Około 10 proc., łącznie ponad 300 osób ma stracić pracę w pierwszej fali zwolnień grupowych fińskiego nadawcy radiowo-telewizyjnego Yle. Jak poinformowano po przeprowadzonych w piątek negocjacjach zarządu ze związkami zawodowymi, redukcja zatrudnienia ma objąć głównie dziennikarzy.


Według związku pracowników Yle, a także krajowego Stowarzyszenia Dziennikarzy to największe zwolnienia grupowe nie tylko w 100-letniej historii spółki, ale także całej branży mediów. Spółka poinformowała, że obejmą one przede wszystkim pion dziennikarski, w tym działy informacyjne, serwisów codziennych, wiadomości regionalnych, publicystyki oraz zajmujących się obsługą wydarzeń sportowych, kulturalnych, a także dostarczających treści w języku szwedzkim.
Negocjacje ws. redukcji zatrudnienia dotyczą łącznie 1800 osób, z czego – jak poinformowano – w pierwszym etapie pracę straci nieco ponad 300 pracowników. Połowie z nich publiczny nadawca wypowie umowy o pracę, a pozostali przejdą na emeryturę lub nie zostaną im przedłużone umowy czasowe. Łącznie w Yle zatrudnionych jest ok. 3 tys. osób.
Związek Dziennikarzy Fińskich poinformował, że tak duża redukcja personelu (pracę traci jedna na sześć osób) "znacznie ogranicza dostęp Finów do informacji", szczególnie jeśli chodzi o dostarczanie rzetelnej wiedzy o życiu i procesach decyzyjnych w mniejszych ośrodkach w kraju.
"Międzynarodowi giganci mediów jak Google, czy Meta nie będą w stanie, czy nawet nie będą zainteresowani śledzeniem miejscowych wydarzeń" – podkreślono w komunikacie Związku i zwrócono uwagę, że na zwolnienia grupowe w Yle negatywnie odbiją się też na funkcjonowaniu mediów komercyjnych.
Redukcja zatrudnienia wynika z wprowadzonego przez parlament jesienią ubiegłego roku programu oszczędnościowego oraz z ograniczenia finansowania nadawcy o łączne 47 mln euro na lata 2025-2027. Dodatkowo na skutek podwyżek stawki podatku VAT (ogólnej z 24 do 25,5 proc. oraz obniżonej z 10 do 14 proc.), uchwalonych w 2024 r., spółka zobowiązana będzie do uiszczania 14 proc. podatku, co zmniejsza budżet o blisko 20 mln euro rocznie. W ostatnich latach budżet Yle był na poziomie ponad 500 mln euro rocznie, z czego około połowa przeznaczana była na utrzymanie personelu. Drugi etap zwolnień przewidziany jest na wiosnę tego roku.
Finansowanie Yle, w którym niemal 100 proc. udziałów należy do państwa, w całości pochodzi z wpływów podatkowych, tj. z powszechnego podatku radiowo-telewizyjnego od osób fizycznych i prawnych.
Z Helsinek Przemysław Molik
pmo/ piu/




























































