Kredytowa blokada – czy powinna być za darmo dla każdego?

analityk Bankier.pl

„Nie chcę kolejnych kredytów” – takie oznaczenie można dodać do baz informacji kredytowej, również w Polsce. Usługa znana pod nazwą credit freeze u nas dopiero raczkuje i jest dostępna w BIK-u w ramach płatnych pakietów. Amerykańscy konsumenci wkrótce będą mieli zagwarantowaną przez prawo opcję zablokowania swojej historii kredytowej i ochrony przed oszustwami.

Wyłudzenia kredytów to niebezpieczny typ przestępstwa, nie tylko z punktu widzenia banków ponoszących finansowe straty. Ofiara oszustwa może przez dłuższy czas być nieświadoma, że ktoś w jej imieniu zaciągnął zobowiązanie. Nierzadko proceder wychodzi na jaw dopiero, gdy zadłużenie staje się przeterminowane, a pożyczkodawca rozpoczyna działania windykacyjne. Ofiara kradzieży tożsamości płaci nie tylko czasem poświęconym na wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, ale także zniszczoną historią kredytową, utrudniającą normalne funkcjonowanie.

(thetaXstock)

Banki i niebankowi pożyczkodawcy weryfikują swoich potencjalnych klientów w bazach danych gromadzących informacje o całym rynku kredytowym. Usługa credit freeze polega na „zamrożeniu” możliwości zaciągania zobowiązań. Osoba, która zakłada taką blokadę, żąda umieszczenia w rejestrze informacji, że nie chce korzystać z kolejnych produktów kredytowych. Gdy oszust w imieniu ofiary próbuje wyłudzić np. kartę kredytową, otrzyma odmowę w oparciu o wpis w bazie danych.

Kredytową blokadę można w dowolnym momencie zdjąć, np. gdy zdecydujemy się na kredyt hipoteczny. Po zaciągnięciu zobowiązania ponownie można „zamrozić” wpis w rejestrze, chroniąc się przed oszustwami.

W Polsce też jest credit freeze

Przez lata Polacy nie mieli możliwości skorzystania z kredytowej blokady. Dopiero w tym roku usługę taką pod nazwą „Zastrzeżenie kredytowe” wprowadziło Biuro Informacji Kredytowej. Niestety, lista firm, które respektują taki wpis, jest krótka – obejmuje tylko kilka instytucji pożyczkowych. „Instytucje, których nie ma na liście, jeszcze nie uwzględniają Zastrzeżenia kredytowego w swoich procesach. Oznacza to, że mogą udzielić Ci kredytu pomimo włączonego zastrzeżenia” – informuje BIK, dodając, że docelowo systemem mają być objęte wszystkie podmioty współpracujące z bazą.

Usługa BIK-u jest płatna. Można z niej skorzystać w ramach pakietu „Alerty BIK” kosztującego 24 zł za rok i obejmującego powiadomienia o zapytaniach o nas do bazy. W droższej opcji „Pakiet BIK” (99 zł za rok) towarzyszy jej m.in. możliwość pobrania 12 raportów w ciągu 12 miesięcy.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych konsumenci zyskali właśnie zagwarantowaną przez prawo opcję zablokowania swoich wpisów w bazach informacji kredytowej. 24 maja prezydent Trump podpisał ustawę, która zakłada, że klienci będą mogli bez opłat „zamrażać” i „odmrażać” dane w największych rejestrach wykorzystywanych przez banki i innych pożyczkodawców.

Do tej pory firmy Experian i TransUnion pobierały za tę usługę opłaty, a Equifax, po niedawnym olbrzymim wycieku danych konsumentów, zdecydował się zaoferować credit freeze za darmo. Niestety amerykańscy kredytobiorcy nadal będą musieli osobno kontaktować się z każdym z trzech rynkowych potentatów – ustawa „Economic Growth, Regulatory Relief and Consumer Protection Act” nie uprościła tego procesu.

Niewiele instytucji wdrożyło blokadę

W 2017 r. w Polsce, zgodnie z raportem InfoDOK, udaremniono wyłudzenia kredytów na łączną kwotę 442 mln zł. System „Dokumenty Zastrzeżone” pozwala szybko poinformować banki i wielu innych usługodawców o tym, że utraciliśmy dokument tożsamości. Dobrze działający mechanizm credit freeze mógłby dodatkowo wzmocnić ochronę konsumentów w innych sytuacjach – np. wycieków danych niezwiązanych z utratą fizycznego dokumentu.

Być może odpowiednia poprawka np. w ustawie o kredycie konsumenckim skłoniłaby banki i instytucje pożyczkowe do respektowania „zamrożonych” wpisów w rejestrach. Przy okazji warto rozważyć, wzorem amerykańskim, zagwarantowanie bezpłatnego dostępu do takiej usługi. Ochrona pieniędzy konsumentów przed oszustami i reputacji kredytobiorców nie powinna być „produktem premium”.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj