Premier Izraela Benjamin Netanjahu we wtorek zaczął zeznawać po raz pierwszy w procesie, w którym jest oskarżony o korupcję, nadużycie władzy i narażenie interesów państwa. Polityk, który zeznawał w charakterze świadka, przekonywał, że jest niewinny.


"Czekałem osiem lat na tę chwilę, by (móc) wreszcie powiedzieć prawdę" - zaczął zeznania Netanjahu. Agencja Reutera podkreśla, że salę sądu w Tel Awiwie, w której odbywa się rozprawa, szczelnie wypełniła publiczność, a szef rządu sprawiał wrażenie rozluźnionego.
Netanjahu określił oskarżenia pod swoim adresem mianem "oceanu absurdów" i zapewnił, że utnie spekulacje i rozwieje wszelkie wątpliwości. W swoich zeznaniach mówił dużo o życiu osobistym, pozwalał sobie na żarty, a także złośliwości, m.in. pod adresem mediów.
Podstawą zarzutów są kontrakty na łączną kwotę blisko 2 mld euro, które rząd Izraela zawarł na zakup od Niemiec okrętów podwodnych i korwet w poprzedniej kadencji Netanjahu jako premiera (2009-16).
W opublikowanym pod koniec czerwca raporcie niezależna komisja śledcza stwierdziła, że Netanjahu wykorzystał swój urząd, by doprowadzić do zakupu okrętów od firmy ThyssenKrupp bez odpowiednich procedur. Zdaniem komisji premier podejmował "znaczące dla bezpieczeństwa" decyzje w nieuporządkowany sposób, z pominięciem urzędników własnego gabinetu i planów wojskowych. "Zachowanie Netanjahu (...) zagroziło bezpieczeństwu narodowemu i naraziło stosunki międzynarodowe i interesy gospodarcze Izraela" - zaznaczono w raporcie.
Inne zarzuty dotyczą przyznania firmie telekomunikacyjnej Bezeq korzyści regulacyjnych o wartości około 0,5 mld dolarów w zamian za pozytywne relacje na temat siebie i swojej żony Sary w serwisie informacyjnym kontrolowanym przez byłego prezesa firmy, Szaula Elowicza.
Małżeństwo miało też bezprawnie otrzymać około 210 tys. dolarów w prezencie od Arnona Milchana, hollywoodzkiego producenta i obywatela Izraela, oraz australijskiego miliardera Jamesa Packera. Netanjahu miał pomagać pierwszemu z nich w interesach. Ani Packerowi, ani Milchanowi nie postawiono zarzutów.
Premier Izraela miał też negocjować umowę z Arnonem Mozesem, właścicielem izraelskiej gazety "Jedijot Ahronot", w celu uzyskania lepszych relacji w zamian za ustawodawstwo, które niekorzystnie wpłynie na rozwój konkurencyjnej gazety.
Szef izraelskiego rządu odrzuca wszystkie oskarżenia, twierdząc, że stał się ofiarą "polowania na czarownice". Netanjahu jest pierwszym w historii urzędującym premierem Izraela, któremu postawiono zarzuty kryminalne.(PAP)
piu/ akl/
arch.
























































