Początek piątkowej sesji przyniósł silną przecenę akcji giełdowych banków, które tylko pogłębiły się na jej półmetku. Notowania Pekao czy PKO BP tracą w reakcji na rządowe plany wprowadzenia podatkowego „domiaru” dla sektora bankowego.


Już kilkanaście minut po otwarciu piątkowego handlu akcje PKO BP zniżkowały o 7%, Alior Banku o blisko 7%, a kurs Pekao zniżkował o 6,5%. Ponad 6% pod kreską znalazły się także notowania Santandera. Indeks WIG-Banki spadał o 6,2%.
O godzinie 13:00, w połowie piątkowej sesji, skala wyprzedaży na akcjach banków była tylko większa. Spadkom przewodził Alior Bank, którego akcje traciły ponad 10%. Notowania Pekao cofały się o 9,79%. Kurs akcji PKO BP zniżkował 9,43%. mBank i Santander traciły odpowiednio 7,06% i 6,52%. Sektorowy indeks WIG-Banki spadał o 8,49%, oddając całą zwyżkę wypracowaną w sierpniu.
Ciągnięty w dół przez banki WIG20 jest w piątek najsłabszym giełdowym indeksem w Europie i na świecie, tracąc w połowie sesji 4,08% oraz wsparcie na poziomie 2900 punktów. Wiele wskazuje na to, że piątkowa sesja okaże się najgorszą dla warszawskiej giełdy od kwietniowej paniki wywołanej zapowiedzą amerykańskich ceł. Tym razem przyczyn możemy szukać jednak na naszym podwórku.
Tak rynek zareagował na przedstawione nagle i bez wcześniejszych konsultacji z opinią publiczną ministerialnych planów wprowadzenia podatkowego domiaru dla sektora bankowego. Już po zakończeniu czwartkowej sesji Ministerstwo Finansów zapowiedziało plany podniesienia podatku CIT dla banków z obecnych 19% do 30% w roku 2026 i 26% rok później. Od 2028 stawka CIT dla banków miałaby zostać permanentnie podniesiona do 23%.
Od początku 2025 roku to właśnie banki były jedną z głównych sił napędowych hossy na warszawskiej giełdzie. Od stycznia do niedawnego sierpniowego rekordu indeks WIG-Banki urósł o 61%. Dla porównania, WIG od początku roku jest na plusie o ponad 37%, a WIG20 zyskał przeszło 33%.
Przeczytaj także
Jeśli te zapowiedzi staną się obowiązującym prawem (a przypomnijmy, że podatki w Polsce może uchwalać tylko parlament za zgodą prezydenta), to zyski banków spadną o ponad 20 miliardów złotych w ciągu następnych 10 lat – szacują w resorcie finansów. O tyle mniej pieniędzy trafi do akcjonariuszy banków, w tym także do inwestorów indywidualnych czy funduszy emerytalnych (OFE i PPK).
Za sprawą wyższych niż dawniej stóp procentowych w NBP oraz spadku oprocentowania depozytów sektor bankowy w ostatnich dwóch latach notuje wysokie zyski. Tylko od stycznia do czerwca 2025 roku banki zarobiły 23,3 mld zł netto, czyli o 18,2% więcej niż przed rokiem – wynika z danych NBP. Sami bankowcy argumentują jednak, że nie tylko oni powinni ponosić ciężar nadmiernych wydatków rządu.
Według Związku Banków Polskich zmiany powinny mieć charakter czasowy i prowadzić do przeniesienia obciążeń z podatku bankowego na rzecz CIT. ZBP nie bez racji twierdzi, że już teraz sektor bankowy jest największym płatnikiem podatków ze wszystkich sektorów gospodarki, w zeszłym roku oddając państwu 13 mld zł z tytułu podatku CIT i 3,5 mld zł podatku bankowego (nie licząc podatku VAT, który płacą jako jedne z nielicznych przedsiębiorstw, gdyż usługi bankowe nie podlegają ovatowaniu).
Podatkowa ofensywa rządu Donalda Tuska
Równolegle resort finansów proponuje stopniową obniżkę stawki podatku od niektórych instytucji finansowych (tzw. podatku bankowego) o 10 proc. w roku 2027 i o 20 proc. (względem bieżącego roku) począwszy od roku 2028. Oficjalnie: celem pobudzenia akcji kredytowej. Rząd chciałby, aby proponowane zmiany weszły w życie już od 1 stycznia 2026 roku. Czyli za nieco ponad 4 miesiące.
Rząd dramatycznie potrzebuje naszych pieniędzy, aby załatań monstrualną dziurę budżetową planowaną na rok 2026. Stąd też cała podatkowa ofensywa, której ofiarą padną nie tylko akcjonariusze (a zapewne także też klienci) banków. Niedawno poznaliśmy ministerialne plany drastycznej podwyżki akcyzy na napoje alkoholowe oraz wzrostu tzw. opłaty cukrowej.
Ponadto wiemy też, że nie będzie obiecanej w kampanii wyborczej kwoty wolnej od podatku Belki, jak również podniesienia (a w zasadzie: waloryzacji) kwoty wolnej od PIT i progów podatkowych. Ponadto rząd Donalda Tuska planuje podniesienie stawku podatku od wygranych z 10% do 15%. Wszystkie te zmiany wymagają jednak modyfikacji ustaw, a do tego potrzebny jest podpis prezydenta albo 3/5 głosów w Sejmie potrzebnych do odrzucenia prezydenckiego weta.
Polska giełda na tle Europy
W piątek na półmetku sesji WIG20 był zdecydowanie najsłabszym giełdowym indeksem w Europie. Podobnych spadków próżno było zresztą szukać również na innych światowych rynkach. Sesja na giełdach we Frankfurcie i w Paryżu przebiegała na lekkim plusie. CAC40 zyskiwał 0,23%, a niemiecki DAX zwyżkował o 0,11%.
WIG20 tracił tymczasem 4,08%, przełamując wsparcie na poziomie 2900 punktów. Oprócz banków indeksowi blue chipów GPW ciążą również walory Dino, tracące 7,98% po prezentacji wyników za drugi kwartał 2025 r.

























































