REKLAMA
Inwestycje bez granic

Napad na pociąg w Bezdanach

2007-01-25 14:17
publikacja
2007-01-25 14:17
Marszałek i czterech przyszłych premierów Polski - tak wyglądał trzon grupy, która dokonała w XX wieku najgłośniejszego na polskich ziemiach napadu rabunkowego. Ale zacznijmy od początku...

PPS po 1905 roku, wraz z jej paramilitarną przybudówką – Organizacją Bojową PPS, była bliska śmierci klinicznej. Brak oparcia w zastraszonym społeczeństwie, rewizje, aresztowania, wyroki katorgi; ludzie mniej wytrwali zaczęli się wycofywać z PPS-u, przeczuwając bliski koniec organizacji dodatkowo otoczonej niewidzialną siecią agentury carskiej Ochrany. W Cytadeli Warszawskiej katowano na śmierć kolejnych konspiratorów. Brakowało pieniędzy na działalność konspiracyjną, druk materiałów agitacyjnych, utrzymanie organizacji, wsparcie więźniów i ich rodzin. Jedynym sposobem zdobycia pieniędzy były napady na rosyjskie urzędy i przedsiębiorstwa. Jedną z takich akcji przeprowadził pod Rejowcem Tomasz Arciszewski. Łupem zamachowców padły 3634 ruble. W napadzie na pocztę przy ul. Wspólnej w Warszawie zdobyto 6427 rubli. Podobne akcje przeprowadzono między innymi; w Łodzi, Wisznicy, Łowiczu, w Nałęczowie...

Gdy organizacja zaczęła konać Piłsudski stwierdził, że warto zakończyć jej działalność mocnym akcentem, aby stworzyć wrażenie, że nie kończy ona działalności z powodu wyczerpania i braku sił, lecz przerywa ją celowo, by podjąć walkę w bardziej sprzyjających okolicznościach. Piłsudski wybrał Litwę, bo znał doskonale tamte tereny. W okolicach Wilna najłatwiej było też ukryć większą liczbę ludzi bez wzbudzania podejrzeń. Tamtejsza policja miała słabe doświadczenie w ściganiu konspiratorów. Piłsudski wtajemniczył w plan Aleksandra Prystora, doświadczonego konspiratora i późniejszego premiera RP. Żeby zdobyć pieniądze na główną operację, postanowiono dokonać kilku mniejszych napadów rabunkowych. Dwa z nich przyniosły po kilkanaście tysięcy rubli, dwa następne się nie udały. Ale lwią część łupu przesłano Stanisławowi Patkowi, obrońcy więźniów politycznych, i kasa znów świeciła pustkami. Zdecydowano się więc na sprzedaż broni przechowywanej w siedzibach partii w Berlinie i Wiedniu. Tymczasem Prystor udał się do Wilna i rozpoczął opracowywanie szczegółów akcji. Z Kijowa sprowadzono Aleksandrę Szczerbińską (przebywała tam w związku z planowanym włamaniem do banku). Wynajęła ona mieszkanie i wraz z Janiną Prystorową rozpoczęły obserwację pociągów na wileńskim dworcu. W pobliskich lasach wyznaczono kilka mieszkań letniskowych, w których miały się znaleźć materiały wybuchowe, broń i narzędzia. Po akcji mieli się tam ukryć zamachowcy wraz ze zdobytymi pieniędzmi. Trwała praca wywiadowcza - spiskowcy podróżowali pociągami, nawiązywali znajomości z kolejarzami i urzędnikami, penetrowali okolicę torów i sporządzili szczegółowy plan budynku stacyjnego w Bezdanach.

Długo wyczekiwaną akcję zaplanowano na 19 września. Niestety, wywrócona na wybojach bryczka pokrzyżowała plany zamachowców. Nowy termin ustalono na sobotę 26 września. Sześciu ludzi z Walerym Sławkiem na czele jechało pociągiem, który o 23.00 wtoczył się na stację w Bezdanach. Druga grupa zamachowców czekała na peronie - jeden ze spiskowców zabawiał rozmową kobietę, inny udawał śpiącego na ławce pijaka. Gdy pociąg stanął, grupa Sławka rozbroiła eskortę i sterroryzowała oficerów i urzędników. Padły strzały i rozległy się detonacje, atakujący otoczyli pociąg. Jeden z zamachowców rozbił telefon i telegraf, po czym zamknął semafory; drugi z browningiem i bombą w ręku trzymał w szachu przerażony tłum na stacji. Gdy żandarmi wciąż ostrzeliwali się z wnętrza wagonu, Gibalski wrzucił bombę przez wybite okno. Piłsudski, Aleksander Prystor i Tomasz Arciszewski wdarli się do przedziału pocztowego, lecz za pancernymi drzwiami ukryła się eskorta. Chwila wahania i Piłsudski grozi żołnierzom po rosyjsku, że odliczy do dziesięciu i wrzuci bombę. Na "siedem" konwojenci otworzyli drzwi i wyszli z podniesionym rękami. Rozpoczęto segregację paczek z pieniędzmi, złotem i papierami wartościowymi. Pozostawiono worki ze srebrnym bilonem - każdy z nich ważył 20 kg. Zamachowcy mieli tylko kilkadziesiąt minut do przyjazdu następnego pociągu, wtedy na trąbce zabranej dróżnikowi jeden z bojowców dał sygnał do odwrotu. Była 23.45. Odwrót odbył się pieszo, bryczkami i łodzią - jak wspominał Piłsudski - "przez wszystkie trzy zabory, w warunkach niezwykle trudnych". Łupem zamachowców padło prawie 300 tys. rubli. Część złota zakopano, papiery wartościowe Prystor miał zrealizować w Kijowie. Żaden z bojowników nie zginął, po stronie rosyjskiej był jeden zabity i pięciu rannych.
Źródło:
Tematy
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie
Konto firmowe to nie tylko opłata za rachunek. Te koszty też mają znaczenie

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~daras
No cóż, nawet dzisiaj może to byc dobry sposób na pieniadze i kariere polityczną.

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki