REKLAMA
TYLKO U NAS

Ekspert: Amerykańscy konserwatyści żywią wyraźną i trwałą sympatię do Polski

2025-12-31 07:07
publikacja
2025-12-31 07:07

Amerykańscy konserwatyści żywią „bardzo wyraźną i trwałą” sympatię do Polski – powiedział PAP Wilson Beaver z think tanku Heritage Foundation. Choć wielu komentatorów uznało, że nowa strategia bezpieczeństwa USA oznacza „opuszczenie” Europy, ekspert ocenił to jako „przesadną reakcję”.

Ekspert: Amerykańscy konserwatyści żywią wyraźną i trwałą sympatię do Polski
Ekspert: Amerykańscy konserwatyści żywią wyraźną i trwałą sympatię do Polski
fot. Pedro Nunes / /  Reuters / Forum

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA została opublikowana przez Biały Dom w grudniu br. W myśl przedstawionej w niej wizji polityki zagranicznej autorstwa amerykańskich konserwatystów Ameryka nie chce być liderem i policjantem świata wedle zasad stworzonych przez nią samą po II wojnie światowej, wówczas „jednobiegunowym świecie”. USA ma dziś dbać przede wszystkim o własne interesy i pilnować swoich granic w świecie, który stał się „wielobiegunowy”.

Najważniejszym zagrożeniem dla USA stają się Chiny, choć, jak podkreśla się w dokumencie „Europa pozostaje strategicznie i kulturowo ważna dla Stanów Zjednoczonych”. Ameryka – jak zapowiada strategia – będzie „potrzebować silnej Europy”, która pomoże skutecznie konkurować i będzie współpracować z USA, „aby nie dopuścić, by jakikolwiek przeciwnik zdominował Europę”. Jednak Stary Kontynent powinien według przygotowanej przez administrację prezydenta Trumpa strategii „stanąć na własnych nogach” i wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo i odstraszanie Rosji.

Wielu europejskich komentatorów uznało, że Biały Dom zapowiedział w ten sposób „opuszczenie” Europy.

Wilson Beaver, ekspert ds. obronności w konserwatywnym think tanku Heritage Foundation w Waszyngtonie, ocenił w rozmowie z PAP, że to „przesadna reakcja” Europy na zapowiedź przeznaczenia większych środków na siłę wojskową na Indo-Pacyfiku i „przegrupowanie wojsk”. A dzieje się to według niego w sytuacji, kiedy „Chiny stanowią największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych”.

Beaver przypomniał, że jeszcze w szczytowym okresie zimnej wojny chińskie zasoby nie przekroczyły nigdy 20 proc. zasobów USA, podczas gdy obecnie ich gospodarka stanowi 67 proc. gospodarki amerykańskiej, a chińska marynarka wojenna „jest teraz większa od amerykańskiej”.

– Na Pacyfiku stoimy więc przed bardzo realnym wyzwaniem, jednak amerykańscy konserwatyści chcą pozostać w NATO, chcą nadal przyczyniać się do zbiorowej obrony Europy i na taki zamiar wyraźnie wskazuje ta strategia – podkreślił Beaver i dodał, że „sytuacja strategiczna” w Europie jest o wiele lepsza niż w Azji. Z tego powodu Ameryka może poświęcić więcej uwagi zagrożeniom na Indo-Pacyfiku, udzielając równocześnie „strategicznego wsparcia” Europie w odstraszaniu Rosji.

W opinii rozmówcy PAP liczba wojsk amerykańskich w Europie rzeczywiście się zmniejszy, ale „nadal będą istnieć”, np. główne centra logistyczne, takie jak Ramstein w Niemczech, a Europa może liczyć na „określone” amerykańskie siły lądowe i odstraszanie nuklearne w ramach NATO.

– Nawet jeśli liczba wojsk amerykańskich w Europie spadnie, te, które tam pozostaną, mogą przenieść się na wschód, bliżej linii frontu. Istnieje nawet możliwość stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce – ocenił Beaver.

Na pytanie, dlaczego więc Amerykanie zdecydowali w październiku br. ograniczyć swoją obecność wojskową w Rumunii, ekspert odparł, że według jego „osobistej interpretacji” wynika to z faktu, że „konwencjonalne zagrożenie dla Rumunii jest bardzo niewielkie”. Jego zdaniem „większość wojsk amerykańskich w Europie powinna działać w obronie trzech państw bałtyckich i Polski, gdzie zagrożenie ze strony Rosji jest największe”.

Jak podkreślił Beaver, amerykańscy konserwatyści żywią „bardzo wyraźną i trwałą” sympatię do Polski. O Polsce w Waszyngtonie mówi się według niego „w pozytywnym świetle”, ponieważ Stany Zjednoczone dostrzegają, że Warszawa „wzięła odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo” i wydaje na obronę 4,7 proc. PKB, mocno inwestując w żołnierzy i sprzęt.

Odnosząc się do jednego z priorytetów polityki bezpieczeństwa USA w relacji z Europą dotyczącego „budowy zdrowych narodów Europy Środkowej, Wschodniej i Południowej”, Beaver podkreślił, że Biały Dom postrzega Polskę jako jeden z europejskich krajów, z którym można „ściśle i regularnie współpracować z korzyścią dla USA”.

– Myślę, że większa rola Polski w przywództwie NATO byłaby w USA bardzo mile widziana – ocenił Beaver i dodał, że Amerykanie będą się angażować zarówno we współpracę z Europą za pośrednictwem instytucji, jak i na zasadzie bilateralnej, „zwłaszcza z krajami takimi jak Polska”.

Na uwagę, że sojusznicy USA ze wschodniej flanki NATO z niepokojem obserwują rozmowy pokojowe prowadzone z Ukrainą i Rosją przez Biały Dom, bo obawiają się, że to kolejna próba „resetu” z Moskwą i zgoda na strategię Putina „wyparcia USA z Europy”, Beaver odpowiedział, że aby prowadzić skuteczną politykę zagraniczną, potrzebna jest „twarda siła”. Jego zdaniem to „realistyczne” podejście i nie wystarczy „agresywna retoryka” i „potępianie” Rosji. Przypomniał także zasadę stosowaną w polityce zagranicznej przez prezydenta Theodore’a Roosevelta, aby negocjować pokojowo, ale być przygotowanym na użycie siły (ang. Speak softly and carry a big stick).

– Myślę, że tak jak administracja Joe Bidena, niektórzy politycy zachodnioeuropejscy lubią wypowiadać się na wysokim „C”, ale nie idą za tym żadne czyny, a ich sposób uprawiania polityki zagranicznej nie jest wciąż poparty twardą siłą niezbędną do odstraszania Rosji – podkreślił ekspert i przypomniał, że w strategii bezpieczeństwa jest mowa o „odbudowie Ukrainy, aby umożliwić jej przetrwanie jako samodzielnego państwa”.

W opinii Beavera jedynym sposobem na pokój i „strategiczną równowagę z Rosją”, która pozostanie „największym zagrożeniem dla Europy Wschodniej”, jest stworzenie „wystarczającego konwencjonalnego odstraszania”, aby przekonać Moskwę, że nie dałaby rady wygrać wojny o kraje bałtyckie czy Polskę.

Jak podkreślił, także obecnie istnieje „ryzyko bezpośredniego konfliktu Rosji z Zachodem”, stąd starania USA o zakończenie wojny na Ukrainie, aby w ten sposób „zapobiec niezamierzonej eskalacji lub ekspansji wojny”.

– To podstawowy warunek strategicznej stabilności w Europie. Myślę, że w interesie wszystkich leży znalezienie sposobu na współżycie z Rosją, ale musi to oznaczać wystarczającą europejską i amerykańską siłę wojskową, aby odstraszyć ewentualną rosyjską agresję, niezależnie od tego, kto będzie rządził w Moskwie – powiedział Beaver.

Zapytany o prognozy na nowy rok, ekspert przyznał, że jeśli rozmowy pokojowe zakończą się fiaskiem, może nastąpić „nasilenie rosyjskich ataków hybrydowych” w Europie, za które, jak do tej pory, Kreml nie poniósł „żadnych poważnych konsekwencji”. Aby je powstrzymać, Europa musi według Beavera uświadomić Rosji, że drogo za nie zapłaci.

Anna Gwozdowska (PAP)

ag/ bst/ mhr/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Relacje Polska-USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki