REKLAMA

Mieszkania bezczynszowe to czysta oszczędność? Sprawdzamy zalety i wady tej formy

2021-07-31 06:00
publikacja
2021-07-31 06:00
Mieszkania bezczynszowe to czysta oszczędność? Sprawdzamy zalety i wady tej formy
Mieszkania bezczynszowe to czysta oszczędność? Sprawdzamy zalety i wady tej formy
fot. Ewelina W / / Shutterstock

Mieszkanie bezczynszowe - już sama nazwa tej formy mieszkalnictwa brzmi niezwykle kusząco. Czynsz administracyjny stanowi przecież główny (poza ratą kredytu hipotecznego) comiesięczny wydatek na utrzymanie własnego "M". Czy więc lokal bez czynszu to spełnienie marzeń i czysta oszczędność?

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, należy oczywiście wyjaśnić, czym są mieszkania bezczynszowe. Jak sama nazwa wskazuje - są to nieruchomości, za które nie odprowadza się czynszu administracyjnego. Dzieje się tak z bardzo prostego powodu - mieszkanie, jak i cały budynek wielorodzinny, w którym się ono znajduje, nie podlega pod zarząd wspólnoty mieszkaniowej bądź spółdzielni.

Bez zewnętrznego podmiotu odpowiedzialnego za zarządzanie nie ma kosztów związanych z utrzymaniem zarządcy. Brzmi to pozornie bardzo atrakcyjnie. Kilkaset złotych miesięcznie zostaje w kieszeni lokatora/właściciela takiego mieszkania. Czy jednak rzeczywiście? Otóż nie do końca.

Bez czynszu, ale z rachunkami

Po pierwsze brak czynszu odprowadzanego na konto wspólnoty mieszkaniowej czy spółdzielni nie znaczy, że "znikają" wszystkie pozostałe płatności. Nadal przecież mamy do opłacenia media - koszt zużycia prądu, gazu, a także wody, która we wspólnotach często jest doliczona do czynszu.

Zaletą rozliczania się całkowicie samodzielnie może być fakt, że w mieszkaniach bezczynszowych płaci się za faktyczne, comiesięczne zużycie, a nie ryczałtem z późniejszym wyrównaniem. Oczywiście z racji braku zarządcy właściciel mieszkania nie płaci w ramach czynszu za sprzątanie klatek schodowych, ogrzewanie części wspólnych, pielęgnacje zielenie, odśnieżanie podjazdu zimą, deratyzacje czy wreszcie jakiekolwiek naprawy, na które przeznacza się środki z funduszu remontowego.

Takich opłat nie ma w naszym czynszu, bo nie ma czynszu, ale koszty i potrzeby przecież pozostają. Ktoś musi posprzątać klatkę schodową, inaczej w krótkim czasie będzie niezwykle brudna, ktoś musi naprawić dach, gdy zacznie przeciekać, wymienić żarówkę itp.

W mieszkaniach bezczynszowych nie wystarczy telefon do zarządcy. Mieszkańcy muszą samodzielnie albo naprawiać uszkodzone elementy, albo wzywać firmę, która to zrobi. W takim układzie podział kosztów za każdorazową interwencję będzie podlegał negocjacjom, co może generować konflikty. We wspólnotach udział kosztów utrzymania części wspólnych jest uzależniony od relacji powierzchni naszego mieszkania do powierzchni owych części wspólnych. Sposób naliczania tych nakładów jest więc jasny, przejrzysty i taki sam dla wszystkich.

Druga sprawa to czas i wola dbania o wspólną przestrzeń. W mieszkaniach bezczynszowych, gdy coś się zepsuje np. na klatce schodowej, musi się znaleźć chętny mieszkaniec, który będzie gotów poświęcić się i załatwić tę sprawę.

Finalnie więc może się okazać, że jeśli nie chcemy żyć w coraz bardziej zniszczonej, niezadbanej i brudnej przestrzeni, wygodniej oddać budynek pod zarząd wspólnoty czy spółdzielni.

Z drugiej strony brak czynszu i konieczności wnoszenia opłat "wspólnych" może być też postrzegany jako zaleta. Nie zawsze przecież spółdzielnie i wspólnoty racjonalnie wydają pieniądze. Często pojedynczy lokatorzy, którzy mają inne zdanie, zostają przegłosowani i zmuszeni do płacenia np. na inwestycje, które są ich zdaniem niepotrzebne. W mieszkaniach bezczynszowych takiej konieczności nie ma, jednak jeśli chcemy np. wymienić wybitą szybę, to warto dogadać się z sąsiadami i partycypować w kosztach. Inaczej - bez porozumienia - takich spraw po prostu nie da się załatwić, bo przecież nikt nie będzie chciał za nie płacić wyłącznie z własnej kieszeni.

Bezczynszowe, czyli jakie i za ile?

Jeśli nie chcemy mieć "nad sobą" zarządcy i nie zamierzamy płacić co miesiąc czynszu, w którym wliczone są przecież pensje administracji, powinniśmy wybrać mieszkanie, które się do tego nadaje. Mieszkania bezczynszowe powinny być tak zaplanowane, by ograniczyć do minimum części wspólne. Najlepiej więc, by każdy wchodził do swojego mieszkania bezpośrednio z zewnątrz, niwelując tym samym klatki schodowe. To samo dotyczy ogródków, placu zabaw itp. Terenów wspólnych powinno być jak najmniej.

W Polsce mieszkania bezczynszowe stanowią niszę. Szacuje się, że tego typu forma mieszkalnictwa stanowi może kilka procent całego zasobu mieszkaniowego. Na rynku pierwotnym jest to zazwyczaj budownictwo o charakterze szeregowym lub w formie małych bloczków, gdzie każde z mieszkań ma osobne wejście, własną “klatkę schodową” i ogródek, ewentualnie - jeśli jest to mieszkanie na piętrze - część poddasza.

Przykładem inwestycji bezczynszowej na RynekPierwotny.pl mogą być Ogrody Tuwałkowa, na obrzeżach Warszawy, na warszawskim Wawrze. Osiedle składa się z budynków, w których znajdują się po cztery mieszkania - dwa na górze, dwa na dole. Każde ma osobne wejście z klatką schodową, gdzie można trzymać np. wózki dziecięce, rowery. Dla mieszkańców dolnych lokali zarezerwowano ogródki o powierzchni 120-130 mkw., a do mieszkań na piętrze przynależne jest poddasze z możliwości zaadaptowania o powierzchni 90m2. Ceny tych mieszkań są atrakcyjne - zaczynają się od 6800 zł/mkw. Koszt zakupu 4 pokojowego, 75-metrowego lokalu na parterze ze 130-metrowym ogródkiem wynosi  w aktualnej promocji 515 tys. zł.

Mieszkania bezczynszowe, częściej zlokalizowane na peryferiach dużych aglomeracji, zazwyczaj mają korzystne ceny, ale - jak widzimy na powyższym przykładzie - mogą być na tyle dobrze zaplanowane i zorganizowane, że ewentualny zarządca po prostu nie będzie potrzebny. Tym samym jest to dobre rozwiązanie dla osób, które szukają formy mieszkalnictwa zbliżonej wolnością i samodzielnością do zabudowy jednorodzinnej.

Przy dobrych, funkcjonalnych projektach mieszkania bezczynszowe stanowią atrakcyjną i korzystną pod względem kosztów utrzymania alternatywę wobec typowej oferty mieszkaniowej.

Marcin Moneta

Źródło:
Tematy
Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Woda pod Twoją marką i stojąca za nią historia

Advertisement

Komentarze (11)

dodaj komentarz
karolsuch
Pierwszy raz słyszę o takim czymś, zawsze mieszkałem na normalnych osiedlach gdzie był zarządca i nie narzekałem, zwłaszcza teraz nie mam na co narzekać jak przeprowadziłem się do Warszawy, na osiedlu zarządza u nas altiplano i naprawdę żyje się tu dobrze, bez wymysłów.
bzdurodetektor
nie czynsz, tylko zaliczki na utrzymanie nieruchomości wspólnej.
zarządzać i administrować nieruchomością wspólną mogą sami właściciele (bez zewnętrznego administratora/zarządcy)
autor nie ma pojęcia o materii w której się rozpisuje, nie czytał ustawy o własności lokali, dlatego pisze bzdury i podaje przykład
nie czynsz, tylko zaliczki na utrzymanie nieruchomości wspólnej.
zarządzać i administrować nieruchomością wspólną mogą sami właściciele (bez zewnętrznego administratora/zarządcy)
autor nie ma pojęcia o materii w której się rozpisuje, nie czytał ustawy o własności lokali, dlatego pisze bzdury i podaje przykład nieruchomości czterolokalowej jako tzw "bezczynszowe" (art. 20.1. uwl). Ludzie to czytają i powielają te bzdury.
Co do zasady, czynsz płacą najemcy, nie właściciele. Tylko kretyn uważa, że w tzw. małych wspólnotach (nie więcej niż trzy lokale), koszty utrzymania nieruchomości wspólnej są dużo niższe. Niektórzy widząc coś takiego od razu koncypują, że "bezczynszowe" to "bezkosztowe" - to typ totalnego naiwniaka.
Podsumowując, żeby nie wyjść na nieuka, przed napisaniem czegokolwiek należy sie starannie przygotować...
demeryt_69
Moneta zakłada, że każdy ma jakiś kredyt? $zalom!

(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
lorelie
6 mieszkań bezczynszowych... przeciekający dach w jednym z budynków - koszt naprawy 12000 zł. Chętnych do naprawy brak..w efekcie koszt rowny 4(!!!) letniego czynszu pokrywa facet któremu cieknie na salon. Nie naprawia jednak przecieku na klatkę (!) bo to już część wspolna. Funduszu remontowego zero, klatka niszczeje. 6 mieszkań bezczynszowych... przeciekający dach w jednym z budynków - koszt naprawy 12000 zł. Chętnych do naprawy brak..w efekcie koszt rowny 4(!!!) letniego czynszu pokrywa facet któremu cieknie na salon. Nie naprawia jednak przecieku na klatkę (!) bo to już część wspolna. Funduszu remontowego zero, klatka niszczeje. Tragedia !! a co będzie jak wysiądzie kanalizacja lub magistrala od prądu?? chętnych do płacenia za naprawę brak, wszyscy toną w kredytach i nie przewidzieli dodatkowych wydatków przez najbliższe 20 lat bo miało być" bezczynszowe"
chariotti
A ja po długich namysłach wybrałem właśnie bezczynszowe, 600 zł co miesiąc w kieszeni, fundusz remontowy jest zbierany co miesiąc, zobaczymy po latach czy to dobry wybór.
daniel_1
Pewnie teraz ten "zmyślony facet" będzie wrzucał do kanalizacji przedmioty, które zablokują kanalizację.
Więc temu z parteru to współczuję.
Bo jak przeciekał dach to koleś miskę podstawiał i zapłacił za remont i go zorganizował.
Ale jak komuś wybija szambo do mieszkania - to koleś z góry powie,
Pewnie teraz ten "zmyślony facet" będzie wrzucał do kanalizacji przedmioty, które zablokują kanalizację.
Więc temu z parteru to współczuję.
Bo jak przeciekał dach to koleś miskę podstawiał i zapłacił za remont i go zorganizował.
Ale jak komuś wybija szambo do mieszkania - to koleś z góry powie, że to nie jego problem i dalej będzie spuszczał- nawet podczas naprawy.
lorelie odpowiada daniel_1
ha ha szambo kapiące na głowę..
hal9ooo
bezczelna kryptoreklama. nieoznaczona. niezgodna z prawem.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki