Po mocnych trzech dniach wzrostu z zeszłego tygodnia, po-weekendowe notowania w Japonii, choć nie były specjalnie zaskakujące, nieco zawiodły. Strona popytowa nie zdołała „pójść za ciosem" i z miejsca przełamać silnego poziomu oporu składającego się ze szczytu z końca sierpnia leżącego na wysokości 19200 punktów i zbieżnej z nim 200-okresowej średniej kroczącej. Nikkei 225 stracił ponad 200 punktów, jednak wciąż utrzymuje się w okolicy półtoramiesięcznego maksimum. MACD nadal wskazuje na wzrosty. Niewykluczone, że czekać nas teraz będzie krótka konsolidacja. W środę pojawią się dane o sprzedaży detalicznej Japonii, a cały rynek czeka przede wszystkim na posiedzenie Banku Japonii, które odbyć się ma w najbliższy piątek. W kraju kwitnącej wiśni wzrasta presja na rozszerzenie programu QE, co miałoby dodać energii japońskiej gospodarce i co może zdecydowanie rozpędzić stronę popytową. Wówczas osiągalne stanie się dotarcie nawet w rejon wieloletnich maksimów, czyli do 21 tysięcy pkt.
Maciej Panek
Analityk Rynków Finansowych


























































