REKLAMA

Łamiąca wiadomość/Breaking news

Łukasz Piechowiak2014-06-27 11:12główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-06-27 11:12

Raport "The Economist" ciekawy, ale nie ma w nim nic nadzwyczajnego. W PRL-u pisano (na zlecenie, bez zlecenia zresztą też), że jesteśmy 10. potęgą gospodarczą świata. W II Rzeczypospolitej hołdowano niebywałym sukcesom polskiego przemysłu, a także sile polskiej armii.

Jak to czcze gadanie się skończyło, każdy wie. Za czasów Jagiellonów Polska nie istniała jako państwo narodowe. To jeszcze za wcześnie. Przeciętnego chłopa, a nawet pospolitego prostego szlachcica średnio interesowało pod czyim panowaniem żyje. Kwestia niepodległości była rozumiana całkowicie inaczej niż obecnie.

Pierwsze oficjalne statystyki zaczęto zbierać dopiero w drugiej połowie XIX wieku i to też nie wszędzie. Wcześniejsze opracowania tworzone są na podstawie nieregularnych spisów powszechnych oraz raportów urzędniczych (o ile istniały) dotyczących np. ściągalności podatków, które nierzadko były fałszowane. Ich opracowaniem i rzetelną analizą zajmują się historycy, którzy zawsze zastrzegają, że z uwagi na metodę nie można dokładnie przyrównywać obecnych wyników z szacunkami dotyczącymi zamierzchłej przeszłości.

Trzeba bardzo uważać na tego typu opracowania, bo jeśli badacz jest świetnie opłacanym megalomanem, to może się nawet okazać, że istnieją dowody na to, że Kolumb był Polakiem.

W zależności od przyjętej metodologii można dojść do konkluzji, że np. Włochy obecnie są w regresji w stosunku do osiągnięć z czasów Cesarstwa Rzymskiego, które było zupełnie innym państwem, zamieszkanym przez zupełnie innych ludzi i gdzie gospodarka była oparta na niewolniczej pracy ludów podbitych.

Z kolei Niemcy największy wpływ polityczny miały za czasów Adolfa Hitlera, kiedy wojowali z całym światem. A może za czasów Karola Wielkiego - wszak jego stolica mieściła się w Akwizgranie (Aachen). Dalej - Francja za Napoleona rządziła Europą, a wikingowie odkryli Amerykę.

Wpływ polityczny trudno jednoznacznie ocenić - to, że np. rodzina Habsburgów rządziła prawie całą Europą wcale nie oznacza, że wszyscy Habsburgowie mówili po niemiecku, nie kłócili się lub nie prowadzili ze sobą wojen.

O kruchej potędze dynastii Jagiellonów świadczy fakt, że po śmierci Zygmunta Augusta w zasadzie dynastia wygasła. W 1573 roku rozpoczął się okres wolnych elekcji, a polska "jaśnie oświecona" szlachta zaprosiła na tron Francuza - Henryka Walezego, który w pewnym sensie przerażony tym co zastał w Krakowie (w tym żoną) uciekł, gdy tylko nadarzyła się pierwsza okazja (paląc przy tym mosty).

Rodzina Jagiellonów przez ok. 200 lat rozdawała karty w regionie - jej członkowie zasiadali na tronach nie tylko Polski, ale także Czech i Węgier (nie wspominając o Litwie). I rzeczywiście potęga polityczna ich włości była w tym okresie znaczna, ale jakość życia przeciętnych mieszkańców tych terenów (chłopów, pół-niewolników, a na pewno nie obywateli, bo ci posiadają prawa polityczne) była tragiczna.

Zatem całość można sprowadzić do konkluzji, że w istocie za Jagiellonów klasie politycznej i rządzącej było bardzo dobrze. Jeśli obecna władza twierdzi, że obecnie jest lepiej niż wtedy, to wnioski mogą być zaskakująco niekorzystne dla zleceniodawców tego badania - czyżby obecnie sprawującym władze żyło się jeszcze lepiej niż Jagiellonom? Cnota skarb wieczny, cnota klejnot drogi - pisał Jan Kochanowski żyjący właśnie za czasów Zygmunta Starego. 

Łukasz PIechowiak

Źródło:
Tematy

Komentarze (9)

dodaj komentarz
~StanisławWL
Za Piastów była też silna. Nie zawsze (przychodzi na myśl fragmentacja), ale były okresy kiedy była może nie mocarstwem tyle co silnym państwem. Po woljnie odniosła duże sukcesy. Ale owszem, mamy dzisiaj ogromne szanse na zostaniem potęgą. Pytanie jest czy chcemy pełnić taką rolę? A jeszcze takie pytanie jest: czy mamy wybór? Może Za Piastów była też silna. Nie zawsze (przychodzi na myśl fragmentacja), ale były okresy kiedy była może nie mocarstwem tyle co silnym państwem. Po woljnie odniosła duże sukcesy. Ale owszem, mamy dzisiaj ogromne szanse na zostaniem potęgą. Pytanie jest czy chcemy pełnić taką rolę? A jeszcze takie pytanie jest: czy mamy wybór? Może musimy zostać mocarstwem nawet jeśli nie chcemy tego. Szkopuł w tym, że nie każdy tego chce. Lewica musi zostać zmarginalizowana pod tym względem do wiernej i poroknej opozycji (już nie mówiąc o ideologiach i zboczeniach propagowane przez takie środowiska, które się tylko mogą przyczynić do samozagłady narodu). Zachód już przechodzi powoli do lamusa historii. Polska mocarstwowość polega nie na odrzuceniem Polskości lecz jej odpowiednim wzmocnieniem nie popełniając błedy zachodnich krajów (a za często tak się robi, czerpiąc nie z dobrych pomysłów własnych jak i innych tylko ze złych). Nie chodzi o przyjęcie jakiejś absurdalnej próby wskrzeszenia ZSRR w formie "zachodniej" ani likwidacji własnej bogatej 1000-letniej kultury. Jestem Polakiem, do cholery jasnej!
~wirgiliusz
Polska, nie ma szans na zostanie potęgą. Jest, już za późno. Polsce, w ciągu najbliższych lat, jeżeli uda się zachować "Polskość" chociaż w takiej formie jak teraz, to będzie już sukces. Naszą Ojczyznę może czekać los Patagonii i zostanie wykupiona za długi z banku światowego. Polska, od rządów AWS po PO poddana jest eksterminacji Polska, nie ma szans na zostanie potęgą. Jest, już za późno. Polsce, w ciągu najbliższych lat, jeżeli uda się zachować "Polskość" chociaż w takiej formie jak teraz, to będzie już sukces. Naszą Ojczyznę może czekać los Patagonii i zostanie wykupiona za długi z banku światowego. Polska, od rządów AWS po PO poddana jest eksterminacji gospodarczej i narodowościowej. Trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć. W czyim interesie te rządy to robią, to już każdy musi sam poszukać. Trochę wysiłku się opłaci, bo jak głupi żył, to przynajmniej będzie mądry patrzał na upadek swojej rodziny, swoich dzieci, utratę państwowości polskiej i będzie mądry umierał. Wyprane mózgi Polaków, dają się manipulować, przez nie polskie media, i już niczego nie zmienią. Polacy w ogóle nie starają się sami dowiadywać, co się dzieje w Polsce i na świecie i nie analizują sytuacji. Zdziwili by się gdyby wiedzieli, jak za ich plecami zostają przez rząd podejmowane decyzje, zgubne dla Polski i Polaków. Obawiam się, że najbliższe wybory będą w pełni kontrolowane przez rząd i ich zwolenników. A, nawet jeżeli uda się wygrać wybory nowej partii, powstała opozycja, przy pomocy wiadomych ośrodków w kraju i za granicą, będzie prowokować zamieszki i niepokoje społeczne, na dużą skalę, używając argumentów, że to społeczeństwo jest nie zadowolone ze zmiany rządu. To, bardzo poważne obawy w świetle niektórych wypowiedzi np. Wałęsy, Olechowskiego, Niesiołowskiego, Balcerowicza itd. Teraz, jest poważne zagrożenie dla życia Kaczyńskiego i Macierewicza. Może być pretekstem do wprowadzenia stanu wyjątkowego, przed wyborami. Naturalnie, w imię naszegobezpieczeństwa i obrony "demokracji", no i będzie można stworzyć następny twór "demokratycznego rządu" który będzie tzw. technicznym, na warunkach aktualnego obozu prezydenckiego i rządowego i następnie wyłoniony, naturalnie w "wolnych "wyborach prawdziwie "demokratyczny rząd". Ci ludzie, ich układy, i zobowiązania w „interesiezewnętrznym”, bo jeszcze zostało trochę do dorżnięcia polskiej gospodarki i uzyskania 10% prowizji, obawy przed odpowiedzialnością za zniszczenie Polski i jej gospodarki, nie dopuszczą do zmian. Taki smutny scenariusz, z powodu braku myślenia i późnego rozumu. Mądry Polak po szkodzie, abo..miałeś chamie złoty róg.
~Analityk
Ten artykuł przypomina mieszanie w garnku ze starą zupą. Dla przeciętnego Kowalskiego, nie ma on żadnego znaczenia. Rzeczywistość, ni jak, nie przystaje do historycznych rozważań. Mogą one, co najwyżej, zdezorientować przeciętnego czytelnika w ocenie istniejącego stanu rzeczy. Prawdopodobnie, taki jest cel zamówionego artykułu. Życie Ten artykuł przypomina mieszanie w garnku ze starą zupą. Dla przeciętnego Kowalskiego, nie ma on żadnego znaczenia. Rzeczywistość, ni jak, nie przystaje do historycznych rozważań. Mogą one, co najwyżej, zdezorientować przeciętnego czytelnika w ocenie istniejącego stanu rzeczy. Prawdopodobnie, taki jest cel zamówionego artykułu. Życie jest proste i tylko proste rozwiązania są najbardziej skuteczne. Prostą czynność można skomplikować w sposób uniemożliwiający jej wykonanie. W państwie chaosu, dezorientacji, dezinformacji, stosunków mafijnych i wszechobecnej indolencji decydentów, sterowanych z zewnątrz osób premiera i prezydenta, nie będzie można niczego osiągnąć. Każdy może zrobić sobie zestawienie strat i zysków, żeby ocenić możliwości aktualnych ośrodków władzy i ich elit politycznych. Jeżeli jest potrzebny płot, to trzeba go postawić i już. Potrzebna brama, to trzeba ją zrobić. Radzenie w nieskończoność nad potrzebą działań i czekanie na zgodę i pozwolenie, z zewnątrz, jest sprzeczne z polską racją stanu i jest zagrożeniem dla istnienia państwa. Świadczą o braku woli politycznej. Wieloletnie zaniechania są niezbitym dowodem na celowe działanie i na zdradę Polski. Żadne roztrząsanie historii nic nam nie pomoże. Natomiast, pisanie o aktualnych sprawach gospodarczych, politycznych i rzeczowe ich analizowanie, nie będzie nigdy przedmiotem zlecenia podobnego artykułu. Analizujmy teraźniejszość, a nie historię na którą nie mamy wpływu. Przed nami, jaka przyszłość, w świetle prowadzonych przez lata, zmian gospodarczych i politycznych? Bez analizy przyczyn, nie ma sensu rozmawiać o skutkach. Bez rozpoznania choroby, wyleczenie jest nie możliwe. A, leczyć nie można w nieskończoność, tylko do granicy wytrzymałości organizmu. Cudowne wyleczenie choroby, nigdy nie usprawni go w 100%. Dlaczego więc mamy się głowić nad Jagiellonami?
~obywatel
Nie trzeba sięgać nawet do historii tylko obserwować co dzieje się naokoło. Co niektórzy politycy to prawdziwi "Władcy" z czasów Jagiellonów. Za nic mają "pospólstwo". Wszystkich pracowników traktują pogardliwie. Wyzysk występuje na co dzień. 8 godzinny dzień pracy tylko na papierze. Pensja "minimalna płaca" Nie trzeba sięgać nawet do historii tylko obserwować co dzieje się naokoło. Co niektórzy politycy to prawdziwi "Władcy" z czasów Jagiellonów. Za nic mają "pospólstwo". Wszystkich pracowników traktują pogardliwie. Wyzysk występuje na co dzień. 8 godzinny dzień pracy tylko na papierze. Pensja "minimalna płaca" - na papierze realnie często poniżej. Niechby ktoś spróbował się poskarżyć. Pan na włościach zaraz tym się zajmie. I nigdzie Cię nie zatrudnią. Przecież tworzy się nowa klasa... Klasa wyzyskiwaczy feudalnych. Nic dziwnego, że korzeni szukają w czasach Jagiellonów.
~wolnosciowiec
Bardzo dobry komentarz p. Łukasza. Ten artykuł, to dosłownie taki sam bzdet jakie pisano za komuny o naszym cudownym rozwoju PRL. A porównanie obecnej sytuacji do czasu Jagiellonów to już jest Kosmos. System niewolniczy jaki panował w Polsce to niby bogactwo jakie występowało na terenach Polski wynikałl z czystego niewolnictwa jakim Bardzo dobry komentarz p. Łukasza. Ten artykuł, to dosłownie taki sam bzdet jakie pisano za komuny o naszym cudownym rozwoju PRL. A porównanie obecnej sytuacji do czasu Jagiellonów to już jest Kosmos. System niewolniczy jaki panował w Polsce to niby bogactwo jakie występowało na terenach Polski wynikałl z czystego niewolnictwa jakim było poddaństwo-pańszczyzna, trwajaca przez wieki. Sam Bastiat w jednym ze swoich esejów Pisał o bogactwie Polskiego Pana wynikającym li tylko z tego, ze ten nie płacił swoim chłopom bo to byli jego niewolnicy. Wiadomo, ,ze postep nastąpił i nie biegamy do kibelka na podwórku tylko mamy własny w domu, ale jaka Polska firma zdobywa lub rozszerzyła rynki i tworzy rozpoznawalna marke w Europie lub na swiecie, nie ma takiej. Zamaist tego robią to ci wyjechali bo ich ta przaśna polskość dobija, To jest to co jest rozpoznawalne na Zachodzie, to jest ma marka, która sami tworzymy, bez udziału żadnego rządu. I mało kto z tych ludzi stoi na zmywaku jak twierdza co poniektórzy rzadzacy bo ci nawet do tego się nie nadają, tylko pracują w zawodach których się nauczyli w Polsce, albo jeszcze szybciej się uczą będąc już na miejscu.
~historyk
Trzeba nam Polakom uczyć się odfałszowanej historii Polski,a wówczas dowiemy się przyczyn upadku Polski od drugiej połowy 16 wieku do chwili obecnej. Druga połowa wieku20-go i poczotek wieku 21-go jest pokłosiem wieków w/w .Tak naprawdę naród polski jest wymieszany z różnych narodow byłej i obecnej Europy a nawet z Azji wschodniej Trzeba nam Polakom uczyć się odfałszowanej historii Polski,a wówczas dowiemy się przyczyn upadku Polski od drugiej połowy 16 wieku do chwili obecnej. Druga połowa wieku20-go i poczotek wieku 21-go jest pokłosiem wieków w/w .Tak naprawdę naród polski jest wymieszany z różnych narodow byłej i obecnej Europy a nawet z Azji wschodniej i bliskego wschodu,ktore te narody nie asymilują się wg kultury łacińskiej,czyli zachodniej Europy.Na przszkodzie stoi ich rodzima kultura i wyznawana religia sięgająca czasów z przed naszej ery -prawie 6000 lat łączniez erą nowożytnią.Obecnie jest tak ,że historię Polski piszą nam inne narody.Dlatego ,kto siępoczuwa Polakiem powinien zaprotestować na narzucane nam siła kłamstwa w prasie,mediach i internecie.
~Jegomość
Polacy powinni znać już, odfałszowaną historię. W tej chwili, nim cokolwiek zrozumieją, to na wyciągnięcie wniosków będzie za późno. Wszystko wokół nas nabrało niespotykanego przyśpieszenia i nie ma czasu na przepychanki historyczne, tym bardziej, że propaganda sfałszowanej historii, zrobiła w wielu mózgach swoje, a bieżąca, jest Polacy powinni znać już, odfałszowaną historię. W tej chwili, nim cokolwiek zrozumieją, to na wyciągnięcie wniosków będzie za późno. Wszystko wokół nas nabrało niespotykanego przyśpieszenia i nie ma czasu na przepychanki historyczne, tym bardziej, że propaganda sfałszowanej historii, zrobiła w wielu mózgach swoje, a bieżąca, jest nastawiona na ugruntowanie zachodzących zmian przedstawianych jako coś oczywistego. Wszelkie opory i udokumentowanie prawdy, spowodują niesamowity atak mediów i ośmieszanie. Już samo to powinno skłaniać do myślenia.
~jagielończyk
Trzeba nam Polakom opracowań historycznych,hołubiących nasze sny o potędze,marzenia o byciu pępkiem świata,o narodzie wybranym,o narodzie męczeńskim...To nic,że nie będziemy mieć emerytur,że nasze dzieci będą mówić "językiem emigracji"....Będziemy jeść propagandę sukcesu na bezludnej zielonej wyspie
~zawiedziona
A dlaczego nie poruszono spraw szkolnictwa wyższego ? Jak obniżyły się "loty" profesury, a - co za tym idzie - grupy akademickiej czyli studentów. Niewiele starsze pokolenie profesorów chce skorzystać z doskonałej wiedzy, kreatywności czy znajomości języków obcych młodszych kolegów, których wprost NIE DOPUSZCZA SIĘ DO PROFESURY A dlaczego nie poruszono spraw szkolnictwa wyższego ? Jak obniżyły się "loty" profesury, a - co za tym idzie - grupy akademickiej czyli studentów. Niewiele starsze pokolenie profesorów chce skorzystać z doskonałej wiedzy, kreatywności czy znajomości języków obcych młodszych kolegów, których wprost NIE DOPUSZCZA SIĘ DO PROFESURY !!! Nie liczy się dorobek naukowy, tylko post-komunistyczna habilitacja, która stanowi coś więcej niż MUR BERLIŃSKI (NA 10 HABILITANTÓW CKK "przepuszcza" 1 osobę, bo boi się konkurencji). Dajmy szansę, by polska nauka mogła się rozwijać, a młodzi, zdolni naukowcy nie emigrowali !!!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki