REKLAMA

Nagrody wyższe niż w Rolland Garros, a e-sport dopiero się rozkręca

Alan Bartman2022-06-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2022-06-25 06:00
Nagrody wyższe niż w Rolland Garros, a e-sport dopiero się rozkręca
Nagrody wyższe niż w Rolland Garros, a e-sport dopiero się rozkręca
fot. ziiinvn / / Shutterstock

Wynagrodzenia zwycięzców największych turniejów e-sportowych są wyższe od kwot wypłacanych tenisistom uczestniczącym chociażby w Rolland Garros. Zawodowe granie w gry komputerowe coraz bardziej stawia na profesjonalizację, a to może oznaczać jeszcze większy potencjał marketingowy i jeszcze większe pieniądze.

Łączna pula nagród w turnieju The International, czyli corocznych mistrzostw świata w grze Dota 2, w 2021 r. wynosiła 40 mln dolarów. Sami zwycięzcy dostali niespełna połowę z tej kwoty, czyli 18 mln dol., co oznaczało blisko 3,6 mln dol. dla każdej osoby z drużyny. Dla porównania zwycięzcy turnieju tenisowego Rolland Garros, jednego z najbardziej renomowanych w tej dziedzinie sportu, w 2022 roku, kiedy pula nagród wróciła do poziomu sprzed pandemii, wygrali po 2,2 mln euro.

Oczywiście na pełne zarobki sportowców, niezależnie od dziedziny, wpływu nie mają jedynie nagrody za poszczególne turnieje. W sportach drużynowych, a większość gier w e-sporcie do takich się zalicza, kluczowe są kontrakty z klubami. Dodatkowo każdy zawodnik osiąganymi wynikami wpływa na rozpoznawalność swojego nazwiska, które staje się marką. A to znowu przekłada się na potencjał marketingowy i kolejne środki. Nie da się jednak nie zauważyć, że w e-sporcie pieniądze są coraz większe i dorównują tradycyjnym dyscyplinom. A to dopiero początek.

Ile sportu jest w e-sporcie?

Dla postronnego widza gracze e-sportowi nie różnią się niczym innym od osób grających amatorsko na swoim sprzęcie w czasie wolnym. Jednak osiągnięcie najwyższego poziomu wiąże się nie tylko z ciągłym treningiem przy komputerze, ale również zadbaniem o swoją formę fizyczną. Utrzymanie pełnego skupienia po kilku godzinach siedzenia przed ekranem i ciągłej rywalizacji wymaga wyćwiczenia odpowiednich partii mięśni tak, aby ciało nie zawiodło w odpowiednim momencie.

Choć połączenie e-sportu ze sportem cechuje na razie najlepszych, tak zmianę na lepsze w ostatnich latach zauważył z własnego doświadczenia Stanisław Stokłosa, kiedyś profesjonalny zawodnik w grze "Counter Strike", teraz współwłaściciel agencji Fabryka eSportu.

– Uważam, że tego sportu nadal jest za mało. Choć jak sam byłem zawodnikiem, to było go jeszcze mniej, bo mój dzień wyglądał tak, że po przebudzeniu grałem kilkanaście godzin, przed snem film lub serial i tak na okrągło. Teraz najlepsi zawodnicy mają większą świadomość i korzystają z usług trenerów personalnych. Też same organizacje nakładają na nich ograniczenie grania do maksymalnie ośmiu godzin dziennie i zalecają dni wolne, tak żeby mogła odpocząć głowa. Tak samo zmieniło się podejście do diety. Kiedyś na turniejach królowały energetyki i batony proteinowe, teraz coraz częściej można znaleźć banany i butelki z wodą. Na pewno idziemy w dobrą stronę, ale dużo pracy jeszcze przed nami – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl Stanisław Stokłosa.

Kariera profesjonalnego zawodnika e-sportowego trwa mniej więcej do jego trzydziestych urodzin. Jej rozpoczęcie nie ma sztywnych ram, ponieważ wybijają się na światowy poziom gracze, którzy świeżo skończyli szesnaście lat. W porównaniu do innych sportów, czynnikami wysyłającymi e-sportowca na emeryturę nie są sygnały wysyłane przez jego ciało, że już jest za trudno. W przeszłości były to głównie niskie zarobki, które poza najwyższym światowym poziomem, nie wystarczały na zwiększające się wraz w wiekiem potrzeby. Teraz natomiast najczęściej jest to brak czasu, w porównaniu do nastolatków, którzy mogą trenować, czyli grać na komputerze, przez cały dzień, a dojrzali zawodnicy muszą rozdzielać czas też na inne obowiązki, jak chociażby rodzina.

– W przeciwieństwie do chociażby koszykówki w e-sporcie nie ma przeciwskazań, żeby trzynastolatek grał jak równy z równym z trzydziestolatkiem. W koszykówce czy w innych sportach byłaby to przepaść pod względem fizycznym. W grach trzynastolatkowie mają często przewagę, bo mają więcej czasu na samo granie – zauważa rozmówca.

Najlepsi zarabiają miliony. A średni?

Najpopularniejszą grą wśród zawodników i widzów jest "League of Legends". W dużym uproszczeniu można ją zakwalifikować, podobnie jak "Dotę 2", jako gry typu battle royal, których rozgrywka opiera się o wybór odpowiedniej postaci, posiadającej unikatowe umiejętności, i drużynową rozgrywkę, w której wygrywają ci, którzy najczęściej potrafią wyeliminować przeciwnika. Innymi tytułami, które przyciągają miliony graczy, jest "FIFA" – symulator piłki nożnej, czy "Counter Strike", czyli strzelanka. Popularność poszczególnych tytułów jest kluczowa, bo choć większość z nich producenci udostępniają w sieci za darmo, tak profesjonalne rozgrywki muszą przyciągać widzów.

Zgodnie z danymi portalu esportsearnings.com, który przedstawia dane dotyczące zarobków e-sportowców, najwięcej zarabiają profesjonalni gracze grający w "Dota 2". To oni zdominowali pierwszą pięćdziesiątkę najlepiej opłacanych zawodników.

Listę otwiera Duńczyk Johan Sundstein, który według danych portalu zarobił na grani ponad 7 mln dol. Następny na liście Fin, Jesse Vainikka, ma na swoim koncie blisko 6,5 mln dol. Z pozostałych pięćdziesięciu najlepiej opłacanych graczy, z których każdy ma ponad milion dol., tylko sześciu nie gra w "Dotę 2". Ich dyscyplinami są "Fortnite" lub "Counter Strike".

– Bazując na samych informacjach o wygranych nagrodach można by zakładać, że to w „Dota 2” zawodnicy zarabiają najwięcej, ale wynika to głównie z ogromnej puli nagród corocznego turnieju „The International”, który swoją drogą jest oparty o model crowdfundingu. To właśnie dzięki temu turniejowi gracze, którzy zajdą w nim wysoko, stają się od razu milionerami. To jednak nie do końca oddaje jak wyglądają zarobki zawodowych graczy, ponieważ w grach takich jak chociażby League of Legends nagrody mają znikomy charakter, a głównym elementem wynagrodzeń zawodników są ich pensje, wypłacane przez organizacje, które sięgają milionów dolarów w skali roku – tłumaczy Stanisław Stokłosa.

Odpowiednikami klubów sportowych w branży e-sportowej są organizacje. To one zrzeszają zawodników, tworzą drużyny i przygotowują graczy do udziału w największych turniejach. One też w swojej strukturze skupiają się na poszukiwaniu młodych talentów oraz stoją za całą komercjalizacją karier. Gracz podpisuje z nimi kontrakt, najczęściej roczny, zawierający nie tylko podstawową pensję, ale różne zmienne za osiągane wyniki w rankingach lub turniejach czy procent, jaki otrzyma organizacja w przypadku wygraniu turnieju lub konkretnych umów reklamowych.

– To na prawdę wszystko jest mocno zindywidualizowane. Przeważnie zarobki w Polsce klarują się tak na poziomie kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie dla najlepszych, choć nie jest ich wielu. Organizacje w Polsce płacą średnio od pięciu do siedmiu tysięcy złotych. Zdarza się, że zawodnicy podstawę dostają niższą niż minimalna krajowa, choć to głównie dotyczy zawodników zaczynających swoją karierę. Na szczególnie dobre zarobki mogą liczyć zawodnicy w Chinach czy w Stanach Zjednoczonych, gdzie średnie zarobki wynoszą około 400 tysięcy dolarów rocznie. Jednak podobnie jak w piłce nożnej, tak aby polscy zawodnicy zarobili duże pieniądze, muszą wyjechać do zagranicznych lig – tłumaczy nasz ekspert.

Jak zainwestować w dobrą grę?

Wybór odpowiedniej gry, czy może nawet dyscypliny e-sportowej pod kątem rozwoju profesjonalnej kariery, jest trudny. Są tytuły, które znajdują się na rynku od wielu lat, m.in. wspomniane "League of Legends", "Counter Strike", "Fortnite", które są pewne finansowo, bo mają rzeszę fanów, natomiast trudno jest w nich się przebić, ponieważ lista topowych graczy jest długa.

Znowu postawienie na mniej znany tytuł, który dopiero wchodzi na rynek, jest bardzo niepewne. Część osób może zainwestować w nią swój czas, aby trenować umiejętności, a gra okaże się finansowym fiaskiem, nie przyciągnie fanów i ostatecznie zostanie wyłączona.

– Nie ma schematu, który pozwoliłby wskazać, w którą grę grać. Są tytuły, które przyciągają nowych graczy od lat, jak "League of Legends" czy "Counter Strike". Oczywiście też udaje się w tych grach zaistnieć nowym graczom, ale jest to zdecydowanie trudniejsze niż w nowej grze, której wszyscy się uczą. Takim przykładem może być "Valorant", który powstał dwa lata temu, i ściągnął do siebie wielu graczy z innych strzelanek, między innymi "Counter Strike'a". Część z tych graczy przeskoczyła na przykład z bycia w dwudziestej drużynie w CS'ie, do drużyny plasującej się w pierwszej trójce w Valorancie. Jednak nie zawsze udaje się taka zamiana. Podobna migracja miała miejsce z "Overwatchem", który ściągnął zawodników z innych gier, nie osiągnął takiego sukcesu, jaki mu wróżono, więc zawodnicy zaliczyli wtopę – opowiada Stanisław Stokłosa.

Źródło:
Alan Bartman
Alan Bartman
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Zajmuje się domowymi finansami i rynkiem pracy. Tel: 539 733 979

Tematy
0zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym.  Zyskaj konto firmowe z gwarancją braku opłat przez 2 lata.

0zł za prowadzenie i najważniejsze usługi w koncie firmowym. Zyskaj konto firmowe z gwarancją braku opłat przez 2 lata.

Komentarze (6)

dodaj komentarz
stevejohnny
"Najpopularniejszą grą wśród zawodników i widzów jest "League of Legends". W dużym uproszczeniu można ją zakwalifikować, podobnie jak "Dotę 2", jako gry typu battle royal"
Co za bzdura. Autor myli podstawowe pojęcia.
jas2
Już zwykły sport jest absurdem a e-sport to absurd do kwadratu.
xiven
zabawne to jest że grając w gry zarabia się więcej niż na chodzeniu do pracy

czy może jest to zwiastun nadchodzących ciężkich czasów?
samsza
Widzę, że jesteś w ekipie premiera, drużyna "nadmiarowych zysków", prawda ?
dzz
Praca to nie tylko machanie łopatą. Ci co tyle zarabiają na e-sporcie trenują kilkanaście godzin dziennie i są absolutną elitą w tym co robią, podczas gdy przeciętni (w przeciwieństwie do innych zawodów) praktycznie nie zarabiają.
jas2 odpowiada dzz
Gdyby tak wszyscy grali po 24 godziny na dobę, ludzkość miałaby sukcesy...

Powiązane: Sport i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki