Prezydent USA Donald Trump spotkał się w poniedziałek w Białym Domu z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem. Głównym tematem rozmów była kwestia wojny na Ukrainie. Miało też miejsce pewne ciekawe wydarzenie: prezydent Francji wszedł Trumpowi w słowo, by wyjaśnić, o co chodzi ze środkami przeznaczonymi przez Europę na wojnę w Ukrainie.


Prezydent USA oświadczył, że może zakończyć wojnę na Ukrainie „w ciągu najbliższych tygodni”.
Na pytanie, czy Ukraina powinna oddać część swojego terytorium Rosji w ramach porozumienia pokojowego, Trump odpowiedział: "zobaczymy". Stwierdził też, nie widzi problemu w wysłaniu europejskich wojsk na Ukrainę.
Według Macrona kraje europejskie są do tego gotowe. Francuski prezydent, który w przeszłości jako pierwszy wyszedł z tą propozycją, zastrzegł, że europejscy żołnierze stanowiliby jedynie gwarancję zawieszenia broni, ale nie byliby rozmieszczeni na linii frontu.
W ocenie Trumpa przywódca Rosji Władimir Putin zaakceptowałby europejskie wojska na Ukrainie w ramach ewentualnego porozumienia kończącego wojnę.
Amerykański prezydent powiedział, że uda się do Moskwy „w swoim czasie”, choć jak zauważył, data 9 maja, czyli rosyjski Dzień Zwycięstwa, może być zbyt wczesnym terminem. Stany Zjednoczone pracują nad rozwojem współpracy gospodarczej z Moskwą – zaznaczył.
Macron zaskoczył Trumpa
Podczas spotkania z dziennikarzami Donald Trump powiedział, że "Europa pożycza pieniądze Ukrainie. Oni teraz odzyskują swoje pieniądze" - dodał, jednak Macron mu przerwał i zaczął wyjaśniać, jak to naprawdę wygląda, co zaskoczyło prezydenta USA i od razu obiegło media społecznościowe.
Macron poinformował, że przedmiotem rozmów w sprawie pokoju na Ukrainie mają być m.in. zamrożone na Zachodzie rosyjskie aktywa.
Donald Trump poprawiony w Gabinecie Owalnym przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Prezydent Francji nie pozwolił przywódcy USA, podawać nieprawdziwych informacji w sprawie pomocy Ukrainie. Trump chciał wskazać, że Europa odzyska przekazane Ukrainie pieniądze. pic.twitter.com/euz7CD7JoK
— Paweł Żuchowski (@p_zuchowski) February 25, 2025
Prezydent Francji jest pierwszym europejskim przywódcą, który złożył oficjalną wizytę w Białym Domu, odkąd Trump rozpoczął drugą kadencję. Wcześniej obaj politycy wzięli udział w telekonferencji przywódców państw G7 z okazji trzeciej rocznicy rosyjskiej agresji na pełną skalę na Ukrainę.
Media zwróciły uwagę, że Trump usadził Macrona został posadzony w rogu biurka, podczas gdy prezydent USA siedział rozparty pośrodku. Wyglądało to dość kuriozalnie i natychmiast wzbudziło kontrowersje jako potencjalna próba upokorzenia francuskiego prezydenta.
Trump humiliates Macron: Donald Trump did not greet French president outside the White House as is traditional, then makes him squeeze onto side of his Oval Office desk whilst he sits comfortably in the middle .. pic.twitter.com/fxOmsq9haR
— Martha (@MGonigle) February 24, 2025
Macron w Fox News: w nadchodzących tygodniach może dojść do porozumienia między Ukrainą a Rosją
Przebywający w USA prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział w poniedziałek w wywiadzie dla Fox News, że w nadchodzących tygodniach może dojść do porozumienia w sprawie zawieszenia broni między Ukrainą a Rosją.
"Najpierw potrzebujemy rozejmu. Myślę, że można go zawrzeć w nadchodzących tygodniach - oświadczył - Plan powinien wyglądać następująco: negocjacje między Stanami Zjednoczonymi a Rosją oraz między Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą”.
"Jeśli nie zostanie to uszanowane, będzie to najlepszy dowód, iż Rosja nie traktuje tego poważnie" – dodał.
W wywiadzie dla Fox News po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Białym Domu, Macron powiedział, że rozmawiał z europejskimi liderami i wielu z nich jest gotowych udzielić Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa.
Wezwał również Stany Zjednoczone do okazania solidarności z Europejczykami, jeśli walki na Ukrainie się zakończą. Dodał, że rozmawiał z 30 sojusznikami, a wielu z nich, jak stwierdził, było otwartych na porozumienie.
"Gdybyśmy zostali zaatakowani, wyobraźmy sobie na sekundę, że Rosja mogłaby złamać ten traktat. Co się stanie? Potrzebujemy tego przesłania solidarności ze Stanów Zjednoczonych" – podkreślił francuski prezydent.
Zdaniem Macrona Stany Zjednoczone nie mogą prowadzić wojny handlowej z Chinami i Europą jednocześnie. "Nie można prowadzić wojny handlowej z Chinami i Europą w tym samym czasie. Mam nadzieję, że go przekonałem" – powiedział Macron w odniesieniu do zapowiedzi Trumpa o nałożeniu ceł na import z Chin i UE.
Wcześniej w poniedziałek Macron spotkał się z Trumpem w Białym Domu. Po spotkaniu powiedział, że kilka krajów europejskich i spoza Europy jest gotowych wysłać siły pokojowe na Ukrainę w przypadku osiągnięcia porozumienia między Kijowem a Moskwą.
Według francuskiego prezydenta, "Europa jest świadoma, że musi robić więcej" w sprawie swojego bezpieczeństwa. Jego zdaniem amerykańsko-ukraińska umowa w kwestii minerałów, której podpisania domaga się Waszyngton, zapewni solidną gwarancję bezpieczeństwa Kijowowi.
"Le Soir": Macron i Trump odegrali spektakl o fałszywej przyjaźni
Prezydenci USA i Francji, Donald Trump i Emmanuel Macron, odegrali w Waszyngtonie spektakl o fałszywej przyjaźni; nie zabrakło szerokich uśmiechów i poklepywania się po plecach, ale francuskie starania dyplomatyczne wydają się być śmieszne w porównaniu z walcem amerykańskiej administracji - ocenił belgijski dziennik "Le Soir".
Nowojorski korespondent gazety Maurin Picard napisał, że Macron "przycupnął u wezgłowia Trumpa" w Białym Domu, próbując zapobiec pogłębianiu się stosunków amerykańsko-rosyjskich i zasypać coraz większą przepaść w relacjach euroatlantyckich. Jak jednak ocenił belgijski dziennikarz, francuskie zabiegi wydają się śmieszne w porównaniu z "dyplomatycznym walcem administracji Trumpa".
W artykule przypomniano, że wizytę Macrona poprzedziło spotkanie Trumpa z prezydentem Andrzejem Dudą, zaś w czwartek do Waszyngtonu udaje się premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. "Le Soir" zauważył jednak, że Macron postanowił grać inną kartą niż Duda, który schlebiał wielkości USA i podkreślał potrzebę wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej na wschodniej flance NATO. Macron odwołał do "geostrategicznej racjonalności" Stanów Zjednoczonych, próbując przekonać Trumpa, że odwrócenie się od Ukrainy i pójście na rękę Rosji, która zapewne nie uszanuje zawieszenia broni, może położyć się cieniem na reputacji USA w kontekście relacji z Chinami czy Iranem.
"Ten apel miał niewielkie szanse powodzenia, ponieważ Donald Trump nie dba o opinię europejskich przywódców, których słabością militarną gardzi tak samo, jak Władimir Putin" - uważa korespondent "Le Soir".
Dziennikarz przypomniał, że większość rozmówców Trumpa nauczyła się już, że oczekuje on "szacunku, pochlebstw i ukłonów, niczym stary monarcha", a każda publiczna krytyka wywołuje u niego nerwową reakcję, o czym mógł się ostatnio przekonać prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, którego Trump nazwał "dyktatorem" i obwinił o wybuch wojny z Rosją. Dlatego zarówno Duda, jak i Macron, a później Starmer muszą - w ocenie belgijskiego dziennika - nauczyć się łączenia sztuki wytrwałości ze służalczością.
Według gazety podczas briefingu prasowego Macron i Trump odegrali spektakl o fałszywej przyjaźni z szerokimi uśmiechami i poklepywaniem się po plecach, ale to prezydent USA zmonopolizował wystąpienie, zapowiadając swoje "wielkie dzieło", czyli "bardzo bliskie" porozumienie z Rosją. Macron, co prawda, nalegał na gwarancje bezpieczeństwa dla Kijowa i wysłanie europejskich wojsk do Ukrainy, ale pozostawił prowadzenie show Trumpowi.
"Le Soir" zauważył też, że podczas gdy Macron rozmawiał z Trumpem, 360 km dalej na północ, w Turtle Bay, siedzibie ONZ na Manhattanie, Stany Zjednoczone głosowały przeciwko rezolucji potępiającej rosyjską agresję i wzywającej do zwrotu terytoriów okupowanych przez Rosję. Waszyngton dołączył w ten sposób m.in. do Rosji, Białorusi i Korei Północnej.
Delegacja USA zaproponowała konkurencyjną rezolucję, w której zaapelowano do obu stron o zakończenie wojny, bez wspominania o rosyjskiej agresji i odmówiła poparcia poprawek zaproponowanych m.in. przez Francję, wzywających do zagwarantowania integralności terytorialnej Ukrainy. Następnie Amerykanie wstrzymali się od głosowania nad własną rezolucją - przypomniał belgijski dziennik.
Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana
zm/

























































