Czwartkowy poranek przyniósł silny wzrost kursu euro. W centrum uwagi rynku znajdzie się popołudniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej oraz piątkowe wystąpienie publiczne prezesa Narodowego Banku Polskiego.


Po dwóch tygodniach stabilizacji kurs euro znów ruszył ostro w górę. W czwartek o 9:20 kurs euro wynosił 4,5424 zł i był o blisko dwa grosze wyższy niż dzień wcześniej. To wyłamanie z lokalnej konsolidacji, w ramach której notowania euro przez dwa poprzednie tygodnie poruszały się w przedziale 4,49-4,53 zł.
Dla rynku złotego kluczowe informacje najprawdopodobniej napłyną dopiero późnym popołudniem, gdy poznamy lipcowy komunikat Rady Polityki Pieniężnej. Choć nikt nie oczekuje po nim podwyższenia praktycznie zerowych stóp procentowych, to rynek będzie wypatrywał zmiany „gołębiej” retoryki Rady i jakiegokolwiek sygnału pozwalającego spodziewać się podwyżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Więcej o dzisiejszej decyzji RPP piszemy w artykule zatytułowanym „Dziś decyzja RPP. W centrum uwagi inflacja obecna i przyszła”.
Od kilku miesięcy narasta presja na RPP, aby w obliczu przeszło 4-procentowej inflacji CPI porzuciła politykę zerowych stóp procentowych. Na taki ruch w czerwcu zdecydowały się już banki centralne w Czechach i na Węgrzech. W tym kontekście rynek może być bardzo wrażliwy na lipcową projekcję inflacji, którą NBP opublikuje 12 lipca.
Tymczasem na globalnym rynku walutowym od kilku dni mamy do czynienia z nawrotem aprecjacji dolara amerykańskiego, co zwykle nie sprzyjało złotemu. Kurs EUR/USD spadł do najniższego poziomu od trzech miesięcy, w efekcie czego notowania dolara na polskim rynku podniosły się do 3,8488 zł, nieznacznie przekraczając czerwcowy szczyt i osiągając najwyższą wartość od kwietnia.
O ponad dwa grosze zwyżkowały notowania franka szwajcarskiego, wycenianego już na 4,1637 zł. Funt szterling kosztował 5,2976 zł.
KK
























































