Byłoby wolniej, ale może w końcu jakościowo mądrzej. Naprawdę nie chcę być malkontentem, ale dopiero teraz wyjdą strategiczne błędy, jakie popełniliśmy przez ostatnie 30 lat. A raczej jakie fundamenty "wylała" nam żydokomuna, która przy różnych stołach i układach towarzyskich dokonała takiego, a nie innego rozdania kart...........Clown world.
dasbot
Dla precyzji, kredyty dla sektora prywatnego wzrosły 24x nominalnie, ale 7x realnie. To i tak 2x więcej niż realny PKB, czyli lewar rósł szybciej niż nasze "bogactwo". Brzmi znajomo?. Drugi problem, a w zasadzie zasadniczy to konsumpcja prywatna, która ma 60% udział w tzw. PKB, która jest mocno lewarowana (udział kredytów Dla precyzji, kredyty dla sektora prywatnego wzrosły 24x nominalnie, ale 7x realnie. To i tak 2x więcej niż realny PKB, czyli lewar rósł szybciej niż nasze "bogactwo". Brzmi znajomo?. Drugi problem, a w zasadzie zasadniczy to konsumpcja prywatna, która ma 60% udział w tzw. PKB, która jest mocno lewarowana (udział kredytów gospodarstw domowych w PKB). Było 2% PKB, a znaleźliśmy się na pułapie 50% PKB, czyli 25x więcej. I to jest znak czasów. Zastaw się, a postaw się, jakby świata nie było. Sukces mamy więc na papierze tylko i w jakichś propagandowych rankingach. Przeciętny Joe jest niewiele bogatszy niż był kiedyś (per saldo po odcięciu lewara), ale na pewno bardziej sfrustrowany i z innym kolorem włosów, bo nawet jak coś ma to myśli 24/7 jak to wszystko utrzymać...........Clown world.
dasbot
Nie puścili mi, nie wiem dlaczego. Chciałem tylko dla precyzji dodać, że 24x wzrost kredytów dla sektora prywatnego jest nominalny. Realnie to "tylko" 7x, ale i tak 2x więcej niż wzrost realnego tzw. PKB. Problem zasadniczy jest jednak inny. Otóż konsumpcja prywatna to 60% naszego PKB. Udział kredytów w konsumpcji gospodarstw Nie puścili mi, nie wiem dlaczego. Chciałem tylko dla precyzji dodać, że 24x wzrost kredytów dla sektora prywatnego jest nominalny. Realnie to "tylko" 7x, ale i tak 2x więcej niż wzrost realnego tzw. PKB. Problem zasadniczy jest jednak inny. Otóż konsumpcja prywatna to 60% naszego PKB. Udział kredytów w konsumpcji gospodarstw domowych wzrósł przez 30 lat z 2% PKB to 50% PKB, a więc 25x. Przeciętny Joe może i ma więcej, ale jak "odetnie" lewar to ile mu zostanie? Zastaw się, a postaw się, jakby świata nie było. Hasło przewodnie polskiej transformacji. Dlatego tak wielu kombinuje 24/7, zmienia kolor włosów albo je gubi, żeby utrzymać to co ma. To jest obiektywna, faktyczna miara naszego "cudu" gospodarczego. Montownia i centrum logistyczne Eurabii rule!............Clown world.
itso_egg
inwestycje zagraniczne to jest dobrze powiedział sobie profesor to już chłop ze wsi bardziej ogarnia ekonomię
itso_egg
przedstawiciele molochów które każdy z nich sam sobie rzepkę każdy z tych molochów żeby przetrwać potrzebuje wchłaniać surowce zasoby i energie życiowa a co w zamian w zamian to dla akcjonariuszy dla społeczeństwa koszty

system finansowy giełdowy bankowy to wirtualny świat który skuteczne odrywa realnej fatalnej sytuacji
przedstawiciele molochów które każdy z nich sam sobie rzepkę każdy z tych molochów żeby przetrwać potrzebuje wchłaniać surowce zasoby i energie życiowa a co w zamian w zamian to dla akcjonariuszy dla społeczeństwa koszty

system finansowy giełdowy bankowy to wirtualny świat który skuteczne odrywa realnej fatalnej sytuacji wiec tu nie ma co prorokować i dopatrywać się kryzysu jak się w nim aktualnie dryfuje

poruszenie tematu demografi porównywanie do innych krajów to jak skrobanie po powierzchni charakterystyczne gadanie sloganami małe IQ tu nie ma kogo słuchać bo bredzą
bt5
Jak mozna pisac ze mamy wielkie osiagniecia 30 lecia skoro w 1989 eksportowalismy do Chin auta, czy czolgi na caly swiat a dzis to importujemy. Deficyt budzetowy jest juz w Polsce strukturalny i powstał w wyniku 30 lecia prywatyzacji zysków i jednoczesnego pompowania wydatków na usługi publiczne do poziomów zachodnich . Widze w moim Jak mozna pisac ze mamy wielkie osiagniecia 30 lecia skoro w 1989 eksportowalismy do Chin auta, czy czolgi na caly swiat a dzis to importujemy. Deficyt budzetowy jest juz w Polsce strukturalny i powstał w wyniku 30 lecia prywatyzacji zysków i jednoczesnego pompowania wydatków na usługi publiczne do poziomów zachodnich . Widze w moim miescie uniwerek to 5x obszar z PRL, a szpitale wiekszev2-3 x . Tylko zaklady przemyslowe gdzies wyparowały i na ich miejscu sa galerie i pasaże. 2-3 lata i wchodzimy na 400 mld deficytu i krach gospodarczy gwarantowany.
itso_egg
to są ludzie głodni sukcesu na tyle głodni ze porażkę obrócą w sukces
yaro800
"deficyt budżetowy w Polsce nie jest wysoki. Trzeba odnieść to do tego, co się dzieje teraz na świecie, do naszego otoczenia geopolitycznego" - no właśnie, to dlaczego nie odnoszą? Prezydent, który będzie wszystko wetował jak leci, a z drugej strony społeczeństwo, które nie jest gotowe na kolejne wyrzeczenia i wyższe podatki."deficyt budżetowy w Polsce nie jest wysoki. Trzeba odnieść to do tego, co się dzieje teraz na świecie, do naszego otoczenia geopolitycznego" - no właśnie, to dlaczego nie odnoszą? Prezydent, który będzie wszystko wetował jak leci, a z drugej strony społeczeństwo, które nie jest gotowe na kolejne wyrzeczenia i wyższe podatki. To nie jest otoczenie geopolityczne?
goscgumka
„Stabilność regulacyjna”?
Jedyne co jest stabilne w generalnej guberni to wzrost obciążeń i wprowadzanie nowych, wbrew wyborczym zapowiedziom. Tak robił PiS. To samo robią POKOmony.
samsza
Pieniążki idą na ratowanie klimatu, a nie na dzieci, ok.

Powiązane: Forum Finansów Bankier.pl

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki