Ministrowie spraw zagranicznych Turcji i Rosji, Hakan Fidan i Siergiej Ławrow, rozmawiali w poniedziałek przez telefon o wysiłkach na rzecz osiągnięcia pokoju między Rosją a Ukrainą - poinformowała agencja Reuters, powołując się na tureckie źródło dyplomatyczne.


Informację tę potwierdziła agencja Interfax, która napisała, że Ławrow i Fidan rozmawiali na temat propozycji przywódcy Rosji Władimira Putina dotyczącej rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji z Ukrainą w sprawie rozwiązania konfliktu.
„12 maja odbyła się rozmowa telefoniczna między ministrem spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej S.W. Ławrowem a ministrem spraw zagranicznych Republiki Turcji H. Fidanem. Szefowie resortów polityki zagranicznej omawiali kwestie związane z inicjatywą prezydenta Federacji Rosyjskiej W.W. Putina, aby 15 maja w Stambule rozpocząć bezpośrednie negocjacje w sprawie uregulowania sytuacji na Ukrainie” – cytuje Interfax komunikat rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych.
W sobotę Putin zaproponował bezpośrednie rozmowy w Stambule w celu „wyeliminowania pierwotnych przyczyn konfliktu”. Do propozycji tej odniósł się prezydent USA Donald Trump, który napisał w niedzielę w mediach społecznościowych, że Ukraina powinna przyjąć rosyjską ofertę spotkania.
Wcześniej w poniedziałek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski omówił z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem kluczowe szczegóły spotkania. Zełenski powtórzył, że uda się do Turcji na rozmowy pokojowe z Rosjanami w czwartek i chciałby tam zobaczyć prezydenta Trumpa. Ma nadzieję, że Putin nie uchyli się od tego spotkania.
Były ambasador USA w Kijowie: Groźba nowych sankcji na Rosję nie jest blefem
Europejsko-amerykańska groźba nałożenia sankcji na Rosję w przypadku odrzucenia rozejmu nie jest blefem i dlatego Rosja może jej ulec - ocenił w rozmowie z PAP William Taylor, były ambasador USA w Kijowie. Jak dodał, sugestia przybycia Donalda Trumpa na rozmowy do Stambułu nakłada dodatkową presję na Władimira Putina.
Taylor, który dwukrotnie kierował amerykańską ambasadą w Kijowie, podsumował w ten sposób sytuację po wizycie europejskich przywódców w Kijowie i wysuniętego wspólnie z USA żądania przyjęcia przez Rosję 30-dniowego zawieszenia broni.
Były dyplomata, a obecnie członek think-tanku Atlanic Council ocenił, że mimo początkowej odmowy ze strony Rosji, ostatecznie Moskwa zgodzi się na zawieszenie broni.
„Rosjanie robią to, co zawsze: przeciągają to. Ale są zaniepokojeni. Jestem pewien, że byli zaniepokojeni, gdy Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy, Polacy i Amerykanie z Ukraińcami byli po jednej stronie i mówili zgodnie: 30-dniowe zawieszenie broni lub sankcje” - powiedział Taylor. „Putin musiał więc wymyślić coś innego. Powiedział, OK, dobrze, porozmawiajmy w Turcji w czwartek” - dodał.Jak stwierdził, decyzja Wołodymyra Zełenskiego, by przyjąć propozycję Rosji i przyjechać do Stambułu była dobrym zagraniem, bo zwiększyła tylko presję na Władimira Putina - podobnie jak zapowiedź Donalda Trumpa, że może uczestniczyć w rozmowach.
Były ambasador ocenił, że jeśli Putin nie przybędzie do Stambułu, a Rosja wyśle delegację na niższym poziomie i wyjdzie z ograniczoną, techniczną inicjatywą, Trump w końcu sięgnie po sankcje, którymi groził, mimo że w poniedziałek amerykański prezydent uniknął odpowiedzi, czy to zrobi.
„Spodziewam się, że Europejczycy i Amerykanie nie blefują z tymi sankcjami i wprowadzą je, by dodatkowo zwiększyć presję” - powiedział. Jak dodał, ta presja ostatecznie może zmusić Rosję do zgody na zawieszenie broni.
„Tak na pewno powinni zrobić, bo te sankcje na sektor energetyczny i bankowy mogą być bardzo szkodliwe dla ich gospodarki. Ich gospodarka jest już krucha. Gospodarka rosyjska, po stronie cywilnej, jest już słaba i podatna na tego rodzaju dodatkowe poważne sankcje" - analizował Taylor. "Więc tak, myślę, myślę, że Putin powinien przyjechać, zdecydowanie powinien przyjechać do Stambułu i zgodzić się na rozejm” - dodał.
Choć rozmówca PAP stwierdził, że groźba USA odejścia od rozmów w sprawie wojny w Ukrainie nie jest realistyczna - bo to sprawa zbyt ważna dla wizerunku i obietnic Trumpa - to sprawy wkraczają w decydujący okres, jeśli chodzi o negocjacje dotyczące wojny.
„To będzie kluczowy tydzień” - podsumował.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/wr/zm/ mms/
























































