Obama wygrał z McCainem, bo zapowiedział ogromne zmiany, czyli to, czego w obecnych bardzo trudnych czasach, po ośmiu latach rządów ekipy George W. Busha, Amerykanie potrzebują jak nigdy dotąd.
Opłakany stan
Na pozytywny impuls zza oceanu oczekuje reszta świata, bo bez niego o wyraźniejszej poprawie sytuacji, choćby w regionie Europy czy Azji, jak na razie nie ma mowy. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że 47-letniemu, 44. prezydentowi Stanów Zjednoczonych będzie niezwykle trudno sprostać pokładanym w nim oczekiwaniom, przede wszystkim dlatego, że amerykańska gospodarka znajduje się obecnie w opłakanym stanie.
Kiepskie dane
W III kwartale br. PKB Stanów Zjednoczonych spadł w ujęciu rocznym o 0,3 proc., a według najnowszej ankiety agencji informacyjnej Bloomberg w kolejnych okresach będzie jeszcze gorzej. 59 ekonomistów przebadanych pomiędzy 3 – 11 listopada, spodziewa się, że w IV kwartale br. gospodarka USA skurczy się r./r. o 3 proc., a w I kwartale 2009 r. o kolejne 1,5 proc. Jeżeli prognozy te by się potwierdziły, oznaczałoby to, że zapaść w ekonomii Stanów Zjednoczonych byłaby najdłuższa od ponad 30 lat. Fatalne są także projekcje dotyczące stopy bezrobocia, która to i tak już w październiku br. sięgnęła 6,5 proc., czyli najwyższego poziomu od 1994 r.
Trudne zadanie
Zdaniem ankietowanych ekonomistów na koniec I kwartału dotrze ona do 7,7 proc. i będzie najwyższa od 1992 r. I tak naprawdę nie ma co ukrywać, że to właśnie rynek pracy będzie polem, na którym Barack Obama będzie najbardziej rozliczany przez społeczeństwo ze swoich przedwyborczych obietnic, tym bardziej, że sam podczas kampanii przy okazji prezentacji swojego programu gospodarczego, użył następującego stwierdzenia: „To plan, który zaczyna się od słowa, które teraz jest na ustach wszystkich, a mianowicie: praca”.
Przejść do historii
Warto jednak pamiętać o tym, że zarówno in plus, jak in minus dla nowego prezydenta (do 20 stycznia 2009 r., do czasu inauguracji, jeszcze elekta) działa to, że w tych niekonwencjonalnych czasach będzie się on mógł uciec do równie niekonwencjonalnych rozwiązań. Tyle tylko, że te ostatnie mogą mu przynieść, albo wiekopomną chwałę i stałe miejsce na kartach historii, albo powszechną dezaprobatę, która w skrajnym przypadku może doprowadzić nawet do przedterminowego końca jego kadencji.
Marek Nienałtowski
Autor jest głównym analitykiem rynków finansowych GoldenEgg


























































